Minęło ponad dziesięć lat od chwili, gdy Adidas pokazał pierwszą drukowaną podeszwę Futurecraft 3D. Spersonalizowane obuwie nadal nie czeka na nas w każdym centrum handlowym, ale technologia zdecydowanie wyszła poza etap efektownych prototypów. Najnowszy Adidas BB.01 pokazuje, że druk przestrzenny może mieć sens również w butach do koszykówki, gdzie wygląd jest ważny, lecz ostatecznie liczą się stabilność, przyczepność i to, czy stopa nie przemieszcza się przy gwałtownej zmianie kierunku.
BB.01 wygląda przy tym jak obuwie zaprojektowane dla zawodnika z niedalekiej przyszłości. Szaro-biała cholewka płynnie przechodzi w jaskrawopomarańczową podeszwę, a charakterystyczna żebrowana konstrukcja otacza środkową część stopy. Trudno pomylić ten model ze zwykłymi sneakersami. Jeszcze trudniej będzie go kupić.
Drukarka przejęła więcej niż podeszwę
W starszych projektach Adidasa technologia druku 3D była kojarzona przede wszystkim z podeszwą środkową. Jej ażurowa struktura pozwalała inaczej kształtować poszczególne strefy, aby zmieniać poziom amortyzacji i podparcia bez dokładania kolejnych warstw materiału. Rozwiązanie rozwijane później pod nazwą Adidas 4D trafiło do produkcji, ale przez długi czas pozostawało głównie domeną obuwia biegowego i modeli lifestyle’owych.

W BB.01 drukowana kratownica pełni szerszą funkcję. Otacza stopę, szczególnie w okolicy śródstopia, i ma zapewniać podparcie podczas cięć, zwodów oraz dynamicznych wejść pod kosz. Współpracuje z syntetyczną cholewką, tekstylną wyściółką i gumową podeszwą zewnętrzną odpowiadającą za kontakt z parkietem. Adidas opisuje konstrukcję jako zbudowaną tak, by synchronizowała się z ruchem zawodnika.
Projekt powstał w ramach platformy Project: R.A.P., czyli Radical Athlete Perception. Marka chce w niej rozwijać produkty przy współpracy z zawodnikami, a BB.01 stał się pierwszym publicznie pokazanym efektem programu. Do prezentacji na parkiecie wybrano Mikela Browna Jr., który miał wystąpić w modelu podczas NBA Summer League.

Koszykówka jest dla tej technologii poważnym egzaminem
But do koszykówki ma niewdzięczne zadanie. Musi amortyzować lądowania, utrzymywać stopę podczas ruchów bocznych, zapewniać przyczepność i jednocześnie nie sprawiać wrażenia ciężkiego ochraniacza. Na dodatek użytkownicy oczekują, że będzie dobrze wyglądał także poza boiskiem. Projektanci próbują więc pogodzić wymagania, które czasem przypominają zamawianie lekkiej, przestronnej i pancernej walizki mieszczącej się pod siedzeniem w samolocie.
Druk 3D daje tu interesujące możliwości. Zamiast składać wsparcie stopy z wielu pianek, paneli i nakładek, można stworzyć jedną skomplikowaną strukturę, której gęstość zmienia się zależnie od miejsca. W teorii oznacza to mniejszą liczbę części, większą swobodę projektowania i łatwiejsze przygotowywanie kolejnych wariantów bez budowania nowych form produkcyjnych.

BB.01 nie jest jednak całkowicie wydrukowanym butem. Nadal korzysta z klasycznej cholewki, wkładki oraz gumowej warstwy kontaktowej. Bardziej radykalny model Climacool, którego niemal całą konstrukcję wykonano metodami przyrostowymi, Adidas wprowadził do szerszej sprzedaży już wcześniej. Nowa koszykarska propozycja pokazuje inną drogę – druk ma być stosowany tam, gdzie może zapewnić konkretną korzyść, zamiast obejmować cały produkt wyłącznie dla technologicznego efektu.
169 par i przyszłość dostępna dla wybranych
Entuzjazm studzi sposób premiery. Adidas wyprodukuje zaledwie 169 par BB.01. Pierwszych 50 trafiło 10 lipca do flagowego sklepu marki w Las Vegas. Kolejnych 89 ma pojawić się 14 lipca w aplikacji Adidas Confirmed, natomiast 30 par przeznaczono na rynek chiński. Cena wynosi 250 dolarów, czyli około 950 zł.

Sama kwota nie wygląda szokująco na tle współczesnych modeli koszykarskich z wyższej półki. Prawdziwą przeszkodą jest dostępność. Przy 169 egzemplarzach globalnie BB.01 szybciej stanie się łupem kolekcjonerów i handlarzy niż sprzętem, który pozwoli tysiącom graczy ocenić zalety drukowanej konstrukcji.
Mam z tym pewien problem. Firmy sportowe od lat opowiadają o demokratyzacji nowych technologii, po czym prezentują je w nakładzie mniejszym niż liczba osób stojących w kolejce po popularną premierę sneakersów. Rozumiem potrzebę zebrania opinii, sprawdzenia produkcji i zbudowania zainteresowania. Tak mała seria mówi jednak więcej o strategii budowania ekskluzywności niż o gotowości do zmiany rynku.

Obietnica personalizacji wciąż czeka na spełnienie
Gdy Adidas prezentował Futurecraft 3D w 2015 roku, kreślił wizję butów przygotowywanych na podstawie danych dotyczących stopy i sposobu biegania konkretnej osoby. Technologia miała otwierać drogę do naprawdę indywidualnego dopasowania. BB.01 pokazuje, jak bardzo rozwinęły się materiały i metody produkcji, ale nadal jest oferowany w standardowych rozmiarach. Cyfrowa konstrukcja nie oznacza jeszcze produktu stworzonego specjalnie dla właściciela.
Właśnie personalizacja wydaje mi się znacznie ciekawsza niż najbardziej fantazyjna kratownica. Stopy różnią się szerokością, wysokością podbicia i sposobem obciążania. Zawodnicy poruszają się inaczej, mają odmienne pozycje, masę ciała oraz historię urazów. Możliwość szybkiego dostosowania konstrukcji do konkretnych potrzeb mogłaby realnie zmienić rynek obuwia sportowego.

Na razie Adidas BB.01 pozostaje efektownym zwiastunem tej zmiany. Wygląda świeżo, wykorzystuje druk 3D w przemyślany sposób i przenosi tę technologię na wymagający koszykarski parkiet. Jednocześnie 169 par to zbyt mało, by mówić o rewolucji. Przyszłość obuwia została wydrukowana, lecz na razie można ją głównie oglądać na zdjęciach.
