W końcu chyba nie przytrafiło to się tylko mnie? Człowiek się spieszy, bo w ostatniej chwili zmienił zdanie, że jednak jeszcze wciśnie to ostatnie pranie i zdąży nim wyjdzie z domu. Ale jak na złość, wszystko najwyraźniej zmierza ku temu, że praca się zakończy na ostatnią chwilę. Nadchodzi w końcu ta ostatnia minuta. Widzimy na pralce 0:01, już koniec, wrzucamy do suszarki i wychodzimy… Tylko że maszyna ma inne plany.
Czemu pralka nie da nam wszędzie być na czas? Czy to tylko nasza wyobraźnia albo ta ostatnia minuta się nie kończy?
Cóż, ostatni tramwaj już i tak uciekła, więc będzie trzeba wziąć taksówkę. Zatem niech pierze ile potrzebuje, a w tym czasie można się zastanowić, dlaczego tak się dzieje? Otóż odpowiedź jest bardzo prosta, ten mechanizm naprawdę robi użytkowników w konia, gdyż jest zakładanym czasem do zakończenia, nie prawdziwie obliczoną wartością.

Jak podaje portal Slashgear, podobno pralki firmy Whirpool, ładowane od przodu, wyświetlają tę ostatnią minutę na podstawie kilku danych. Sprawdza jaka jest waga prania, jaki tryb został wybrany i czy temperatura oraz ciśnienie wody się zgadzają. Bierze dużą ilość czynników pod uwagę nim zakończy pranie i to wszystko ma miejsce w tej ostatniej minucie.
To zaś oznacza, że jeżeli dojdą w trakcie pracy jakieś nieścisłości, to pralka dopracowuje swoje działanie, żeby pranie wyczyścić jak należy, jednak na ekranie wciąż widnieje ta nieszczęsna jedynka, bez informacji o wtórnej analizie potrzebnego do finiszu czasu. Sama działa zgodnie z oczekiwaniami producenta, lecz w łazience właściciela stworzyła już bańkę, w której czas się zatrzymał.

A dlaczego pralka tak się zachowuje? Balans jest bardzo ważny w trakcie obrotów bębna, nie może któraś ze stron być znacząco cięższa. Dlatego maszyna potrzebuje sobie trochę pokręcić zawartością, żeby znów stworzyć wyrównaną wagę od ścianki do ścianki i dopiero po tym zabiegu będzie gotowa, aby zawrócić do stanu, w którym opuściła “ostatnią minutę”. Inną sytuacją kiedy może dojść to szokująco długiej minuty jest wybór konkretnej temperatury wody.
Na przykład pralki Maytag, jeżeli mają zadaną konkretną wartość, potrafią wydłużyć końcówkę tak, aby osiągnąć konkretną ciepłotę wody wewnątrz bębna. To może być dla użytkownika drobnostka, ale cóż, dla pralki już nie jest. To w końcu kwestia jej jestestwa!
Czytaj też: To podobno najgorsze błędy jakie robimy podczas prania. Wiem że ja na pewno jestem winny części z nich
Odkładając jednak żarty na bok. Tego typu niespodzianki mogą też sygnalizować, że warto zwrócić więcej uwagi w nadchodzących dniach na to jak się nasza pralka zachowuje. Wtedy, kiedy ta “ostatnia minuta” jest rzeczywiście regularnie wydłużana do wręcz absurdalnej długości, może warto będzie zadzwonić po specjalistę. Jest szansa, że uszkodzeniu uległy elektryczne elementy i będzie trzeba je naprawić.

A najlepiej to zawsze zerknąć w pierwszej kolejności do instrukcji. To tam można uzyskać porady i wskazówki działania, kiedy się zdarzają tego typu odchyły od normy. Dla przykładu LG poleca najpierw sprawdzić zresetowanie pralki, a dopiero potem wszczęcie alarmu i ewentualną wizytę specjalisty.
Najważniejsze ostatecznie jest to, że nie zwariowaliśmy i ta końcówka naprawdę zabiera więcej czasu, niż wskazuje na to ekran.
Źródło: slashgear
