Teraz pojawił się kolejny kandydat do zastąpienia części cukru i tym razem pomysł jest naprawdę ciekawy. Sweelin jest około 3500 razy słodszy od sacharozy, potrzeba go więc tak mało, że jego wartość energetyczna w porcji produktu staje się praktycznie pomijalna. W pierwszym badaniu klinicznym nie powodował również wzrostu poziomu glukozy ani insuliny we krwi.
Brzmi jak spełnienie wieloletniego marzenia przemysłu spożywczego. Tyle że przed wyrzuceniem cukiernicy do kosza warto przyjrzeć się temu bliżej.
To właściwie nie cukier, lecz niezwykle słodkie białko
Sweelin należy do grupy tak zwanych słodkich białek. Inspiracją była monellina występująca naturalnie w owocach Dioscoreophyllum cumminsii rosnących w Afryce Zachodniej i Środkowej. Problem z naturalną monelliną polega między innymi na tym, że słabo znosi temperaturę, co mocno ogranicza jej zastosowanie w masowej produkcji żywności.
Dlatego firma Amai Proteins stworzyła zmodyfikowaną wersję białka. Sweelin składa się z 93 aminokwasów, został zaprojektowany tak, aby był stabilniejszy termicznie, dobrze rozpuszczał się w wodzie i skutecznie aktywował receptory odpowiedzialne za odczuwanie słodkiego smaku. Produkowany jest metodą fermentacji precyzyjnej z wykorzystaniem mikroorganizmów.
Właśnie tutaj robi się ciekawie. Zamiast kolejnej niewielkiej cząsteczki chemicznej otrzymujemy białko, które nasze receptory smaku odbierają jako wyjątkowo intensywnie słodkie. Według badań 1,7 mg tego białka daje słodycz odpowiadającą mniej więcej 6 g sacharozy.
Mam wrażenie, że liczba 3500 razy słodszy działa na wyobraźnię trochę jak liczba megapikseli w aparacie. Robi wrażenie, choć znacznie ważniejsze pytanie brzmi: co dzieje się później w organizmie?
Pierwsze badanie na ludziach przyniosło bardzo dobre wyniki
Naukowcy przeprowadzili randomizowane, podwójnie zaślepione badanie krzyżowe z udziałem 19 zdrowych dorosłych osób. Każdy uczestnik podczas oddzielnych wizyt otrzymywał napój zawierający sweelin, stewię lub 75 g dekstrozy. Następnie przez dwie godziny badano poziom glukozy, insuliny oraz GLP-1.
Po wypiciu napoju ze sweelinem poziomy glukozy i insuliny pozostawały zbliżone do wartości początkowych. Wyniki przypominały te obserwowane po stewii i wyraźnie różniły się od reakcji na dekstrozę. Nie stwierdzono również wzrostu poziomu GLP-1.
To ważna informacja, ponieważ jednym z podstawowych powodów ograniczania cukru jest właśnie jego wpływ na glikemię i związana z tym odpowiedź insulinowa. Gdyby składnik pozwalał zachować intensywnie słodki smak bez podobnego efektu metabolicznego, producenci żywności dostaliby bardzo interesujące narzędzie.
Na razie podkreśliłabym jednak słowo gdyby.
Badanie objęło zaledwie 19 zdrowych osób i obserwowano je tylko przez 120 minut po spożyciu produktu. Nie wiemy jeszcze, jak regularne spożywanie sweelinu przez miesiące lub lata wpływałoby na organizm ani czy wyniki będą identyczne u osób z cukrzycą typu 2, insulinoopornością czy otyłością. Samo badanie zostało ponadto sfinansowane przez Amai Proteins, a kilku jego autorów jest pracownikami firmy.
Nie przekreśla to rezultatów, szczególnie że badanie było randomizowane i zaślepione. Jest jednak bardzo dobrym powodem, aby poczekać na większe i niezależne próby.
Cukru z ciasta całkowicie nie wyrzucimy
Jest jeszcze jeden problem. Cukier w jedzeniu odpowiada za znacznie więcej niż sam smak.
Buduje objętość, wpływa na teksturę, karmelizację, brązowienie wypieków, zachowanie wilgoci i trwałość produktu. Kilka miligramów niezwykle słodkiego białka może oszukać kubki smakowe, ale nie zastąpi kilkudziesięciu gramów cukru pod względem fizycznych właściwości.
Dlatego nawet producent sweelinu mówi przede wszystkim o możliwości redukcji cukru nawet o około 70% w wybranych zastosowaniach, a nie o jego całkowitym usunięciu.
Jeśli tabliczka czekolady, jogurt czy napój mogłyby zawierać wyraźnie mniej cukru, zachowując smak akceptowany przez konsumentów, korzyść byłaby bardzo konkretna.

Słodkie białka coraz bliżej naszych sklepów
Technologia wychodzi już poza laboratorium. Amerykańska FDA zakończyła w lutym 2026 roku ocenę zgłoszenia GRAS dotyczącego zmodyfikowanej monelliny produkowanej przez Amai Proteins i poinformowała firmę, że nie ma pytań dotyczących przedstawionej oceny bezpieczeństwa przy deklarowanych zastosowaniach. Sweelin uzyskał także dopuszczenie w Singapurze, a pod koniec sierpnia 2026 roku również w Izraelu.
Wcześniejsze badania bezpieczeństwa obejmowały między innymi testy genotoksyczności, mutagenności, trawienia oraz 90-dniowe doświadczenie żywieniowe na gryzoniach. Wyniki nie wykazały sygnałów wskazujących na toksyczność w badanych warunkach.
Daleko jeszcze do momentu, w którym sweelin stanie się drugim cukrem stojącym na półce w każdym sklepie. Zresztą bardziej prawdopodobne jest, że przeciętny konsument zetknie się z nim jako składnikiem napoju, jogurtu, batonika czy słodyczy.
Nie potrzebujemy przecież substancji, dzięki której herbata będzie 3500 razy słodsza. Potrzebujemy sposobu, żeby produkty, które już są bardzo słodkie, mogły zawierać zdecydowanie mniej cukru bez smaku typowego dla części zamienników.
Pierwszych 19 uczestników badania to zdecydowanie za mało, żeby ogłaszać rozwiązanie problemu nadmiernego spożycia cukru. Wyniki wystarczają jednak, żeby sweelin obserwować uważnie. Jeśli większe niezależne badania potwierdzą jego metaboliczną neutralność, największa zmiana może wydarzyć się po cichu – w składach produktów, które kupujemy każdego dnia.
