Amerykański BlackHeart Bike Co. rozwija własną interpretację nowoczesnej szosy. Odświeżony Road Ti otrzymał detale wykonane w druku 3D, zintegrowane prowadzenie przewodów i prześwit na opony do 35 mm. Jednocześnie zachował tytanową ramę, charakterystyczne proporcje i geometrię nastawioną na sportową jazdę. Bardzo lubię takie połączenia starej szkoły materiałowej z nowymi metodami produkcji.
Tytan pozostaje materiałem dla osób cierpliwych
Road Ti wykorzystuje rurki z tytanu 3/2,5, o odpowiednio dobranej grubości ścianek. Ten stop jest od lat ceniony za odporność na korozję, trwałość i możliwość budowania ram o charakterystycznej sprężystości. Nie oznacza to jednak, że każda tytanowa konstrukcja automatycznie będzie wygodniejsza od karbonowej. O odczuciach decydują geometria, przekroje rur, rozmiar opon i sposób wykonania całej ramy.
BlackHeart zachował sportową pozycję oraz obniżone, delikatnie zakrzywione tylne widełki, znane z poprzedniej wersji modelu. Firma podkreśla też, że wcześniejszy Road Ti zdobył nagrodę dla najlepszego roweru wyścigowego na Cyclingworld Europe w 2024 roku. To interesujące wyróżnienie, ale nie zastępuje indywidualnego dopasowania.

Przy drogiej ramie najważniejsze jest przecież to, czy będzie odpowiadała naszej sylwetce i stylowi jazdy przez długie lata.
Druk 3D pojawia się tam, gdzie trudno uzyskać dobry efekt tradycyjną metodą
Nowe elementy Road Ti przeniesiono z większego modelu Road Plus Ti. Drukowane detale wykorzystano między innymi przy połączeniu rury podsiodłowej oraz w rejonie mocowania hamulca i suportu. Pozwala to uzyskać skomplikowane kształty, estetycznie poprowadzić przewody oraz lepiej dopasować przestrzeń wokół opony.
Producent przewidział również kanały ułatwiające układanie przewodu hamulcowego w obrębie mufy suportowej T47. W praktyce takie szczegóły mogą docenić przede wszystkim mechanicy. Wewnętrzne prowadzenie linek i przewodów wygląda estetycznie, ale w niektórych rowerach znacznie utrudnia serwis. Jeśli druk 3D pozwala ograniczyć te niedogodności, jest czymś więcej niż demonstracją technologii.

Sama lubię innowacje, które poprawiają codzienną obsługę, a nie jedynie sprawiają, że gotowy produkt można reklamować jako futurystyczny.
Opony do 35 mm zmieniają charakter szosy
Road Ti ma prześwit na ogumienie do 700 × 35 mm również przy zastosowaniu błotników, podczas gdy bardziej wszechstronny Road Plus Ti mieści szersze opony, do 42 mm. To wyraźnie pokazuje różnicę w przeznaczeniu. Road Ti nadal jest rowerem drogowym, lecz pozwala wybrać ogumienie zapewniające większy komfort na gorszym asfalcie.
W dzisiejszym kolarstwie coraz częściej odchodzi się od przekonania, że bardzo wąskie opony zawsze są najszybsze. Ciśnienie, rodzaj nawierzchni i opory toczenia mają duże znaczenie. Dla wielu amatorów możliwość założenia szerszego ogumienia bywa praktyczniejsza niż minimalne oszczędności masy.

Przyznam, że sama wolałabym rower, na którym nie trzeba nerwowo omijać każdej nierówności. Zwłaszcza że lokalne drogi potrafią szybko zweryfikować sportowe ambicje.
Rama przygotowana pod współczesne napędy
BlackHeart przewiduje zintegrowany kokpit karbonowy, wewnętrzne prowadzenie przewodów i standardy umożliwiające montaż nowoczesnych grup elektronicznych. Zastosowano mufę suportową T47-68 i kompatybilność z UDH, a rama jest dostępna w dziewięciu rozmiarach.
Można wybierać pomiędzy konfiguracjami z pojedynczą lub podwójną tarczą z przodu, zależnie od konkretnego osprzętu. Producent oferuje również personalizowane wykończenia. To rozsądne podejście w segmencie, gdzie klient często chce dopasować nie tylko parametry, ale również wygląd roweru.

Jednocześnie bogactwo konfiguracji sprawia, że trzeba uważnie porównywać ceny. Sama rama może wydawać się atrakcyjna, a gotowy rower z wyścigowym napędem i kołami szybko osiąga znacznie wyższe kwoty. Warto od razu sprawdzić koszt całego projektu.
Tytan jest atrakcyjny także po latach użytkowania
Jednym z powodów, dla których rowery tytanowe wciąż mają oddanych zwolenników, jest ich ponadczasowy wygląd. Nie trzeba decydować się na lakier, który po kilku sezonach zacznie kojarzyć się z konkretną modą. Naturalnie wykończona rama może starzeć się wizualnie bardzo spokojnie, choć oczywiście nadal da się ją zarysować i uszkodzić.
Drukowane w 3D detale wprowadzają nowoczesność bez rezygnacji z tej estetyki. Przyznam jednak, że sama zwracałabym uwagę przede wszystkim na dostępność napraw i nietypowych części. W pięknie zaprojektowanej ramie największą frustracją bywa czasem drobny element, którego nie można łatwo kupić po kilku latach.
Dlatego w tej klasie cenowej równie istotne są wsparcie producenta, gwarancja i prostota późniejszego serwisu.

Od ramy za około 13,5 tysiąca złotych do bardzo drogiej szosówki
Zestaw ramowy Road Ti kosztuje 3499 dolarów, czyli około 13 500 zł. Obejmuje ramę, widelec ENVE, sztycę i stery. Gotowe rowery w podstawowych konfiguracjach zaczynają się od 5799 dolarów, około 22 300 zł. Najdroższe odmiany wyposażone w wysokiej klasy komponenty ENVE lub Zipp przekraczają 13 tysięcy dolarów, czyli około 50 tysięcy złotych.
BlackHeart zapowiedział dostępność od listopada 2026 roku. W tej klasie trudno mówić o spontanicznym zakupie. Osoby zainteresowane tytanową ramą często myślą jednak w perspektywie wielu sezonów użytkowania, personalizacji i serwisowania. Nie twierdziłabym, że tytan jest bardziej ekologiczny w każdych okolicznościach, bo wymagałoby to pełnej analizy cyklu życia. Długa przydatność dobrze wykonanej ramy pozostaje jednak argumentem, który warto brać pod uwagę.
Odświeżony BlackHeart Road Ti pokazuje, że technologia i tradycyjne materiały mogą się świetnie uzupełniać. Druk 3D nie jest tu efektownym dodatkiem do reklamy, lecz sposobem na rozwiązanie konkretnych problemów konstrukcyjnych. A szersze opony oraz dziewięć rozmiarów sprawiają, że rower ma szansę znaleźć właścicieli wykraczających poza wąskie grono kolekcjonerów.
