New Balance 9060 Dark Olivine kosztują w USA 159,99 dolarów, czyli około 590 zł. To oczywiście cena z rynku amerykańskiego, więc przy ewentualnej dostępności w Polsce finalna kwota może wyglądać inaczej. Model widnieje w oficjalnym sklepie New Balance jako U90604A9, w kolorze Dark Olivine with Olivine.
Zielony, który wygląda znajomo
Dark Olivine brzmi jak kolor z katalogu wnętrzarskiego, w którym ktoś próbuje sprzedać nam spokój, naturę i bardzo drogie poduszki. W praktyce chodzi o mieszankę oliwki, przygaszonej zieleni, beżu i złamanej bieli. Te buty nie wyglądają jak cytat z jednego konkretnego roku. Bardziej jak zlepek kilku wspomnień: sportowe buty ojca, kanapa w kolorze awokado, kurtka wojskowa z lumpeksu i współczesny streetwear.

W tej kolorystyce 9060 wypadają szczególnie dobrze, bo sama konstrukcja modelu jest mocno warstwowa. Siatka, zamszowe nakładki, duże logo N, szeroka podeszwa i faliste linie mogłyby wyglądać chaotycznie, gdyby ubrano je w zbyt krzykliwe barwy. Oliwkowa paleta trochę to porządkuje. Nadal jest masywnie i charakterystycznie, ale całość robi się łatwiejsza do noszenia. Widzę je bardziej z prostymi jeansami, szerokimi spodniami cargo albo beżowymi chinosami niż z przesadnie wystylizowanym outfitem. Takie sneakersy lubią, gdy reszta stroju nie walczy z nimi o pierwsze miejsce.
9060 to model dla tych, którzy zaakceptowali duże podeszwy
New Balance 9060 zadebiutowały w 2022 roku i od tego czasu stały się jednym z bardziej rozpoznawalnych modeli marki z tej nowszej, bardziej lifestyle’owej półki. Ich kształt miesza inspiracje serią 99X z estetyką Y2K, czyli z czasami, gdy technologia w modzie miała być widoczna, wypukła i trochę futurystyczna. Oficjalny opis mówi o przeskalowanych proporcjach, elementach inspirowanych modelem 990, podeszwie z amortyzacją ABZORB i SBS oraz wzorze podeszwy zewnętrznej nawiązującym do klasycznego 860.

9060 są duże, miękkie wizualnie i bardzo obecne. Nie znikają na stopie. To buty, które od razu ustawiają proporcje sylwetki. Dla jednych będą przesadzone, dla innych dokładnie takie, jak trzeba. Sama mam do takich modeli mieszane uczucia, bo przy mniejszych rozmiarach potrafią wyglądać dobrze, a przy większych łatwo przekroczyć granicę między modnym przeskalowaniem a efektem stopy w trybie panoramicznym. Tutaj kolor pomaga, bo przygaszona zieleń nie podbija jeszcze bardziej objętości buta.
Dad shoe już dawno przestał być żartem
Określenie dad shoe kiedyś brzmiało jak łagodna obelga. Dziś jest osobną kategorią, którą marki traktują bardzo poważnie. New Balance ma w tej estetyce przewagę, bo nie musi udawać, że odkryła ją wczoraj. Jej archiwum jest pełne butów, które przez lata kojarzyły się bardziej z wygodą, spacerem, ortopedyczną rozsądnością i osobami, które serio czytają metki w ubraniach. Streetwear wziął tę zwyczajność i przewrócił ją na swoją korzyść.

9060 Dark Olivine dobrze pokazują, dlaczego to działa. Nie są minimalistyczne, ale też nie wyglądają jak sneakersy projektowane tylko po to, by dobrze wypaść na zdjęciu z dropu. Mają w sobie pewną użytkową ciężkość. Gruba podeszwa, zamszowe elementy, siatkowana baza i retro kolorystyka tworzą wrażenie buta, który pasuje do miasta, jesieni, podróży i chodzenia przez cały dzień. Oczywiście to nadal lifestyle, a nie sprzęt sportowy do poważnego treningu.
Cena jest rozsądna jak na modny model
Cena 159,99 dolarów, czyli około 590 zł, wygląda dość przewidywalnie dla takiego modelu. Nie byłabym jednak zdziwiona, gdyby u nas cena zaczynała się raczej od poziomu typowego dla lifestyle’owych modeli New Balance z mocniejszej półki niż od prostego przeliczenia dolara na złotówki.

Pytanie brzmi, czy Dark Olivine mają wystarczająco dużo charakteru, żeby uzasadnić zakup kolejnej pary masywnych sneakersów. Myślę, że tak, zwłaszcza dla osób, które już lubią 9060 i szukają wersji mniej oczywistej niż biel, szarość czy granat. To kolorystyka całoroczna, ale szczególnie dobrze widzę ją poza latem. Ma w sobie coś z przełomu września i października.
