Dolby chyba dobrze zna ten problem, bo druga generacja Dolby Vision właśnie zaczyna trafiać do pierwszych telewizorów. I mam wrażenie, że kierunek obrano sensownie. Zamiast kolejnego wyścigu na efekt wow firma skupia się na tym, żeby obraz lepiej rozumiał warunki, treść i możliwości konkretnego ekranu. Brzmi jak drobiazg, dopóki człowiek kolejny raz nie zacznie w połowie seansu zmieniać jasności.
Dolby Vision 2 właśnie wyszło z laboratoriów
Pierwszym producentem, który rozpoczął faktyczne wdrażanie Dolby Vision 2, jest Hisense. Aktualizacja OTA ruszyła 6 sierpnia 2026 roku i obejmuje modele UX, UR9, UR8, amerykański U7 oraz sprzedawany w Europie U7 Pro. Co istotne, mowa o telewizorach z wyższej półki, dlatego otrzymują one certyfikację Dolby Vision 2 Max, czyli bogatszą wersję nowego standardu.
TCL i Philips mają dołączyć później. TCL zapowiada obsługę Dolby Vision 2 w wybranych telewizorach QD-Mini LED z tegorocznej gamy, natomiast Philips wskazywał wcześniej między innymi modele OLED811, OLED911 oraz flagowego OLED951.
Jest jednak haczyk ważny dla osób, które właśnie spojrzały z nadzieją na swój dwuletni telewizor. Dolby Vision 2 wymaga odpowiedniego sprzętu, a pierwsze kompatybilne konstrukcje korzystają z układu MediaTek Pentonic 800. Starszego telewizora z Dolby Vision nie da się więc automatycznie przemienić aktualizacją w model obsługujący pełne Dolby Vision 2.
Trochę szkoda, choć trudno się dziwić. Telewizory coraz bardziej przypominają komputery z ogromnym ekranem i kupując je, zaczynamy również kupować możliwości procesora na kolejne lata.

Telewizor ma wreszcie wiedzieć, co właściwie oglądamy
Dolby Vision od początku bazowało na dynamicznych metadanych, dzięki którym obraz można dostosowywać scena po scenie. Dolby Vision 2 idzie dalej. Nowy Image Engine ma lepiej wykorzystywać jasność, kontrast i możliwości kolorystyczne współczesnych ekranów, a Content Intelligence analizuje rodzaj treści i warunki oglądania. Dolby przewidziało między innymi mechanizmy poprawiające czytelność bardzo ciemnych scen, dopasowanie obrazu do światła w pomieszczeniu oraz osobne optymalizacje dla sportu i gier.
Przeciętny widz naprawdę nie powinien wiedzieć, czym różnią się krzywe tone mappingu ani zastanawiać się, dlaczego film wygląda świetnie wieczorem, ale w słoneczne popołudnie zamienia się w wystawę czarnych prostokątów. Telewizor kosztujący kilka czy kilkanaście tysięcy złotych ma przecież wystarczająco dużo elektroniki, żeby część takich decyzji podejmować sam.
Jednocześnie Dolby zostawia użytkownikowi prostą kontrolę intensywności HDR. Suwak pozwala regulować siłę efektu w czasie rzeczywistym. Dla purystów może brzmieć to niemal jak herezja, bo przecież obraz powinien odpowiadać wizji twórcy. Tyle że wizja twórcy zwykle powstawała w kontrolowanych warunkach studia, a nasz salon ma okno, lampę, jasną ścianę i słońce wpadające dokładnie wtedy, kiedy bohater schodzi do mrocznej piwnicy.
Wersja Max bierze się za kolejny irytujący problem telewizorów
Jeszcze ciekawiej wygląda Dolby Vision 2 Max. Light Sense 2 wykorzystuje informacje z czujnika światła, żeby dynamicznie dostosowywać obraz do otoczenia. Pro Reference Mode jest rozwiązaniem dla bardziej wymagających użytkowników i pozwala zbliżyć prezentację do referencyjnego obrazu studyjnego.
Najwięcej emocji może jednak wzbudzić Authentic Motion. Twórcy dostają możliwość określania sposobu prezentacji ruchu dla konkretnych scen za pomocą metadanych. Chodzi między innymi o ograniczenie szarpania obrazu bez fundowania widzowi słynnego efektu opery mydlanej, który potrafi sprawić, że kosztowna hollywoodzka produkcja wygląda jak telewizyjna telenowela nagrana za kulisami supermarketu.

Pełnię możliwości tej funkcji zobaczymy później, bo materiały przygotowane specjalnie z myślą o Dolby Vision 2 Max mają pojawiać się dopiero pod koniec 2026 roku. Pierwsze telewizory Hisense są już jednak sprzętowo przygotowane i kolejna aktualizacja dla Max nie będzie potrzebna.
Nowy HDR oznacza też nową odsłonę starej wojny
Oczywiście świat telewizorów byłby zbyt spokojny, gdyby wszyscy zgodzili się na jeden standard. Samsung nadal rozwija HDR10+ i w gamie na 2026 rok wprowadził HDR10+ Advanced. Tam również pojawiają się optymalizacja obrazu zależnie od rodzaju treści, inteligentna obsługa ruchu, lokalne mapowanie tonów i rozwiązania dla graczy.
LG i Sony, choć od lat mocno związane z Dolby Vision, na razie nie potwierdziły Dolby Vision 2 dla swoich telewizorów z rocznika 2026. To jeszcze może się zmienić, ale przez najbliższe miesiące szykuje nam się kolejna faza rywalizacji formatów.
Dla widza cała ta batalia ma sens tylko wtedy, gdy jej efekt zauważy podczas oglądania, a nie podczas czytania specyfikacji.
Obietnica bardziej inteligentnego HDR-u dotyka problemów, które faktycznie znamy z kanapy: zbyt ciemnych scen, obrazu źle dopasowanego do jasnego pokoju czy przesadzonego wygładzania ruchu. Jeśli telewizor zacznie radzić sobie z nimi bez ciągłego grzebania w menu, wtedy dopiero będzie można mówić o aktualizacji, którą naprawdę widać.
