NASA zmienia termin startu amerykańskiego wahadłowca Discovery. Nowy termin to 12 marca. Powód? Niejasne kłopoty z pompami paliwowymi odpowiedzialnymi za transport wodoru do silników. Prace nad usunięciem bliżej nieokreślonych wad tego sprzętu trwają już od kilku tygodni. Trzy podejrzane pompy zostały wymienione. Według serwisu Space.com winna jest usterka identycznej pompy podczas startu promu Endeavour w listopadzie zeszłego roku. Trzy identyczne pompy podające wodór ze zbiornika do trzech silników muszą pracować równo i wiele zależy od stałego ciśnienia pompowanego paliwa. Jedna z nich w listopadzie zacięła się i przestała podawać paliwo. Pozostałe natychmiast zrekompensowały ubytek. Jednak, gdyby pompy zablokowały się teraz, mogłoby dojść do katastrofy - prom bez mocy nie wzniósłby się na orbitę i spadłby na ziemię. Teraz wymienione już pompy będą testowane i sprawdzane nieomal do samego dnia startu promu. Na czym dokładnie polega problem – tego nie wiadomo. Aby to ustalić wymontowane z Discovery pompy będą dokładnie badane. Specjaliści zamierzają między innymi zrobić 4 tysiące fotografii każdej z nich, aby wykryć ewentualne wady materiałowe. To już druga wymiana pomp w tym wahadłowcu. Pierwszy raz wymieniano je w styczniu i zajęło to dwa tygodnie. Discovery wystartuje więc z miesięcznym opóźnieniem. Jeśli w ogóle wystartuje. Bo nawet to nie jest pewne, a szefostwo NASA będzie się jeszcze nad tym po drodze zastanawiać. NASA musi się spieszyć ze swoją dwutygodniową misją montażu brakujących elementów paneli słonecznych (zajmie to cztery spacery kosmiczne), bo w kolejce czekają już Rosjanie, którzy zaplanowali start swojego Sojuza i lot do stacji kosmicznej z kosmicznym turystą na pokładzie na 28 marca. h.k.