Dotąd mieliśmy szczęście. Nasza cywilizacja powstała i rozwinęła się w okresie, który można nazwać ciepłą wiosną. Trafiały się nam fale upałów, niszczycielskie susze, zimy stulecia czy nawet mała epoka lodowcowa, ale były to tylko nieznaczne odchylenia od normy. Jednak taka sielanka nie będzie trwać wiecznie. Naukowcy notują rekordowe poziomy dwutlenku węgla w atmosferze, co zwiastuje gwałtowne zmiany klimatu. Duże części lądu zamienią się w pustynie, a szybko rosnący poziom mórz może sprawić, że za kilkanaście lat Trójmiasto, Amsterdam czy Nowy Jork staną się metropoliami zasiedlonymi głównie przez ryby.

Nie ma co liczyć, że pomoże nam jakaś nowa technologia sterowania klimatem. Nasza wiedza na ten temat rozwija się powoli – znacznie wolniej niż biotechnologia i medycyna. Nie możemy też liczyć na to, że przed zmianami klimatu ochronią nas coraz lepsze ubrania, klimatyzatory czy budynki mieszkalne. Wiele technologii to tak naprawdę protezy, które stosujemy, bo nasze organizmy są niedoskonałe. Ludzkość stoi przed wyborem: dołączyć do długiej listy wymarłych gatunków albo przystosować się do nowych warunków, zmieniając diametralnie swą biologię. 

Wielkie mieszanie gatunków

Jakie zmiany nas czekają? Przystosowując się do nowego środowiska, możemy skorzystać z rozwiązań wypracowanych przez inne gatunki. Zalane tereny mogą zasiedlić ludzie-delfiny, zdolni do życia pod wodą, pustynie zaś – odporni na gorąco i suszę ludzie-jaszczurki. Wystarczy umiejętnie połączyć nasze DNA z genami zwierząt, by powstały zupełnie nowe gatunki Homo sapiens – hybrydy. 

Takie zjawisko nie jest wcale czymś nienaturalnym. Przez wiele dziesięcioleci uczeni sądzili, że hybrydyzacja zachodzi w naturze wyjątkowo rzadko, a powstające w jej wyniku stworzenia są bezpłodne – tak jak bodaj najbardziej znane hybrydy, czyli muły. Dziś jednak wiemy, że jest inaczej. „Hybrydy z innymi gatunkami tworzy ok. 10 proc. gatunków zwierząt. Zwłaszcza te, które szybko ewoluują i tworzą nowe odgałęzienia swego drzewa rodowego” – mówi prof. James Mallet, biolog ewolucyjny z University College London. Innymi słowy – dotyczy to także nas, ludzi, ponieważ w naszym DNA mamy ślady bliskich kontaktów m.in. z neandertalczykami, którzy należeli przecież do odrębnego gatunku.