Nowe FiiO FT15 są otwartymi słuchawkami planarnymi z membraną pokrytą warstwą diamentową. I choć brzmi to trochę jak pomysł działu marketingu, który dostał wyjątkowo dużo swobody, za rozwiązaniem stoi całkiem konkretna fizyka. Producent chce uzyskać membranę jednocześnie bardzo lekką i sztywną, a właśnie od tych cech zależy, jak szybko i precyzyjnie może ona reagować na zmiany sygnału.
Technicznie robi się jeszcze ciekawiej, bo sama membrana ma zaledwie 800 nanometrów grubości. Jest aż o 86,7% cieńsza od stosowanej w poprzedniej generacji.
Diament jest tutaj narzędziem, a nie biżuterią
Nie należy oczywiście wyobrażać sobie maleńkich kamieni przyklejonych do przetwornika. FiiO wykorzystuje warstwę nakładaną na całą powierzchnię membrany metodą osadzania z fazy gazowej. Jej zadaniem jest zwiększenie sztywności niezwykle cienkiego materiału bez dokładania dużej masy.
W przetworniku planarnym ma to szczególne znaczenie. Zamiast klasycznej cewki poruszającej stożkiem pracuje tutaj bardzo cienka powierzchnia znajdująca się w polu magnetycznym. Im lepiej zachowuje swój kształt podczas ruchu, tym łatwiej ograniczyć niepożądane odkształcenia i zniekształcenia.
FiiO przekonuje, że diamentowa powłoka pomaga ograniczyć problemy pojawiające się przy wysokich częstotliwościach i pozwala rozszerzyć pasmo przenoszenia aż do 40 kHz. Człowiek tak wysokich tonów rzecz jasna nie usłyszy, ale w sprzęcie hi-fi szerokie pasmo od dawna pełni również rolę technicznego wskaźnika możliwości konstrukcji.
101 mm powierzchni do wprawienia w ruch
FT15 wykorzystują ogromne, 101-milimetrowe przetworniki planarne. Efektywna powierzchnia promieniująca ma wynosić 6443,5 mm². Tak duża membrana ma pomóc w budowaniu obszernej sceny oraz poczucia przestrzeni, z którego konstrukcje otwarte i planarne są szczególnie cenione.
Do tego dochodzi opatentowany układ magnesów zaprojektowany tak, aby pole magnetyczne było możliwie równomierne na powierzchni przetwornika. Producent zastosował również cewkę wykonywaną w procesie określanym jako 28 nm chip-grade. Brzmi niemal jak specyfikacja procesora, ale chodzi przede wszystkim o bardzo precyzyjne nanoszenie warstwy przewodzącej i poprawę jej trwałości podczas wieloletnich drgań membrany.
Takie detale pokazują zresztą, jak bardzo współczesne słuchawki audiofilskie zaczynają przypominać małe projekty materiałoznawcze. Drewno spotyka włókno węglowe, diamentową powłokę i technologie zapożyczone z produkcji półprzewodników. Jeszcze trochę i czytanie specyfikacji słuchawek będzie wymagało przypomnienia sobie kilku rozdziałów z fizyki.
Planary, których nie trzeba podłączać do elektrowni
Słuchawki planarne przez lata miały także mniej atrakcyjną stronę. Potrafiły być ciężkie i wymagające dla wzmacniacza, dlatego często prowadziły użytkownika prosto w kolejną serię zakupów: DAC, wzmacniacz słuchawkowy, lepszy wzmacniacz, a potem jeszcze kabel, którego ceny lepiej czasem domownikom nie podawać.

FT15 wyglądają pod tym względem znacznie przyjaźniej. Impedancja wynosi 24 omy, a czułość 95 dB/mW. FiiO zakłada nawet możliwość korzystania z niewielkich DAC-ów podłączanych przez USB. Same słuchawki ważą 425 gramów. Lekkością typowych modeli bezprzewodowych tego nazwać trudno, ale w świecie dużych planarów wynik jest już całkiem rozsądny.
Na głowie oprócz technologii znajdziemy też znacznie bardziej tradycyjny materiał. Muszle wykonano z północnoamerykańskiego czarnego orzecha klasy FAS, dzięki czemu układ słojów każdej pary będzie trochę inny. Pałąk powstał natomiast z włókna węglowego.
Kabel również dostał specjalne traktowanie
FiiO nie zatrzymało się na samych przetwornikach. Do FT15 dołączany jest przewód wykonany z monokrystalicznej miedzi 6N, który przez ponad 100 godzin poddawany jest obróbce w temperaturze około -192 stopni Celsjusza. Producent wskazuje tutaj na wpływ kriogenicznego procesu na transmisję sygnału.
W zestawie znajduje się przewód zakończony złączem zbalansowanym 4,4 mm oraz adaptery do 6,35 mm i czteropinowego XLR. Dostajemy też dwa komplety padów – z proteinowej skóry oraz zamszowe – i materiałowe etui. To wyposażenie, które pozwala traktować FT15 jako słuchawki stworzone zarówno do rozbudowanego systemu stacjonarnego, jak i bardziej kompaktowego zestawu z przenośnym DAC-em.
Około 2200 zł za wejście w świat diamentowej membrany
FiiO FT15 kosztują 500 euro, czyli około 2195 zł. Nie jest to więc eksperyment z kategorii produktów kosztujących tyle, co używany samochód. W świecie ambitnego audio cena pozostaje jeszcze w granicach, które wielu entuzjastów będzie skłonnych rozważyć.
Diamentowa powłoka świetnie nadaje się na nagłówek, ale pod nią kryje się bardziej praktyczny kierunek rozwoju: większy przetwornik, niezwykle cienka membrana, konstrukcja łatwiejsza do napędzenia i próba ograniczenia masy całych słuchawek.
Audiofilia zawsze będzie miała w sobie trochę obsesji na punkcie materiałów, pomiarów i rozwiązań, których większość ludzi nigdy nie potrzebowała. Czasem właśnie z tej obsesji powstają jednak technologie, które kilka lat później przestają wydawać się egzotyczne. Być może diament w słuchawkach też czeka taki los.
