Kości magiczne

Na targu Chatuchak w Bangkoku można kupić prawie wszystko. Na ośmiu tysiącach miejskich straganów piętrzą się tanie ubrania, drewniane figurki, posążki z kamienia, wyroby ze skóry oraz rzeźby i pamiątki z kości słoniowej. Miejscowi wierzą, że kość słoniowa odstrasza złe duchy, dlatego wykonane z niej amulety mają najskuteczniej chronić przed urokami. Słoń to także symbol Tajlandii, chociaż w całym kraju zostało już tylko kilka tysięcy sztuk indyjskiej odmiany tych zwierząt. Mimo zakazu handlu handlarze i przemytnicy radzą sobie znakomicie – wykorzystują luki w prawie. W Tajlandii można na przykład sprzedawać ciosy zwierząt, które padły z przyczyn naturalnych, dlatego przemytnicy mieszają szmuglowaną z Afryki kość z rodzimym surowcem. Można też legalnie handlować kością afrykańską, która znalazła się w Tajlandii przed 1989 r. Wielu handlarzy powtarza więc jak mantrę informację, że ich kość pochodzi sprzed czasów zakazu.

Jednak to nie największy problem organizacji ochrony zwierząt: Tajlandia, Filipiny i Malezja są jedynie krajami tranzytowymi, przez które „białe złoto” płynie do Chin. Odkąd zaś Państwo Środka zostało gospodarczą potęgą konkurującą nawet z USA, to właśnie coraz bogatsi Chińczycy stali się głównymi nabywcami szmuglowanej kości słoniowej. Popyt podbił cenę do 1000 dolarów za kilogram, choć jeszcze sześć lat temu za tę samą ilość surowca płaciło się 150 dolarów. Na chińskich stronach i forach internetowych można bez problemu kupić pałeczki, pierścionki, kubki, noże i figurki wykonane z kości słoniowej, a także znaleźć rady, jak je przemycać. Chińczycy wracają też do tradycji i coraz bardziej cenią sobie rzeźby z kości słoniowej. Nie poprzestają jednak na przedstawieniach śmiejącego się Buddy czy bogini Kuan-yin, patronki miłosierdzia i płodności. Chcą mieć też w domu kopie europejskich arcydzieł: Michała Anioła czy Donatellego.

Popyt na afrykańskie „białe złoto” w Chinach jest olbrzymi. W październiku 2012 r. straż graniczna zatrzymała w Hongkongu 3,81 tony tego surowca – według IFAW to największy dotąd zarekwirowany jednorazowy przemyt w Chinach. W sumie w 2011 roku skonfiskowano w Chinach 46,5 tony kości słoniowej, wartej około 46 milionów dolarów. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Według danych Interpolu, przechwycone ładunki stanowią jedynie 10 proc. rzeczywistej ilości kości słoniowej znajdującej się w nielegalnym obrocie. Wartość całego czarnego rynku kości słoniowej wynosi więc – bagatela – prawie pół miliarda dolarów.

Najgorsze jest jednak to, że nad przemysłem przetwarzającym kość słoniową, w tym największą fabryką w Pekinie, nieoficjalną pieczę sprawuje chiński rząd i żadne restrykcje czy zakazy nie są mu na rękę. Na konferencji CITES w Bangkoku w 2012 roku Wan Ziming, reprezentujący stronę chińską, stwierdził, że kłusownictwo to problem Afryki, a nie Chin. Skrytykował również zakaz handlu kością słoniową jako nieefektywny i opowiedział się za zwiększeniem eksportu tego surowca do Chin.

To jest wojna

Nic dziwnego, że mało kto dziś wierzy, że masakrę afrykańskich słoni da się jeszcze zatrzymać. Nieśmiałe próby jednak trwają. Dwa miesiące po masakrze w Bouba N’Djida na teren parku wkroczyła armia. Ponad tysiąc żołnierzy zostało zmobilizowanych do patrolowania terenu. To konsekwencja decyzji, która zapadła na nadzwyczajnej konferencji Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Środkowej (ECCAS), zwołanej po atakach kłusowników. Kamerun wraz z innymi państwami regionu: Czadem i Republiką Środkowoafrykańską zobowiązał się wydać ok. 1,8 milionów euro na zakup wyposażenia dla strażników, w tym broni, samochodów terenowych i telefonów satelitarnych.

I choć działania armii przyniosły już pierwsze efekty – w Kamerunie od kwietnia 2012 r. władze zatrzymały 20 podejrzanych – Paul Bour jest sceptyczny: – Cieszę się, że coś się zaczyna dziać, ale to za mało. Potrzebna jest regularna wojna z kłusownikami. Wszyscy dziś mówią tylko o Bouba N’Djida. A co z resztą Afryki?

Bour nie ma wątpliwości, że polowanie na słonie się nie skończy – chyba że Chiny ogarnie wielki gospodarczy kryzys i rzeźby z kości słoniowej staną się nieosiągalnym dla klasy średniej luksusem.