Nowy (RED)800 jest chyba jednym z najlepszych przykładów tego podejścia. Aluminiowe nadwozie tworzy niemal jednolitą, ręcznie formowaną powierzchnię, która z przodu zaczyna się intensywną czerwienią, a z tyłu przechodzi w surowe, szczotkowane aluminium. Mechanika pozostaje częściowo odsłonięta pod spodem, więc całość wygląda trochę jak futurystyczny bolid narysowany w latach 60. Tyle że ten obiekt naprawdę jeździ. Ma silnik Ducati o pojemności 821 cm3, 110 KM, Brembo i osiąga 201 km/h.
Aluminium nie jest tutaj dekoracją doklejoną do gotowego motocykla
Największe wrażenie robi oczywiście nadwozie. Bandit9 formuje je ręcznie z aluminium i prowadzi powierzchnię w taki sposób, żeby ograniczyć liczbę widocznych łączeń oraz osobnych paneli. Zbiornik, część siedzenia i tył układają się wizualnie w jeden płynny kształt.
Na przodzie pojawia się głęboka Racing Red, która stopniowo zanika i odsłania szczotkowany metal. Ponieważ aluminium obrabiane jest ręcznie, każdy z dziewięciu egzemplarzy ma mieć nieco inną fakturę.

W czasach, gdy nawet bardzo drogie motocykle potrafią wyglądać jak zbudowane z tych samych kilku plastikowych form, takie podejście ma swój urok. RED800 od początku zdradza, że powstawał w małej pracowni, a nie na taśmie produkcyjnej liczącej tysiące sztuk.
Nie jestem tylko pewna, czy chciałabym jako pierwsza osoba zrobić na tym aluminium parkingową rysę. Przy cenie bliskiej 200 tysięcy złotych taki dźwięk mógłby boleć bardziej niż sama wywrotka.
Pod rzeźbą pracuje bardzo dobrze znana mechanika Ducati
Bandit9 nie próbował budować własnego silnika tylko po to, żeby wszystko było wyjątkowe. W środku pracuje chłodzony cieczą, widlasty silnik 821 cm3 wywodzący się z Ducati. Rozwija 110 KM i 65,8 lb-ft momentu obrotowego, czyli około 89 Nm. Producent deklaruje przyspieszenie do 60 mph, około 96 km/h, w 3,3 sekundy oraz prędkość maksymalną 201 km/h.

Sucha masa wynosi około 175 kg, więc osiągi zdecydowanie pasują do wyglądu. Rama łączy stalową konstrukcję kratownicową z odlewanymi elementami aluminiowymi. Z przodu pracuje 43-milimetrowy widelec Sachs, z tyłu pojedynczy amortyzator Sachs z regulacją napięcia wstępnego i odbicia.
Hamowanie powierzono Brembo. Z przodu znalazły się dwie tarcze 320 mm i czterotłoczkowe radialne zaciski monoblock, z tyłu tarcza 245 mm. Jest również ABS. Pod efektowną karoserią ukryto więc dość poważny motocykl, nawet jeśli ktoś zapewne kupi go przede wszystkim dlatego, że wygląda jak przedmiot z galerii designu.
Ergonomia raczej nie obiecuje niedzielnej turystyki
Pozycja kierowcy jest niska i mocno sportowa. Bandit9 zastosował nisko umieszczoną kierownicę i cofnięte podnóżki. Siedzisko znajduje się na wysokości 870 mm, a prześwit wynosi zaledwie około 93 mm. Do tego dochodzą niskoprofilowe opony, pojedynczy wahacz i zintegrowany układ wydechowy. Zbiornik ma około 17,5 litra, a deklarowany zasięg to około 145 mil, czyli mniej więcej 233 km.

Podejrzewam jednak, że właściciel RED800 szybciej zacznie martwić się o kamienie odpryskujące spod samochodów niż o ostatnie kilometry na rezerwie. To maszyna stworzona do jazdy, ale jej projekt praktycznie cały czas przypomina, że mamy do czynienia z produktem kolekcjonerskim.
Dziewięć motocykli i od 8 do 12 miesięcy oczekiwania
Każdy egzemplarz powstaje na zamówienie. Bandit9 przewiduje od 8 do 12 miesięcy na budowę jednej maszyny. Płatność została podzielona na trzy etapy: 50% przy zamówieniu, 25% w połowie prac i pozostałe 25% przed dostawą. Firma organizuje międzynarodowy transport i ma doświadczenie z wysyłką motocykli również do Polski. Jest jednak istotne zastrzeżenie.

Bandit9 dostarcza dokumentację sprzedażową i importową, ale nie gwarantuje możliwości rejestracji motocykla w każdym kraju. Homologacja oraz zgodność z lokalnymi przepisami pozostają po stronie kupującego. Przy takiej maszynie warto więc sprawdzić ten szczegół przed przelaniem pierwszych kilkudziesięciu tysięcy dolarów.
RED800 ma też drugi cel
Nazwa nie odnosi się wyłącznie do lakieru. Motocykl powstał we współpracy z organizacją (RED), wspierającą programy ochrony zdrowia i walkę między innymi z AIDS oraz innymi chorobami, którym można zapobiegać lub które można leczyć dzięki odpowiedniej opiece.
Bandit9 deklaruje, że z każdego sprzedanego RED800 do organizacji trafi 14 000 dolarów, czyli około 55 200 zł. Firma określa tę kwotę jako proceeds przekazywane w ramach projektu. RED800 trafia w specyficzne miejsce pomiędzy motocyklem, przedmiotem użytkowym i kolekcjonerskim designem.

Można oczywiście spojrzeć na niego wyłącznie przez tabelę parametrów i szybko znaleźć maszyny tańsze, mocniejsze, wygodniejsze albo wyposażone w lepsze zawieszenie. Przy Bandit9 taka kalkulacja niewiele jednak wyjaśnia.
Tutaj płaci się za dziewięć egzemplarzy, ręczne formowanie metalu, nietypową bryłę i poczucie, że obok motocykla stojącego na parkingu raczej nie zaparkuje drugi identyczny. Mam tylko jeden problem z takimi konstrukcjami. Im piękniejszy staje się motocykl, tym trudniej pogodzić się z faktem, że jego naturalnym środowiskiem pozostają asfalt, kurz, owady i drobne kamienie.
