Dlaczego nie możemy sami siebie połaskotać?

Już Arystoteles i Sokrates zastanawiali się nad łaskotkami. Mimo imponującego rozwoju medycyny, nadal nie wiadomo, dlaczego niektóre części ciała są bardziej od pozostałych podatna na łaskotanie ani co wtedy dzieje się w mózgu.
Dlaczego nie możemy sami siebie połaskotać?

Jednym z podstawowych pytań w tej sprawie jest również to dotyczące niemożliwości połaskotania samych siebie. Michael Brecht z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie stanął na czele zespołu, który przeprowadził eksperyment z udziałem dwunastu osób. Wykorzystując kamery i mikrofony, naukowcy chcieli przekonać się, jak dokładnie uczestnicy zachowują się, gdy są łaskotani. Przy okazji zaobserwowali zaskakujący fenomen.

Czytaj też: Jak LSD, ale bez halucynacji. Coraz bliżej leków przeciwlękowych nowej generacji

Okazało się bowiem, iż łaskotanie samych siebie, gdy jednocześnie robi nam to również ktoś inny, neutralizuje łaskotki. Już w 1897 roku pojawiło się badanie, którego autorzy wskazali, że stopy są najbardziej podatne na łaskotki. Na czele zestawienia znalazły się też miejsca takie jak pachy, szyje i podbródki. Naukowcy przypuszczali, że pojawiający się wtedy śmiech jest swego rodzaju komunikatem, który ma sugerować, że łaskotanemu nie dzieje się krzywda.

Nowy eksperyment, zaprojektowany przez Brechta i jego współpracowników, zrzeszał 12 znających się osób. Jego właściwa faza polegała na tym, że osoba łaskocząca miała siedzieć za łaskotaną i wykonywać kroki wyświetlane na ekranie, wskazujące, którą część ciała mają wybrać w danym momencie. Wśród wybranych lokalizacji znalazła się szyja, pachy, bok tułowia, stopy i czubek głowy. W każdym z tych miejsc miało dojść do pięciu szybkich łaskotek.

Nie możemy połaskotać samych siebie, ale jesteśmy w stanie zniwelować w ten sposób łaskotki innych

Co zaobserwowali naukowcy? Już po 300 milisekundach pojawiała się pierwsza zmiana w mimice łaskotanej osoby. Na twarzy zaczynał rysować się uśmiech. Po 500 milisekundach dało się natomiast usłyszeć pierwszą reakcję, co jest stosunkowo późnym działaniem. Poddani takim działaniom ludzie śmiali się w przypadku około 70% dotknięć, przy czym czubek głowy miał stanowić próbkę kontrolną, ponieważ obszar ten zazwyczaj nie jest podatny na łaskotki.

Szczególnie ciekawie zrobiło się w drugiej fazie eksperymentu, kiedy to łaskotani mieli również łaskotać samych siebie. O ile jednak nie byli w stanie wywołać podobnego efektu, to dało się zauważyć, że samołaskotanie neutralizuje działania drugiej osoby. Spadek skuteczności łaskoczących był bez wątpienia widoczny i wyniósł około 25 procent. Przy okazji może to wyjaśniać, dlaczego nie możemy łaskotać samych siebie. Zdaniem badaczy kluczową rolę w całym procederze odgrywa element zaskoczenia. Kiedy mózg nie spodziewa się łaskotek, występuje w nim swego rodzaju zwarcie, które prowadzi do niekontrolowanego śmiechu. Dotykając samych siebie nie możemy się zaskoczyć, dlatego mózg nie reaguje w podobny sposób.

Czytaj też: Wirusy widzą i słyszą? Pojawiły się sensacyjne doniesienia

Siedząc w tej chwili, generuję wiele fizycznych doznań w moim ciele wyłącznie przez mój ruch. A świadomość tego jest dla mnie o wiele mniej ważna niż to, czy ktoś inny wszedł do pokoju i mnie dotknął. Ten sam efekt występuje w przypadku słuchu. Kiedy mówisz, części Twojego mózgu, które słuchają, jak inni ludzie mówią, są stłumione. Dlatego ludzie bardzo słabo oceniają, jak głośno mówią. Jeśli mózg niweluje reakcje na dotyk podczas samodzielnego łaskotania, to będzie również hamował reakcje na bycie łaskotanym przez kogoś innego.

podsumowuje Sophie Scott z University College London