powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Dior zrobił zegarek dla ludzi znudzonych klasyką. Trudno go pomylić z czymkolwiek

Moda luksusowa ma z zegarkami dość skomplikowaną relację. Logo znanego domu mody na tarczy potrafi sprawić, że część miłośników mechaniki odruchowo unosi brew. Rozumiem tę ostrożność, bo przez lata rynek był pełen drogich zegarków, których największym osiągnięciem technicznym pozostawała nazwa na cyferblacie. Dior od dawna stara się jednak grać w trochę inną grę. Chiffre Rouge jest tego wyjątkowo dobrym przykładem.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Dior zrobił zegarek dla ludzi znudzonych klasyką. Trudno go pomylić z czymkolwiek

fot. Dior

Chcesz czytać więcej treści jak „Dior zrobił zegarek dla ludzi znudzonych klasyką. Trudno go pomylić z czymkolwiek"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Zwłaszcza w wersji z intensywnie czerwoną tarczą. Asymetrycznej, trochę dziwnej i zdecydowanie dalekiej od bezpiecznej elegancji. Mam wrażenie, że właśnie dlatego ten model tak dobrze pasuje do Diora. Wygląda bardziej jak przedmiot zaprojektowany przez człowieka od mody, który nauczył się zasad zegarmistrzostwa, niż przez zegarmistrza próbującego później dodać do swojego projektu odrobinę mody.

Zegarek, który od początku był trochę przekorny

Chiffre Rouge pojawił się w 2004 roku, kiedy za Dior Homme odpowiadał Hedi Slimane. Już pierwsza generacja miała kilka elementów, które trudno było pomylić z konkurencją – asymetryczną kopertę, koronę umieszczoną na godzinie 4 i mocne czerwone akcenty. Produkcja została później wygaszona, a kolekcja wróciła w 2024 roku, dwie dekady po premierze.

fot. Dior

W wersji Chiffre Rouge Chronograph z czerwoną tarczą Dior właściwie podkręcił wszystko, co wcześniej wyróżniało ten projekt. Koperta ze stali pokrytej czarną powłoką DLC ma 41 mm średnicy i 14,3 mm grubości. Jej prawa strona została wyraźnie rozbudowana, a czerwony przycisk zerowania chronografu na godzinie 4 wygląda niemal jak celowo doklejony element. Po przeciwnej stronie luneta została z kolei wycięta pomiędzy godzinami 9 i 12. Symetria najwyraźniej nie dostała tu zaproszenia.

Efekt może dzielić i chyba powinien. Zegarki luksusowe są dziś tak dopracowane, że czasami zaczynają przypominać siebie nawzajem. Chiffre Rouge ma własną twarz i trudno pomylić go nawet z odległości kilku metrów.

Czerwień Diora ma swoją historię

Czerwona tarcza przechodzi od mocnego koloru w centrum do niemal czarnej krawędzi. Na jej powierzchni znalazł się wzór cannage, jeden z najbardziej rozpoznawalnych motywów Diora, którego korzenie prowadzą do plecionych krzeseł użytych podczas pierwszego pokazu Christiana Diora w 1947 roku. Ten sam geometryczny wzór pojawia się również na pasku i wahniku mechanizmu.

fot. Dior

Jest też ósemka. Christian Dior uważał ją za swoją szczęśliwą liczbę, więc w Chiffre Rouge dzień 8 na datowniku wyróżniono czerwonym kolorem. Drobiazg, który można byłoby uznać za typową zabawę archiwami marki, gdyby całość nie była tak konsekwentnie zbudowana z podobnych odniesień.

Jeśli dom mody wchodzi w zegarmistrzostwo, dobrze, kiedy korzysta z własnego języka projektowego. Dior ma wystarczająco bogate archiwum, by nie musieć kopiować estetyki klasycznych marek z Genewy.

Pod czerwoną tarczą robi się bardzo poważnie

Projekt można oczywiście traktować jak modową ekstrawagancję, ale mechanizm szybko komplikuje taki osąd. W środku pracuje automatyczny kaliber CD.001 oparty na Zenith El Primero – jednym z najbardziej znanych mechanizmów chronografu na rynku. Pracuje z częstotliwością 5 Hz, czyli 36 000 wahnięć na godzinę, a rezerwa chodu wynosi około 48 godzin.

fot. Dior

Chronograf mierzy sekundy, minuty i godziny, a całość zabezpieczono szkłem szafirowym. Koperta oferuje wodoszczelność do 100 metrów. Pasek wykonano z gumy z wytłoczonym motywem cannage i wyposażono w system szybkiej wymiany. To już zestaw parametrów, przy którym trudno sprowadzić Chiffre Rouge do kategorii zegarka modowego.

Dior wykorzystuje przy tym możliwości grupy LVMH, do której należy również Zenith. I akurat tutaj korporacyjna rodzina okazuje się bardzo praktyczna – zamiast wymyślać marketingową opowieść o własnym przeciętnym mechanizmie, marka może sięgnąć po konstrukcję z prawdziwym zegarmistrzowskim rodowodem.

100 sztuk i cena, która szybko studzi emocje

Czerwona odmiana Chiffre Rouge Chronograph powstała w limitowanej serii 100 egzemplarzy. Cena wynosiła 15 000 euro, czyli około 64 700 zł.

Dużo? Oczywiście. W tej części rynku rozsądek ekonomiczny rzadko jednak siedzi przy stole podczas podejmowania decyzji zakupowej. Za podobne pieniądze można znaleźć zegarki marek o znacznie dłuższej historii zegarmistrzowskiej. Dior odpowiada czymś innym – rozpoznawalnym projektem, mocnym związkiem z własnym wzornictwem oraz mechanizmem, któremu trudno coś poważnego zarzucić.

Regularna kolekcja Chiffre Rouge jest zresztą nadal rozwijana. Czarny automatyczny model 38 mm kosztuje obecnie w Polsce 37 000 zł, natomiast 41-milimetrowy czarny chronograf z El Primero został wyceniony na 63 000 zł.

Dior znalazł własny sposób na zegarek

Chiffre Rouge raczej nie przekona kogoś, kto uważa, że luksusowy zegarek powinien być spokojny, proporcjonalny i możliwie ponadczasowy. Tutaj koronę przesunięto, kopertę świadomie zaburzono, jeden przycisk pomalowano na czerwono, a na tarczy pojawia się wzór znany z toreb i mebli Diora.

fot. Dior

Mnie właśnie ta konsekwencja wydaje się jego największą zaletą. Na rynku pełnym poprawnych stalowych zegarków z okrągłą kopertą i czarną tarczą odrobina kontrolowanego dziwactwa jest całkiem odświeżająca. Zwłaszcza jeśli za ekstrawaganckim projektem pracuje mechanizm pokroju El Primero.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Dior zrobił zegarek dla ludzi znudzonych klasyką. Trudno go pomylić z czymkolwiek"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX