Zdaniem norweskiego lekarza profesora Jona Sudbo, regularne zażywanie tych leków zmniejsza ryzyko zapadnięcia na nowotwory ust, zwłaszcza u palaczy tytoniu. Takie sensacyjne wyniki przyniosły badania, które przeprowadził na reprezentatywnej  próbie 908 pacjentów. W artykule, który opublikował w 2005 r. na łamach prestiżowego magazynu medycznego „The Lancet”, przedstawił starannie opracowane dane o trybie ich życia, stanie zdrowia, stosowanej terapii. Kilka miesięcy wcześniej o dokonanym odkryciu poinformował uczestników międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Amerykańskie Towarzystwa Badań nad Rakiem (AACR). Wzbudził ogromne zainteresowanie, w internecie pojawiły się komentarze lekarzy, którzy twierdzili, że doszli do podobnych wniosków, lecz ze względu na kampanię antynikotynową nie odważyli się na ich ogłoszenie. Prawdziwość raportu Jona Sudbo potwierdziło osobistym podpisem 14 poważnych naukowców z Norwegii, Finlandii i USA.

I profesor mógłby się pławić w sławie, gdyby nie pracownica Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego w Oslo Camilla Stoltenberg, która spostrzegła, że lista osób przebadanych przez Sudbo jest niemal identyczna z bazą danych jej placówki. Ponieważ nikt z Instytutu nie przekazał jej uczonemu, o sprawie powiadomiła przełożonych. Powołano komisję, która odkryła rzecz nieprawdopodobną. Nie tylko wyniki badań, ale wszystko, łącznie ze szczegółowymi informacjami o wieku, statusie i stanie zdrowia pacjentów, zostało wyssane z palca. Jak to ujął – już po ujawnieniu skandalu – redaktor naczelny „The Lancet”: „Sudbo usiadł przed komputerem, sfabrykował wszystkie dane i przekonał o ich prawdziwości współautorów, którzy podpisali się pod jego raportem. Niepojęte!”.