Zespół naukowców pod przewodnictwem dr Jacqueline Hamilton z Uniwersytetu w York przeanalizował skład powietrza w stolicy Wielkiej Brytanii. W ten sposób okazało się, że dane dotyczące emisji długołańcuchowych węglowodorów przez samochody z silnikami dieslowskimi są drastycznie zaniżane przez producentów.

Zdaniem autorów właśnie takie "ukryte" emisje wpływają na jakość powietrza w europejskich metropoliach. Z rur wydechowych samochodów ciężarowych i osobowych z silnikami wysokoprężnymi wydobywa się szereg szkodliwych substancji, które później wdychamy. Dwutlenek azotu i cząstki stałe emitowane w wyniku spalania oleju napędowego bezpośrednio wpływają na zdrowie mieszkańców miast.

Tymczasem okazuje się, że ogromny wpływ na zanieczyszczenie ma także olej napędowy. Niespalone paliwo i opary oleju to źródło dwóch najgroźniejszych rodzajów zanieczyszczeń powietrza: ozonu i cząstek stałych. W zimie około 50 proc. wykrywanego w powietrzu ozonu powstawało z winy diesli (w lecie było to około 25 proc.)

Wpływ ten jest znacznie większy niż w przypadku samochodów benzynowych. Do tego emisja węglowodorów długołańcuchowych wielokrotnie przekracza dotychczasowe szacunki, oparte na danych z badań prowadzonych przez producentów samochodów.