Sny wydają się nam zupełnie nieokiełznane. Znajdujesz na brzegu jeziora rybę, ale ona staje się telefonem komórkowym, a ty znajdujesz się nagle w swojej podstawówce, z poczuciem, że musisz jeszcze raz zaliczyć matmę. Ale gdyby tak dało się zapanować nad marzeniami sennymi?

Mogłoby nam się wtedy śnić, co chcemy. Istnieje zjawisko świadomego śnienia, więc jakąś kontrolę nad tym, co się śni, możemy mieć (a przynajmniej niektórym z nas się to udaje). Pomaga to na przykład w opanowaniu koszmarów sennych. Nie udaje się jednak każdemu, wymaga też zwykle długiego treningu.

Są mniej wysublimowane metody. Palacze, którzy przez sen wąchali zapach tytoniu wraz z fetorem zgniłych jajek, w kolejnym tygodniu palili o jedną trzecią mniej. Naukowcy testują też inne metody, żeby wywołać pożądany efekt przez sen. Stosują m.in. bodźce dźwiękowe i rzeczywistość wirtualną.

Reklamy w snach – czy to możliwe?

A gdyby tak móc dokładnie zaprogramować, co nam się przyśni? To marzenia (i to nie senne) wielu koncernów. Bardzo chętnie sprawiłyby, żeby śniły się nam ich produkty, a potem na jawie chętniej byśmy je kupowali. Takie badania już się toczą. Prowadził je na przykład amerykański  browar Molson Coors czy Microsoft, producent konsoli Xbox.

Na razie wszystkie takie wysiłki wymagają świadomej zgody i przyswajania dostarczonych przez reklamodawcę treści: słuchania muzyki lub oglądania obrazów przez długi czas, nawet kilka godzin. W snach wtedy pojawia się produkt. To efekt podobny do tego, gdy gramy w komputerową grę przez długi czas, a jej obrazy śnią nam się potem w nocy.

Ale czy takie badania w ogóle powinny się toczyć? Reklamy w snach to nie jest zabawna sztuczka, to równia pochyła o niepokojących konsekwencjach – pisze trójka badaczy snu na stronie internetowej EOS. „Nasze sny nie mogą zostać przejęte przez korporacje” – apelują.

Sny decydują o tym, kim jesteśmy

Z naukowych badań wiadomo, że podczas snu mózg decyduje, które wspomnienia zachować, a które zapomnieć. Może też zdecydować, że zachowane zostaną istotne dla sytuacji emocje, ale ich szczegóły zapomniane – piszą naukowcy.

„Ten przebiegający w porze nocnej proces sprawia, że mózg tworzy wspomnienia, które określają naszą autobiograficzną przeszłość, nasze poczucie kim jesteśmy teraz i nasze rozumienie tego, jak najlepiej żyć w przyszłości” – wyjaśniają. Niezależnie od intencji reklamodawców, próby wywołania reklam w snach to atak na nasze poczucie tego, kim jesteśmy – przestrzegają badacze.

„Jako naukowcy badający sen i marzenia senne, jesteśmy bardzo zatroskani planami zmierzającymi do czerpania zysków z naturalnych procesów przetwarzania pamięci w nocy. Badania nad mózgiem wspomogły wiele uzależniających technologii, od smartfonów po media społecznościowe, które kształtują nasze życie na jawie. Nie chcemy, by to samo stało się ze snem. Uważamy, że potrzebne są działania, które temu zapobiegną i nie pozwolą reklamodawcom na ingerowanie w ostatnią przystań bezpieczną dla naszych obleganych umysłów: naszych snów” – piszą badacze.

Ale czy tak się stanie? Nie ma wciąż przepisów, które by kwestię uregulowały. Być może najwyższy czas, by takie regulacje powstały.

Źródła: Science, EOS.