powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Dlaczego wolimy oglądać sport razem? Naukowcy sprawdzili jak to wpływa na zdrowie

Kibicowanie z boku wygląda dość osobliwie. Kilka tysięcy dorosłych osób zakłada koszulki w tych samych kolorach, śpiewa, podskakuje i przeżywa decyzję sędziego tak, jakby od niej zależał dalszy bieg rodzinnych losów. Takie na stadionie staje się całkowicie naturalne.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Dlaczego wolimy oglądać sport razem? Naukowcy sprawdzili jak to wpływa na zdrowie

fot. Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Dlaczego wolimy oglądać sport razem? Naukowcy sprawdzili jak to wpływa na zdrowie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Mam jednak wrażenie, że łatwo sprowadzić sportowe emocje do hałasu, adrenaliny i potrzeby zwycięstwa. Tymczasem wspólne oglądanie meczu może działać głębiej. Organizm reaguje nie tylko na to, co dzieje się na boisku. Dostrzega także ludzi siedzących obok, ich napięcie, radość i rozczarowanie. Nowe badanie pokazuje, że podczas sportowego widowiska widzowie mogą zbliżać się do siebie również na poziomie fizjologicznym.

Mecz zaczyna się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem

W badaniu uczestniczyło 60 dorosłych widzów, w tym 21 kobiet, którzy oglądali na żywo uniwersyteckie mecze koszykówki. Nie byli zawodowymi kibicami pokonującymi pół kraju za swoją drużyną, lecz raczej okazjonalnymi fanami. Dzięki temu eksperyment przypominał zwyczajne wyjście na wydarzenie sportowe, a nie spotkanie grupy najbardziej zaangażowanych sympatyków.

Przed meczem, w przerwie i po jego zakończeniu pobierano próbki śliny, aby sprawdzić poziom oksytocyny oraz kortyzolu. Jednocześnie czujniki rejestrowały pracę serca uczestników. Widzowie odpowiadali również na pytania o przyjemność z oglądania spotkania, poczucie jedności z publicznością, zaangażowanie i chęć ponownego przyjścia na podobne wydarzenie.

Oksytocyna, popularnie przedstawiana jako hormon bliskości, wiąże się między innymi z zaufaniem, empatią i tworzeniem więzi. To określenie bywa jednak zbyt cukierkowe, bo jej działanie jest znacznie bardziej złożone. W tym przypadku istotne było coś prostego: u osób zaczynających z niższym poziomem oksytocyny jej stężenie wzrosło, a u uczestników z wysokim poziomem początkowym pozostało podwyższone. Jednocześnie podczas spotkania obniżał się poziom kortyzolu.

fot. Unsplash

Kilkadziesiąt serc znalazło wspólny rytm

Jeszcze ciekawiej wyglądały pomiary tętna. W trakcie meczu rytmy serca poszczególnych widzów zaczęły się do siebie upodabniać. Synchronizacja utrzymywała się także po zakończeniu spotkania. Wyższy poziom oksytocyny był przy tym w niewielkim, lecz dodatnim stopniu związany z silniejszym podobieństwem reakcji serca.

Nie znaczy to oczywiście, że cała hala nagle zamieniła się w jeden wielki organizm. Widzowie patrzyli na te same akcje, reagowali na rzuty, przewinienia i zmiany wyniku. Gdy piłka wpada do kosza w ostatniej sekundzie, tysiącom osób jednocześnie przyspiesza puls. Biologia dobrze radzi sobie ze wspólnym przeżywaniem chwili, nawet gdy między uczestnikami nie dochodzi do rozmowy ani bezpośredniego kontaktu.

Silniejsza synchronizacja oraz wyższy poziom oksytocyny wiązały się z większą radością, zaangażowaniem, poczuciem jedności i deklarowaną chęcią powrotu na kolejne spotkanie. Trudno mi się temu dziwić. Ludzie od dawna zbierają się wokół wspólnych rytuałów. Sport jest jedną z ich najbardziej dostępnych wersji, ponieważ każdy rozumie napięcie wyniku, nawet jeśli nie zna wszystkich przepisów.

fot. Unsplash

Trybuny są częścią widowiska

Transmisja telewizyjna pokaże zbliżenie, powtórkę i statystyki. Na trybunach dostajemy za to emocje innych ludzi, często bardziej zaraźliwe niż samo wydarzenie. Ktoś pierwszy wstaje, kilka rzędów podąża za nim, a po chwili reaguje cała hala. W takich momentach granice między prywatnym przeżyciem a zachowaniem grupy stają się bardzo cienkie.

Wcześniejsze badania również wskazywały, że chodzenie na wydarzenia sportowe może łączyć się z większą satysfakcją z życia, silniejszym poczuciem sensu i mniejszą samotnością. Analiza obejmująca 7209 dorosłych mieszkańców Anglii wykazała takie zależności nawet po uwzględnieniu między innymi wieku, stanu zdrowia, zatrudnienia i sytuacji materialnej. Było to jednak badanie obserwacyjne, więc nie dowodziło, że zakup biletu automatycznie poprawia samopoczucie.

Inne badanie, przeprowadzone wśród 885 mieszkańców Chin, sugerowało, że dla dobrostanu ważniejsze od samego emocjonalnego pobudzenia może być to, że sport zachęca do kontaktu z ludźmi. Rozmowa przed wydarzeniem, wspólne oglądanie i poczucie przynależności miały większe znaczenie niż sama ekscytacja przebiegiem zawodów.

Z biletu na mecz nie warto robić recepty

Entuzjazm trzeba tu utrzymać na rozsądnym poziomie. Najnowsze badanie objęło tylko 60 osób, dwa uniwersyteckie mecze koszykówki i jedną sesję obserwacji. Nie było też eksperymentem porównującym widzów na trybunach z grupą, która spędzała wieczór w domu albo uczestniczyła w koncercie czy lokalnym festynie. Wyniki pokazują zależności, lecz nie rozstrzygają, ile zawdzięczamy sportowi, ile obecności innych ludzi, a ile po prostu oderwaniu od codzienności.

fot. Unsplash

Nie ma więc podstaw, aby ogłaszać stadion nowym gabinetem terapeutycznym. Sami badacze podkreślają, że takie wydarzenia nie zastąpią leczenia złożonych problemów psychicznych. Mogą za to tworzyć naturalną przestrzeń sprzyjającą kontaktowi, szczególnie dla osób, którym łatwiej być wśród ludzi, gdy uwaga całej grupy skupia się na czymś wspólnym.

Czasem potrzebujemy wspólnego wyniku

Coraz częściej próbujemy budować relacje za pomocą komunikatorów, reakcji i krótkich wiadomości. Stadion przypomina, że poczucie wspólnoty rodzi się również wtedy, gdy grupa patrzy w tym samym kierunku i przez kilkadziesiąt minut przeżywa podobne emocje.

Być może właśnie dlatego nawet osoby, które na co dzień niewiele mają ze sobą wspólnego, po zdobytym punkcie przybijają piątki, obejmują nieznajomych i przez chwilę mówią o drużynie w pierwszej osobie liczby mnogiej. Nauka zaczyna mierzyć zjawisko, które kibice znają od dawna. Czasami naprawdę wystarczy usiąść obok siebie, czekać na ten sam rzut i mieć nadzieję, że piłka wpadnie do kosza.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Dlaczego wolimy oglądać sport razem? Naukowcy sprawdzili jak to wpływa na zdrowie"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX