Derweze, czyli jedna z największych atrakcji turystycznych Turkmenistanu
Ale przenieśmy się do początku lat 70. ubiegłego wieku. Właśnie wtedy – zupełnie przypadkowo – powstał płonący krater znajdujący się na pustyni Kara-kum. Radzieccy geolodzy natknęli się tam na podziemną kieszeń gazu ziemnego. Zapadnięcie gruntu utworzyło ogromną dziurę o średnicy kilkudziesięciu metrów, a ulatniający się metan został podpalony, by zapobiec rozprzestrzenianiu toksycznych oparów. Naukowcy zakładali, że ogień zgaśnie po kilku dniach. Tymczasem płonął nieprzerwanie przez ponad pół wieku.
Dziś jednak sytuacja się zmienia. Jak donoszą eksperci, intensywność płomieni znacząco spadła. W niektórych miejscach ogień niemal zanikł, a cały krater nie przypomina już rozżarzonego piekła, które jeszcze niedawno było widoczne z dużej odległości. Według władz Turkmenistanu i niezależnych obserwatorów, płomień wyraźnie osłabł, natomiast emisje gazów zmniejszyły się.
Powodów tego zjawiska jest kilka. Jedna z teorii mówi o naturalnym wyczerpywaniu się złóż gazu, które przez dekady podtrzymywały ogień. Inna wskazuje na działania człowieka, ponieważ Turkmenistan od lat próbuje ograniczyć straty surowców, wydobywając metan z okolicznych złóż i zmniejszając dopływ paliwa do krateru. Niewykluczone, iż oba czynniki działają jednocześnie.
Wrota do piekieł gasną, ale ekolodzy nie zamierzają jeszcze świętować
Choć na pierwszy rzut oka wygasanie słynnych wrót do piekieł może wydawać się pozytywną zmianą, sprawa jest bardziej złożona. Krater przez lata był źródłem ogromnych emisji metanu – jednego z najsilniejszych gazów cieplarnianych – więc jego osłabienie może przynieść korzyści dla klimatu. Jednocześnie jednak nie ma pewności, czy zmniejszenie płomieni oznacza faktyczny spadek emisji. W niektórych przypadkach spalanie metanu może być mniej szkodliwe niż jego bezpośrednie uwalnianie do atmosfery, co rodzi obawy, że cichnący krater wcale nie musi oznaczać końca problemu.
Zanik ognia może mieć też konsekwencje gospodarcze. Przez lata Derweze stała się jedną z największych atrakcji turystycznych Turkmenistanu, ponieważ przyciągała podróżników spragnionych widoku płonącej pustyni i nocnych krajobrazów rodem z innej planety. Słabnące płomienie mogą zmniejszyć zainteresowanie tym miejscem, co odbije się na lokalnej turystyce i wizerunku kraju.
Czytaj też: Mniej atrakcji, więcej spokoju. Slow travel uratuje Twoje wakacje
Nie bez znaczenia jest również wymiar symboliczny. Wrota do piekieł były jednym z najbardziej niezwykłych przykładów niekontrolowanej ingerencji człowieka w środowisko, tj. pomyłki naukowej, która przerodziła się w globalną ciekawostkę. Ich wygasanie można odczytywać jako zamknięcie pewnego rozdziału w historii przemysłu i eksploracji surowców. Na razie jednak krater wciąż się tli. Choć jego blask przygasł, ogień nie zniknął całkowicie i może jeszcze długo nie zgasnąć do końca. Ale coś się bez wątpienia tam zmienia. Jeśli więc planowaliście odwiedzenie tego miejsca, to być może warto będzie przyspieszyć te plany.
Źródło:New York Times, NDTV
