Wynosi ona średnio 1360 W/m kw. i obejmuje szeroki zakres długości fal elektromagnetycznych – od ultrafioletu po daleką podczerwień, dzięki której jest nam ciepło. Biorąc pod uwagę jedynie światło widzialne, Ziemia jest oświetlana światłem o natężeniu ponad 100 tys. luksów. To tak, jakby pokój oświetlało 6,5 tys. żarówek stuwatowych przymocowanych na środku sufitu. Takie światło potrafi oślepić, szczególnie jeśli uwzględnimy, że całe światło wpadające przez źrenicę jest skupiane w małą plamkę przez system optyczny oka na siatkówce. Czy coś się zmieni, jeśli wyruszymy w kosmos?

Na skutek braku pochłaniania i rozpraszania na cząsteczkach atmosfery światło słoneczne będzie średnio o 30 proc. jaśniejsze. Nie to jednak jest największym problemem. Atmosfera ziemska prawie całkowicie pochłania światło ultrafioletowe o długości fali poniżej 315 nm. Taki ultrafiolet jest także silnie pochłaniany przez naszą rogówkę, czyli najbardziej zewnętrzną część gałki ocznej, prowadząc z wiekiem do jej mętnienia i żółknięcia. Przy dużych natężeniach promieniowania UV nasze spojrzenie na Słońce skończyłoby się wieloma bardzo groźnymi chorobami całej gałki ocznej prowadzącymi do ślepoty. ˜

Odp. Dr Krzysztof Petelczyc, Wydział Fizyki, Politechnika Warszawska

CZYTAJ TEŻ: