Dlatego takie konstrukcje jak KEF LSX II LT są ciekawe nie tylko dla fanów marki. To jedne z tych kolumn, które dobrze pokazują, w którą stronę przesuwa się domowe słuchanie muzyki. Coraz mniej chodzi o budowanie całego systemu od zera, a coraz bardziej o dwa porządne głośniki, które można postawić przy biurku, podłączyć do telewizora albo potraktować jako główne źródło dźwięku w mieszkaniu. I nie trzeba przy tym od razu wchodzić w świat audiofilskich rytuałów.
Małe kolumny dla ludzi, którzy nie chcą kolejnych pudełek
KEF LSX II LT to najtańszy model w aktywnej serii LS tej marki. W USA kosztuje 1000 dolarów, czyli około 3 680 zł. Nie jest to cena lekkiego zakupu do koszyka przy okazji wymiany ładowarki, ale w świecie kompaktowych systemów stereo z wbudowanym streamingiem mówimy raczej o progu wejścia do porządnego domowego audio niż o luksusowej ekstrawagancji.
Najważniejsze jest tu słowo aktywne. W praktyce oznacza to, że wzmacniacze są już wbudowane w kolumny, więc nie trzeba dokładać osobnego urządzenia. Dla wielu osób to może być największa zaleta. Zestaw ma grać, wyglądać porządnie i obsługiwać współczesne źródła dźwięku, a nie wymagać studiowania forów i dobierania kolejnych elementów toru audio.

LSX II LT pasują właśnie do takiego użytkowania. Można je połączyć z komputerem przez USB-C, z telewizorem przez HDMI ARC, skorzystać z wejścia optycznego, Bluetooth 5.0 albo sieciowego streamingu. Obsługują między innymi AirPlay 2, Chromecast, Spotify Connect, Tidala, Deezera, Qobuza i Amazon Music przez aplikację KEF Connect. Jest też Ethernet i wyjście na subwoofer, gdy ktoś uzna, że w filmach albo elektronice przydałoby się więcej niskiego basu.
Alternatywa dla soundbara
Soundbary wygrały wiele salonów, bo są proste. Stawia się jedną belkę pod telewizorem, podpina kabel i temat znika. Rozumiem tę wygodę. Problem w tym, że soundbar często jest kompromisem ubranym w bardzo praktyczną formę. Daje większy dźwięk niż telewizor, ale nie zawsze daje poczucie prawdziwego stereo.
KEF LSX II LT idą inną drogą. To nadal rozwiązanie wygodne, ale oparte na klasycznym układzie dwóch oddzielnych kolumn. Dzięki temu łatwiej uzyskać scenę, przestrzeń i wrażenie, że muzyka nie wydobywa się z jednego punktu pod ekranem. Dla kogoś, kto słucha albumów, ogląda koncerty albo po prostu nie chce, by cały dźwięk w domu był podporządkowany telewizorowi, różnica może być bardzo konkretna.
W każdej kolumnie zastosowano charakterystyczny dla KEF-a przetwornik Uni-Q. Tweeter znajduje się w centrum głośnika średnio-niskotonowego, co ma sprzyjać bardziej spójnemu rozchodzeniu się dźwięku. W codziennym użyciu ważne jest to, że takie kolumny nie wymagają aż tak nabożnego ustawiania jak większe systemy. Oczywiście fizyki nie da się oszukać, ale przy biurku, na komodzie czy w małym salonie liczy się sprzęt, który wybacza trochę więcej niż klasyczne kolumny ustawione pod idealny odsłuch.

KEF LSX II LT mają też swoje ograniczenia
Niższa cena względem droższych modeli z serii LS nie pojawia się znikąd. Wersja LT jest uproszczona i warto o tym pamiętać, bo inaczej łatwo wpaść w przesadnie entuzjastyczny opis. Najbardziej widoczny kompromis dotyczy połączenia między kolumnami. W LSX II LT oba głośniki trzeba połączyć przewodem USB-C. Dla części osób nie będzie to problemem, zwłaszcza na biurku. W salonie przewód może już wymagać sprytnego poprowadzenia, szczególnie jeśli zależy nam na czystym ustawieniu bez plątaniny kabli.
Drugi kompromis to brak klasycznego wejścia analogowego 3,5 mm. Jeśli ktoś ma starsze źródło dźwięku albo chce łatwo podpiąć gramofon, powinien wcześniej sprawdzić, jak taki zestaw wpisze się w jego domowy układ. LSX II LT są wyraźnie projektowane z myślą o cyfrowym świecie: streamingu, komputerze, telewizorze, sieci i aplikacji.
Nie ma tu też udawania pełnowymiarowego systemu z dużymi kolumnami podłogowymi. To kompaktowy zestaw do mieszkań, biurek, mniejszych salonów i osób, które chcą dostać sporo jakości w rozsądnym formacie. Jeżeli ktoś oczekuje kinowego uderzenia basu, pewnie szybko zacznie myśleć o subwooferze. Jeśli jednak punktem odniesienia są głośniki komputerowe, przeciętny soundbar albo pojedynczy głośnik Bluetooth, przeskok może być bardzo odczuwalny.

Domowe audio staje się łatwiejsze w obsłudze
W KEF LSX II LT przekonuje mnie kierunek, w którym zmierza taki sprzęt. Nie wymaga przeorganizowania mieszkania, nie zmusza do budowania zestawu z kilku urządzeń i nie zakłada, że użytkownik będzie miał cierpliwość do długich konfiguracji. Dwa głośniki mają obsłużyć muzykę, film, laptopa i streaming. Dla wielu domów to wystarczy, a czasem może być wręcz rozsądniejsze niż klasyczny komplet audio.
Jest w tym też pewna zmiana kulturowa. Muzyka częściej towarzyszy nam w pracy, gotowaniu, sprzątaniu, odpoczynku i oglądaniu czegoś wieczorem, zamiast być osobnym wydarzeniem przy fotelu odsłuchowym. Nie każdy chce słuchać w skupieniu, ale wiele osób chce słuchać lepiej.
KEF LSX II LT nie są sprzętem dla każdego. Cena nadal stawia je powyżej typowych głośników do komputera czy popularnych soundbarów, a przewód między kolumnami i brak wejścia analogowego mogą dla części osób być ważnym ograniczeniem. Mimo to trudno nie zauważyć, że ten typ urządzeń dobrze pasuje do dzisiejszych mieszkań. Jest kompaktowy, elegancki i wystarczająco wszechstronny, by nie zamykać się w jednej roli.
