AEG postanowił podnieść poprzeczkę do 340°C. Model MealAssist 7000 PizzaExpert NBX7P63KSB pozostaje pełnowymiarowym piekarnikiem do zabudowy, ale po uruchomieniu odpowiedniego programu zaczyna działać znacznie bliżej urządzeń projektowanych specjalnie do pizzy. Producent deklaruje czas pieczenia wynoszący zaledwie 2,5 minuty.
2,5 minuty robi wrażenie, ale warto znać drugą liczbę
AEG może osiągnąć 340°C, czyli temperaturę zdecydowanie wyższą niż typowe 250-275°C spotykane w wielu domowych piekarnikach. Pizza trafia na specjalną żeliwną płytę, która magazynuje dużą ilość energii cieplnej i bardzo szybko przekazuje ją spodowi ciasta. Dzięki temu można uzyskać mocniej wypieczony spód, wyrośnięte brzegi i krótki czas pieczenia, którego zwykły piekarnik zwyczajnie nie jest w stanie skopiować.
Piekarnik potrzebuje około 25 minut, aby rozgrzać się do 340°C. Dopiero wtedy rozpoczyna się właściwe pieczenie. Przy kolejnych pizzach sytuacja wygląda już lepiej – rozgrzanie płyty ponownie do wymaganej temperatury zajmuje około 2,5 minuty. Jeśli więc zapraszamy kilka osób i przygotowujemy serię pizz jedna po drugiej, taki system zaczyna mieć dużo więcej sensu.
Osobny piec do pizzy przestaje być oczywistym zakupem
Przez ostatnie lata urządzenia do pizzy wyrosły na osobną kategorię sprzętu. Są modele elektryczne na blat, gazowe konstrukcje do ogrodu i piece opalane drewnem, które potrafią przekraczać nawet 400°C. Dla zapalonego fana pizzy nadal będą atrakcyjne. Mam jednak wrażenie, że AEG trafia w znacznie większą grupę użytkowników – osoby, które chcą raz czy dwa razy w miesiącu zrobić naprawdę dobrą pizzę, ale niespecjalnie marzą o kolejnym urządzeniu zajmującym pół blatu, pół szafki albo kawałek tarasu.
PizzaExpert pozostaje bowiem normalnym piekarnikiem o pojemności 72 litrów. Ma grill, termoobieg, program do chleba, wyrastania ciasta, suszenia, rozmrażania czy wolnego gotowania. Jest termosonda, możliwość zapisywania często używanych ustawień, sterowanie dotykowe oraz łączność z aplikacją AEG. Klasa energetyczna to A++, a maksymalna moc urządzenia wynosi 3490 W.
W poniedziałek można zrobić zapiekankę, w środę piec chleb, a w sobotę rozgrzać urządzenie do 340°C i urządzić wieczór z pizzą. Bez szukania miejsca na kolejne wyspecjalizowane AGD.
Piekarnik prowadzi użytkownika przez cały proces
Producent zadbał także o stronę, która może spodobać się osobom dopiero rozpoczynającym przygodę z pizzą. Ekran EXCite podpowiada, na jakim poziomie ustawić płytę, kiedy rozpocząć nagrzewanie i kiedy włożyć pizzę. Aplikacja zawiera z kolei przepisy na ciasto i sos. W zestawie znajduje się żeliwna płyta przystosowana do pracy w 340°C oraz perforowana łopatka ułatwiająca przekładanie pizzy.

Wysoka temperatura przyda się zresztą szerzej. Żeliwna płyta może służyć także podczas pieczenia chleba i innych wypieków wymagających dużej ilości energii cieplnej zgromadzonej pod ciastem. Nie trzeba więc przez pozostałe 360 dni w roku patrzeć na akcesorium przeznaczone wyłącznie do margherity.
Przy temperaturze 340°C cieszy również obecność pyrolizy. Funkcja podnosi temperaturę wewnątrz komory na tyle mocno, że pozostałości tłuszczu i jedzenia zamieniają się w popiół, który później wystarczy usunąć. Po kilku pizzach z serem, sosem i mąką rozsianą przy przekładaniu ciasta perspektywa szorowania wnętrza piekarnika zdecydowanie traci romantyczny włoski klimat.
Cena wygląda rozsądniej, kiedy policzymy dwa urządzenia
AEG MealAssist 7000 PizzaExpert NBX7P63KSB jest już dostępny w Polsce. Aktualne oferty zaczynają się w okolicach 3650 zł. To sporo, jeśli porównamy go z podstawowym piekarnikiem do zabudowy, lecz znacznie mniej egzotycznie wygląda taka kwota przy zestawieniu dobrego piekarnika z osobnym elektrycznym piecem do pizzy.
Oczywiście 340°C nadal nie zrobi z kuchni neapolitańskiej pizzerii. Profesjonalne piece pracują w jeszcze wyższych temperaturach, a efekt zależy również od ciasta, nawodnienia, fermentacji i umiejętności osoby stojącej przy łopatce. Sprzęt może jednak usunąć jedną z największych przeszkód domowego pieczenia.
Coraz bardziej podoba mi się pomysł AGD, które rozwija się właśnie w ten sposób. Zamiast instalować ekran większy od tego w samochodzie albo wymyślać kolejne automatyczne programy o dyskusyjnej przydatności, producent zwiększa fizyczne możliwości urządzenia. Piekarnik grzeje znacznie mocniej i dzięki temu pozwala zrobić coś, czego większość zwykłych modeli zrobić po prostu nie potrafi.
A jeśli przy okazji pozwoli nie kupować kolejnego pudełka stojącego przez większość roku w szafce, to nawet lepiej.
