Szaleństwo, pociąg, zamroczenie. Spada niebo, rozbłyskuje supernowa – siłę pierwszego uczucia trudno przecenić. Dlaczego taką wagę przywiązujemy do pierwszego pocałunku? Dlaczego na pewno pamiętamy swój „pierwszy raz”, a drugi czy trzeci już niekoniecznie? Neurobiolodzy, psychologowie i antropolodzy coraz poważniej interesują się miłością, także tą pierwszą.

OKRES BURZY I NAPORU

Każdy pierwszy raz – pierwszą miłość, pierwszy pocałunek, pierwszą pracę, pierwsze samodzielne wakacje – pamiętamy lepiej niż inne zdarzenia z naszego życia. Prawdopodobnie są one głębiej kodowane, a poza tym wiele razy odtwarzane i przypominane – stale wracamy do nich pamięcią, tysiące razy zwierzamy się z nich bliskim, analizujemy je. Te elementy naszej biografii stają się punktami odniesienia dla późniejszych doświadczeń, odgrywają rolę wzorców, a więc zajmują szczególne miejsce w strukturze pamięci. To, co przydarza się nam we wczesnej młodości, decyduje o naszej tożsamości, o tym, jak siebie postrzegamy i jak oceniamy późniejsze swoje poczynania. Kto nie porównywał kolejnych miłości z tą pierwszą?

Mniej więcej między 15. i 25. rokiem życia tworzymy autobiograficzną narrację o swoim życiu: określamy, kim byliśmy, jesteśmy, kim będziemy – być może – w przyszłości. W tej historii – jak w każdym dobrym filmie – szczególne znaczenie mają kluczowe sceny: chwile euforii, momenty mrożące krew w żyłach i punkty zwrotne. To one organizują tę historię, wyznaczają początek i koniec poszczególnych etapów życia. Mimo że generalnie wydarzenia z naszej biografii zacierają się w pamięci tak jak wszystkie inne informacje (choć zapominamy je wolniej niż np. wzory chemiczne czy losy bohaterów szkolnych lektur), to po 40. roku życia szczególnie mocno pamiętamy okres między 15. i 25. urodzinami. Większość ludzi nazywa go nawet „swoim czasem”: za moich czasów nosiło się obcisłe dżinsy i stawiało włosy na cukier, za moich czasów słuchało się Republiki i Lady Punk, za moich czasów nie było centrów handlowych... Z tej właśnie dekady – z okresu dorastania i wczesnej młodości – mamy najwięcej wspomnień, więcej niż wynikałoby to z naturalnego tempa zapominania, i to niezależnie od tego, czy świętowaliśmy ostatnio 50., czy 80. urodziny. Chodzi zatem nie o okres przechowywania wspomnień, lecz o szczególny moment w historii życia. Psychologowie nazywają to zjawisko reminiscencją.

Dlaczego ten okres jest tak wyjątkowy? Zdaniem niektórych psychologów chodzi o to, że w tym czasie osiągamy szczyt naszych zdolności poznawczych, a co ważniejsze – przeżywamy wówczas mnóstwo nowych doświadczeń. W dodatku po tym burzliwym okresie dorastania następuje znacznie spokojniejszy okres stabilizacji, na którego tle poprzednie lata wyróżniają się jak kolorowa koszulka z podobizną ulubionego muzyka założona do szarej biznesowej marynarki.