Oprócz licznych tajemniczych pęknięć, osuwisk i kanionów rzuca się na nich w oczy ogromna plama w kolorze rdzawej czerwieni odcinająca się od szarawej reszty. Nieoficjalnie nazwano ją Plamą Mordoru (Mordor Macula). Podobną barwę dostrzeżono na fotografiach samego Plutona, zwłaszcza na obszarze, któremu również nadano nieoficjalną ponurą nazwę nawiązującą do literatury fantastycznej – Cthulhu Regio.

Skąd wzięła się czerwona plama na północnym biegunie Charona i czy ma coś wspólnego z zabarwieniem planety, wokół której Charon krąży? Astronom Will Grundy swoją odpowiedź na te pytania opublikował we wrześniu w tygodniku „Nature”. Twierdzi, że czerwona czapka Charona powstała z metanu, który uciekł z atmosfery Plutona. Część podkradzionego Plutonowi metanu została uwięziona w lodowatych okolicach bieguna Charona. Jest tam wystarczająco zimno, by metan zamarzł, choć dzieje się to dopiero w temperaturze –248°C. Sam metan nie ma koloru rdzy, ale pod wpływem promieniowania ultrafioletowego powstają z niego duże organiczne cząsteczki węglowe – tholiny.

Współcześnie na Ziemi tholiny powstają tylko w laboratoriach, za to napotykamy je w kosmosie, m.in. na niektórych księżycach i kometach. Zajmująca się tholinami prof. Sarah Hörst z Baltimore, próbując wyjaśnić, czym są te związki, porównuje słowo „tholiny” ze słowem „sałatki” – jedne i drugie mają wiele rodzajów i powstają z różnych składników, ale jeśli widzimy sałatkę, to wiemy, że nią jest, choć trudno byłoby nam podać konkretną definicję. Mówiąc o tholinach, naukowcy używają często słowa „gunk” – po polsku maź, glut.


ZAGŁOSUJ W NASZYM PLEBISCYCIE NA NAJLEPSZYCH NAUKOWCÓW I WYGRAJ NAGRODY!

KLIKNIJ W OBRAZEK O ZDECYDUJ KTO DOSTANIE SOCZEWKI FOCUSA 2017!