Tasmańskie diabły, którym - zdaniem specjalistów - całkowite wyginięcie grozi już za 20 lat idzie na ratunek australijski naukowiec, który ma nadzieję, że jego program pomoże tym rzadkim zwierzętom. Jeremy Austin będzie kierował projektem, który otrzymał grant w wysokości 168 tysięcy australijskich dolarów od rządu. Te pieniądze mają pomóc znaleźć genetyczną terapię na złośliwego raka, który dziesiątkuje populację diabłów tasmańskich. Zwierzęta te wyginęły całkowicie na kontynencie australijskim już czterysta lat temu. A obecnie spotykane są tylko na Tasmanii i w ogrodach zoologicznych.
- W ciągu ostatnich 10 lat straciliśmy połowę diabłów - mówi Austin i twierdzi, że jest ich od 20 do 50 tysięcy. Szybkość wymierania każe - jego zdaniem - bić na alarm.
Pół tysiąca zwierząt, których nie dotknął złośliwy i prawdopodobnie zaraźliwy nowotwór w ogrodach zoologicznych i w parkach dzikich zwierząt w Australii. Zdaniem Austina, już teraz powinien rozpocząć się program planowanego rozrodu tych zwierząt, aby można je w przyszłości - w razie wymarcia - introdukować.
Niektórzy naukowcy dają tym tajemniczym zwierzętom zaledwie dziesięć lat.
- Złośliwy nowotwór rozprzestrzenia się naprawdę szybko - mówi dyrektor zoo Taronga w Sydney, Guy Cooper.
Objawy choroby odkryto po raz pierwszy w 1996 roku na Tasmanii, gdzie znaleziono osobnika z rakowatymi zmianami na pysku i okolicy głowy i szyi. Choroba prowadziła do szybkiej śmierci zwierzęcia. Niektóre populacje utraciły co najmniej 89 procent osobników. Co gorsza choroba uniemożliwia większości tych zwierząt osiągnięcie dojrzałości płciowej i rozród. Co prawda ostatnio zaobserwowano, że niektóre z nich potrafią się rozmnażać wcześniej niż zazwyczaj u tego gatunku, ale są obawy, że i ta adaptacja nie pomoże diabłom. Jedyna nadzieja w szczepionce.
- Chcemy znaleźć osobniki odporne na chorobę - mówi Austin.
Zakaźny rak pyska jest jednym z dwóch znanych zakaźnych nowotworów. Ten przenosi się podczas walki o pokarm i podczas godów. h.k.