Nieco ponad trzy i pół tysiąca lat temu, około 1650 roku przed naszą erą, miasto Tall el-Hamam rozkwitało. Położone na wysokim brzegu południowej doliny Jordanu, istniało nieprzerwanie od kilku tysięcy lat. Było najdłużej zamieszkiwanym miastem południowego Lewantu. Liczyło dziesięć razy więcej mieszkańców niż Jerozolima.

– To niesamowicie ważne pod względem kulturowym miejsce. Większość wczesnej złożoności ludzkiej kultury powstała w tym właśnie obszarze – mówi prof. James Kennet z University of California w Santa Barbara.

Miasto, jak wynika z archeologicznych śladów, istniało od epoki chalkolitu, gdy w społecznościach ludzi neolitycznych zaczęły wchodzić do użytku pierwsze narzędzia z metalu, głównie miedzi. Strategicznie położone Tall el-Hammam było wielokrotnie burzone i odbudowywane, co odkrywają kolejne archeologiczne warstwy.

Jest w nich jednak zastanawiająca przerwa w okresie średniej epoki brązu. Nosi inne ślady niż te, które mogłyby pozostawić trzęsienia ziemi czy wojny.

3650 lat temu nad Jordanem nastąpił potężny wybuch

W warstwie tej, datowanej na około 1650 r. p.n.e., znajdują się nadtopione odłamki naczyń i materiałów budowlanych. Wszystko wskazuje na to, że zostały one poddane działaniu temperatur znacznie wyższych niż te, które może wytworzyć ogień rozpalony ludzką ręką.

– Zaobserwowaliśmy dowody na to, że temperatury musiały przekraczać 2 tysiące stopni Celsjusza – mówi prof. Kennet. Z wcześniejszych analiz wynikało, że temperatury przez krótki czas sięgały nawet 10 tys. st. C! Co mogło wywołać takie zjawisko 3650 lat temu? W pracy opublikowanej na łamach czasopisma naukowego „Scientific Reports” archeolodzy dowodzą, że musiała być to eksplozja meteoru.

– Podobna katastrofa miała miejsce nad rzeką Podkamienna Tunguska w 1908 roku we wschodniej Syberii. Meteor o rozmiarach pomiędzy 56 a 60 metrów wybuchł tam nad powierzchnią ziemi z siłą równą 12 megatonom trotylu – przypomina prof. Kennet. Meteor eksplodował też w 2013 roku nad rosyjskim Czelabińskiem.

Gdy meteory wchodzą z wielką prędkością w atmosferę, powietrze przed nimi ulega sprężeniu. Ogrzewa się przez to do bardzo wysokich temperatur. W efekcie dochodzi do silnej eksplozji.

Niewielkie kulki szkliwa – sferule – wskazują na wybuch meteoru

Siła wybuchu była wystarczająca, by zrównać Tall el-Hammam z ziemią. Zniszczeniu uległ pałac, otaczające go mury oraz domy. Znajdowane w tej warstwie ludzkie szczątki również mają ślady drastycznych uszkodzeń. W większości są po prostu rozerwane.

Za taką wersją zdarzeń przemawiają liczne analizy osadów, wykonane przez badaczy. W glebie z tego okresu znaleźli między innymi niewielkie sferule – drobne kulki szkliwa. Powstają one w wyniku stopienia się meteorów.

– Jednym z głównych odkryć była specyficzna odmiana kwarcu. Zawiera one charakterystyczne spękania, które powstają tylko w wyniku działania bardzo wysokich ciśnień. Kwarc jest bardzo twardym minerałem i trudno poddać go takim deformacjom – wyjaśnia prof. Kennet.

Badacze sądzą, że odłamki meteoru, który rozerwał wybuch nad Tal el-Hammam mogły też uderzyć w Morze Martwe. Wskazuje na to wysoka zawartość soli w badanych warstwach, wynosząca średnio aż 4 proc. całej masy gleby, a miejscami aż do 25 proc.

Czy Tall el-Hamman było biblijną Sodomą?

Archeolodzy sądzą, że zniszczenia spowodowane przez eksplozję meteoru mogły dosięgnąć nawet Tell es-Sultan, które również uległo zniszczeniu w tym okresie. Wielu historyków uważa je za biblijne Jerycho.

Czym było Tall el-Hammam? Naukowcy sugerują, że mogło być biblijną Sodomą. Opis bożego gniewu przedstawiony w Księdze Rodzaju bardzo dobrze pasuje do opisu takiej katastrofy. Deszcz ognia, siarki i słupy dymu – historia Lota brzmi wręcz jak relacja naocznego świadka takiej katastrofy naturalnej.

– Opisy zawarte w Księdze Rodzaju są spójne z wybuchem meteoru – mówi prof. Kennet. Jego zdaniem nie ma bezpośredniego dowodu, że właśnie to miasto było biblijną Sodomą. Ale jeśli byli świadkowie tego wydarzenia, mogli przekazywać kolejnym pokoleniom opowieści. Te z kolei mogły stać się inspiracją do powstania opisu zniszczenia Sodomy i spalenia Jerycha.

Gdyby zniszczeniu uległy tylko miasta, ludzie nie porzuciliby żyznych ziem uprawnych. Jeśli jednak osiadła na nich sól z Morza Martwego, musiały nie nadawać się do upraw przez dziesiątki lat, póki soli nie wypłukały deszcze. A o zatruciu ziemi również wspominają Księga Rodzaju i Księga Powtórzonego Prawa.

Hipoteza, że odłamki spadły do Morza Martwego, tłumaczy także tzw. „przerwę późnej epoki brązu” na tych ziemiach. Nazwano tak epokę, w której ziemie położone w dolnym biegu Jordanu zostały porzucone. Tamtejsza populacja zmniejszyła się wtedy z dziesiątek tysięcy mieszkańców do sporadycznie zamieszkujących tam kilkuset osób. Tall el-Hamman zasiedlono ponownie dopiero w epoce żelaza, 600 lat po katastrofie.

Źródła: University of California Santa Barbara, Scientific Reports.