powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Diamentowa piłka z mechanizmem. Luksus bywa śmieszny, ale tu przynajmniej pomaga

Luksus ma dziś przedziwną potrzebę tłumaczenia się światu. Nie wystarcza już droga torba, zegarek z komplikacją ani kufer robiony tak starannie, jakby miał przetrwać trzy pokolenia i jeden koniec cywilizacji. Coraz częściej trzeba dołożyć opowieść o celu, solidarności, sporcie, wspólnocie albo pomocy. I właśnie w tym miejscu pojawia się Louis Vuitton Unity Time Object – mechaniczny zegar w kształcie piłki nożnej, stworzony na aukcję charytatywną dla UNICEF.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Diamentowa piłka z mechanizmem. Luksus bywa śmieszny, ale tu przynajmniej pomaga

fot. Sotheby’s

Chcesz czytać więcej treści jak „Diamentowa piłka z mechanizmem. Luksus bywa śmieszny, ale tu przynajmniej pomaga"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Patrzę na ten przedmiot z mieszanką rozbawienia i uznania. Bo z jednej strony mamy tu coś skrajnie niepraktycznego: piłkę, której nikt nie kopnie, zegar, którego nikt nie potrzebuje, i obiekt kolekcjonerski tak elitarny, że jego wycena została podana w najbardziej luksusowy sposób świata, czyli na życzenie. Z drugiej strony trudno udawać, że to wyłącznie kaprys domu mody. To dopracowana mechaniczna rzeźba, która łączy zegarmistrzostwo, rzemiosło kufrów Louis Vuitton i nośny symbol sportu. Aukcja online Sotheby’s potrwa od 9 do 18 czerwca 2026 roku, a wpływy ze sprzedaży mają wesprzeć działania UNICEF na rzecz dzieci.

Piłka, której nie wypada kopnąć

Unity Time Object wygląda jak luksusowa odpowiedź na dziecięce pytanie: a co by było, gdyby zrobić zegar z piłki? Tyle że zamiast plastiku i baterii mamy stalową, szkieletową konstrukcję, złote akcenty, diamenty i mechanizm opracowany z udziałem szwajcarskiej firmy L’Epée 1839. To nie jest gadżet na biurko prezesa. W środku pracuje ręcznie nakręcany mechanizm z ośmiodniową rezerwą chodu, 22 kamieniami i częstotliwością 18 000 wahnięć na godzinę. Czas pokazują dwa obracające się dyski – osobny dla godzin i minut.

fot. Sotheby’s

Forma piłki nie jest przypadkowa. Rok 2026 to czas mundialu, a Louis Vuitton od dawna lubi pojawiać w popularnych miejscach. Marka robiła już kufry na trofea, weszła mocniej w świat Formuły 1, a teraz sięga po piłkę nożną, czyli najbardziej demokratyczny symbol rywalizacji na świecie. I tu właśnie zaczyna się napięcie, które mnie w tym obiekcie najbardziej interesuje. Piłka jest czymś prostym, wspólnym, niemal archetypicznym. Wystarczy kawałek placu, kilka osób i można grać. Louis Vuitton zamienia ten symbol w przedmiot, który trafi zapewne do prywatnej kolekcji kogoś bardzo zamożnego.

Mechanika zamiast zwykłej dekoracji

Najłatwiej byłoby potraktować Unity Time Object jako ekstrawagancką ozdobę, ale byłoby to trochę niesprawiedliwe. Ten obiekt ma 150 mm średnicy i waży 3,3 kg, więc bardziej przypomina małą rzeźbę niż klasyczny zegar stołowy. Szkieletowa konstrukcja odtwarza geometrię piłki nożnej z pięciokątami i sześciokątami, a jednocześnie odsłania mechanikę. W zegarmistrzostwie widoczny mechanizm bywa czymś więcej niż efektem wizualnym. Pokazuje pracę, rytm, zależność elementów, całą tę małą inżynierię, którą smartfon dawno temu usunął z codziennego doświadczenia czasu.

fot. Sotheby’s

Do tego dochodzą diamenty: 144 białe przy wskazaniu godzin i 120 czarnych przy minutach, łącznie około 1,03 karata. Brzmi to ostentacyjnie, bo jest ostentacyjne. Ale w luksusowych obiektach kolekcjonerskich ostentacja bywa częścią języka. Tutaj diamenty nie są tylko po to, żeby przedmiot błyszczał na zdjęciach. Podkreślają obracające się dyski i pomagają zrobić z odczytu czasu coś mniej praktycznego. Zegarek na nadgarstku ma być szybki. Ten zegar każe patrzeć dłużej.

Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że granica między rzemiosłem a nadmiarem jest tu cienka jak złota linia na kufrze. Z jednej strony podziwiam wykonanie. Z drugiej – luksus coraz częściej przypomina rozmowę prowadzoną w języku, którego większość ludzi nigdy nie miała okazji się nauczyć. Kiedy obiekt staje się tak drogi, rzadki i symboliczny, przestaje być rzeczą. Zaczyna być komunikatem: o statusie, o dostępie, o byciu w gronie zaproszonych.

fot. Sotheby’s

Kufer jest tu prawie tak ważny jak zegar

Louis Vuitton nie byłby sobą, gdyby nie dołożył kufra. Unity Time Object trafił do specjalnej skrzyni w stylu trofeum, wykonanej z monogramowej kanwy i przygotowanej w historycznym atelier w Asnières, gdzie powstają najbardziej wyjątkowe zamówienia domu mody. Są tu mosiężne narożniki, skórzane wykończenia, zapięcia i cały ten język podróży, który Louis Vuitton pielęgnuje od XIX wieku.

To piękny detal, ale też bardzo charakterystyczny dla dzisiejszego luksusu. Sam przedmiot już nie wystarcza. Potrzebuje scenografii, rytuału otwierania, certyfikatu wyjątkowości i własnej małej architektury. Kufer jest opakowaniem, ale w praktyce staje się częścią dzieła. Bez niego zegar byłby ekscentryczną piłką z mechanizmem. Z nim zamienia się w trofeum dla kolekcjonera, który kupuje nie tylko rzecz, lecz również opowieść o rzemiośle, sporcie i dobroczynności.

Dobroczynność w świecie, który lubi błysk

Cały dochód z aukcji ma trafić do UNICEF, a projekt upamiętnia 10 lat współpracy Louis Vuitton z tą organizacją. W tle jest także inicjatywa Silver Lockit, która przez dekadę zebrała 28 milionów dolarów na działania pomocowe. To około 103 miliony zł.

fot. Sotheby’s

I właśnie dlatego trudno zbyć ten projekt jednym wzruszeniem ramion. Owszem, jest absurdalnie luksusowy. Owszem, można mieć wątpliwości, czy świat naprawdę potrzebuje diamentowej piłki-zegara. Ale jeśli taki obiekt uruchamia portfele ludzi, którzy i tak wydaliby pieniądze na kolekcjonerski unikat, to wolę, żeby część tej gry kończyła się realnym wsparciem. Luksus nie staje się przez to skromniejszy ani bardziej niewinny. Staje się po prostu użyteczny w swoim własnym, dziwnie błyszczącym porządku.

W aukcji pojawią się też monogramowe piłki Louis Vuitton z podpisami znanych osób, między innymi Felixa ze Stray Kids, Chloë Grace Moretz, Josha Hartnetta, BamBama i Hoyeon. Ich szacunki wynoszą od 1000 do 2000 dolarów, czyli około 3700-7400 zł. Przy głównym obiekcie to drobiazg, ale dla większości świata nadal cena bardziej z galerii niż z boiska.

Mam do takich projektów ograniczone zaufanie, ale nie mam potrzeby udawać, że wszystko jest tu puste. Jeśli zegar w kształcie piłki, zamknięty w kufrze Louis Vuitton i ozdobiony diamentami, potrafi zamienić próżność kolekcjonerskiego rynku w pieniądze dla dzieci potrzebujących pomocy, to ten absurd zaczyna mieć praktyczny wymiar. Nadal jest absurdem. Po prostu takim, który tym razem może komuś realnie pomóc.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Diamentowa piłka z mechanizmem. Luksus bywa śmieszny, ale tu przynajmniej pomaga"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX