Wprawdzie pesymiści twierdzą, że ropa skończy się w ciągu pół wieku, ale to nie znaczy, że ludzie zrezygnują z rywalizacji na torach wyścigowych. Tyle że – zamiast dotychczasowych paliwożernych technologii – w sporcie motorowym na dobre zadomowią się rozwiązania przyjazne środowisku.


Jaki będzie świat wyścigów w roku 2025? Takie pytanie postawiono kilkunastu projektantom, którzy wzięli udział w konkursie Los Angeles Auto Show Design Contest. Efekty są szokujące. Dość wspomnieć o wyścigowym BMW Hydrogen Powered Salt Flat Racer, który – zdaniem twórców – będzie można zbudować z materiałów już raz wyprodukowanych i użytych, na przykład ze starych beczek na paliwo lub pokryw z ogrodowych grillów. Wyścigówka będzie wozić też złote rybki, których dobre samopoczucie ma udowodnić, że auto nie smrodzi i jest całkiem bezpieczne dla środowiska. Nie mniej szalone jest elektryczne Audi R25, w którym ładowanie akumulatorów odbywa się wygodnie i do tego bez żadnych kabli! Dzięki wdrożeniu technologii WiTricity, opracowanej przez naukowców z MIT, wysyłanie elektryczności do takiej wyścigówki będzie odbywać się bezprzewodowo. Jeszcze dalej poszli rysownicy sponsorowani przez Hondę i Mitsubishi. Ci pierwsi zaprojektowali wyścigówkę The Great Race 2005, która jeździ, pływa i lata! Bardziej tradycyjne jest MMR25 – terenowy samochód narysowany w studiu Mitsubishi Research and Design of North America. Nie ma w nim przedniej szyby (zamiast niej zastosowano telewizor), a zamiast zwykłych opon na każdym kole zamontowano kilkanaście krótkich gumowych walców. Przy wolnej jeździe pewnie będzie trochę trzęsło, ale za to przy dużej prędkości nowatorskie opony walce zaczną się „wgryzać” w miękkie podłoże – piach, śnieg lub szuter. Na koniec Mercedes Benz Zero Racer. Niemiecki bolid oprócz silników elektrycznych ma pionowy „słoneczny żagiel”. Ten nie dość, że dostarcza darmowej energii elektrycznej, to jeszcze Zero Racerowi pozwala jeździć dzięki sile wiatru.