Janina i Władysław Broniewscy, Woody Allen i Mia Farrow mieszkający po przeciwległych stronach Central Parku, Helena Bonham Carter i Tim Burton żyjący drzwi w drzwi, ale jednak w osobnych domach, Fryderyk Chopin i George Sand czy Jean-Paul Sartre i Simone de Beauvoir – wszyscy oni pozostawali w związkach typu Living Apart Together. Na barwnej mapie europejskich związków tego typu relacje zarysowują się coraz wyraźniej. Dla wielu osób to idealne rozwiązanie: być w związku, ale jednocześnie zachować niezależność.

 

Możliwość bycia sobą

Termin LAT został po raz pierwszy użyty w 1978 r. przez holenderskiego dziennikarza Michela Berkiela. Określił tak w pewnym artykule swoją relację z ukochaną. Już w latach międzywojennych takie związki, przede wszystkim wśród artystycznej bohemy, nie były rzadkością. Obecnie najpopularniejsze są w Skandynawii i Europie Zachodniej, przybywa ich też w Polsce. W Wielkiej Brytanii ok. 9 proc. wszystkich związków nie zakłada wspólnego gospodarstwa domowego.

Są to osoby pochodzące ze wszystkich grup społecznych. 30 proc. z nich zalicza się do pracowników wysokiego szczebla, 20 proc. do średniej klasy urzędniczej i 40 proc. do grupy osób pracujących dorywczo lub bezrobotnych. 33 proc. wszystkich par twierdzi, że ten rodzaj relacji to ich świadomy wybór, 31 proc., że czują się jeszcze niegotowi na stały związek, 19 proc. mieszka oddzielnie z powodów ekonomicznych, a 12 proc. z powodów mieszkaniowych. W Australii – 7 do 9 proc., podobnie w Kanadzie. W Polsce to kilka procent.

Jak tłumaczy prof. Tomasz Szlendak, socjolog z Uniwersytetu Toruńskiego, w książce „Socjologia rodziny”, ewolucja współczesnych relacji społecznych idzie w poprzek wobec wypełniania standardowych ról społecznych. Czyli – w związkach szukamy dzisiaj nie nagrody za ugotowanie wspaniałego obiadu i posprzątanie mieszkania, tylko możliwości bycia sobą, komunikacji, dobrowolnego zaangażowania emocjonalnego i samorealizacji. Jednym słowem – „jeżeli kogoś kochasz – daj mu wolność” – jak śpiewał przed laty zespół Police.

 Czy rzeczywiście czysta relacja – pozbawiona wpływu czynników zewnętrznych, takich jak mieszkanie, pieniądze, oparta wyłącznie na dobrowolnej decyzji obu stron – jest najlepiej realizowana w związkach typu Living Apart Together? Psychologowie nie ukrywają, że stając wobec kryzysu obecnych trwałych relacji, właśnie w tego typu  niekonwencjonalnych związkach szukają „świętego Graala” – przepisu na szczęśliwy i długotrwały związek.

 

W obronie intymności

Prof. Anna Kwak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że LAT w Polsce jest etapem przejściowym i w krótkim czasie zamienia się we wspólne mieszkanie. Powodów utrzymywania takich związków może być wiele.

Są pary, które wybierają taki styl życia, żeby uniknąć rutyny, pułapek małżeńskiej codzienności. Wiele spośród żyjących osobno to osoby z kręgów artystycznych, indywidualiści źle reagujący na naruszanie ich prywatnej przestrzeni i niezależności. Living Apart Together jest idealny dla par ze sporym doświadczeniem życiowym, ale też mieszkających bardzo daleko od siebie. Takich jak 46-letnia Maria, która poznała 50-letniego Daniela w Gdańsku. On, nowojorczyk, ma dobrze prosperującą firmę, ona jest zajęta rozbudowywaniem swojej marki na Wybrzeżu. „To chyba jasne, że nie pozostaje nam nic innego jak LAT – mówi Maria. – Ani on, ani ja nie chcemy i nie zmienimy radykalnie swojego życia. Ten typ relacji nam bardzo odpowiada”. Są razem już od pięciu lat i tworzą związek określany jako Long Distance Relatioship (związek na odległość). Spotykają się raz w miesiącu na atrakcyjny weekend gdzieś w Europie. Razem jeżdżą na wakacje, zabierają dzieci z poprzednich związków. Odwiedzają wspólnie rodziców na święta.