Hrabina de Boigne pisała o Marii Antoninie, że jej marzenie o byciu najmodniejszą kobietą świata – ów niegodny władczyni kaprys – stanowiło źródło występków, za które winą obarczał ją lud. Królowa stała się ikoną mody oraz wyrażanego strojem osobistego buntu przeciw dworskiej etykiecie i oczekiwaniom poddanych. Stała się przez to także ofiarą mody, złożoną na szafocie – w sensie dosłownym, w 1793 r. 

Maria Antonina była najmłodszą córką austriackiej cesarzowej Marii Teresy. Ale została uznana przez króla Francji Ludwika XV za partię godną jego wnuka dopiero wówczas, gdy wysłany do Wiednia malarz Joseph Ducreux udokumentował metamorfozę młodziutkiej Austriaczki w damę ubraną i uczesaną według mody francuskiej. Ubiór i wizerunek żony następcy tronu był sprawą wagi państwowej. Na granicy narzeczona musiała przebrać się w strój uszyty we Francji, symbolicznie zrywając więź z ojczyzną. A to był dopiero początek. Kilka miesięcy po przybyciu do Wersalu młodziutka żona następcy tronu znalazła się na językach za odmowę noszenia wymaganego przez dworską etykietę sztywnego gorsetu.

Z czasem – pod presją matki i dworzan – uległa. Wkrótce jednak sprowokowała skandal, jeżdżąc konno w męskim stroju – w obcisłych spodniach – i „po męsku” dosiadając wierzchowca. Co gorsza, latem 1771 r. zamówiła ukazujący ten wybryk oficjalny portret konny, nawiązujący do wizerunków Ludwika XIV. Była to śmiała manifestacja ze strony Marii, bo plotkowano wówczas o problemach ze skonsumowaniem małżeństwa, co wiązało się z osłabieniem pozycji Austriaczki. Z kolei w 1774 r., po wstąpieniu męża na tron, Maria Antonina zachwyciła się wysokimi ekstrawaganckimi fryzurami zwanymi pouf, które dekorowano, nawiązując do aktualnych wydarzeń. Wymyśliła je modystka Rose Bertin.

Królowa stała się jej główną promotorką. Fryzurę młodej władczyni komentowano i naśladowano, ale jej świeżo zdobyta pozycja niosła w sobie zalążek kłopotów. Ekstrawagancja w dziedzinie mody była dotąd we Francji domeną królewskich metres, nie mał- żonek (Ludwik XVI nigdy jednak nie miał metresy). Miano jej za złe, że naśladują ją nie tylko arystokratki, ale i kobiety o skromniejszej pozycji, przez co zostało zrujnowanych wiele domowych budżetów! Uważano też, że monarchini nie przystoi poufałość, z jaką Maria Antonina odnosiła się do swojej modystki i do fryzjera Leonarda.

Problemów przysporzyło nawet jej zamiłowanie do piór, tradycyjnie przynależących do kostiumu teatralnego. Gdy Maria Antonina wysłała matce swój portret z fryzurą przybraną długimi piórami, ta odesłała obraz. Stwierdziła, że musiała zajść jakaś pomyłka, bo otrzymała portret aktorki, a nie królowej Francji! Z czasem, gdy finansowa sytuacja królestwa się pogorszyła – w związku z kosztami wojny z Anglią – wydatki królowej nie na uświęconą obyczajem dworską pompę, lecz na „frywolne” modne stroje zaczęły budzić coraz większe oburzenie. Paradoksalnie największą konsternację wywołało dążenie królowej do (kosztownej) prostoty.

Uciekając od niewygodnych dworskich strojów, a jednocześnie ulegając fascynacji ideą prostego życia na łonie natury, na początku lat 80. XVIII w. ciężarna Maria Antonina wprowadziła do mody suknię-koszulkę wzorowaną na ubiorach Kreolek. Uszyta z importowanego z Indii cienkiego muślinu, luźna, przepasywana jedwabną szarfą, zapowiadała styl nadchodzących dekad. Zaprezentowany w 1783 r. portret tak ubranej królowej wywołał skandal. Uważano za niewłaściwe wystawianie na widok publiczny władczyni w przypominającej bieliznę sukience, która powinna być zarezerwowana dla prywatnych apartamentów. Królowej wytknięto przy okazji, że nie promuje rodzimego przemysłu jedwabniczego! Gorszący portret wkrótce wymieniono na inny, jednak reputacja królowej została nieodwracalnie zrujnowana. Z katastrofalnym już w niedalekiej przyszłości skutkiem…