Najpierw pojawiło się Desmo450 MX, później kolejne maszyny terenowe, a teraz przyszła pora na coś szczególnie efektownego. Ducati Desmo450 SM powstało do supermoto i od początku wygląda tak, jakby jego głównym zadaniem było przekonywanie właściciela, że wejście w zakręt bokiem jest zupełnie normalnym sposobem przemieszczania się.
Co ważne, kilka miesięcy temu oglądaliśmy jeszcze prototyp. Teraz znamy już wersję produkcyjną i jej pełną specyfikację. Ducati potraktowało temat poważniej, niż sugerowałby prosty pomysł założenia asfaltowych opon do motocykla crossowego. Desmo450 SM otrzymało własne zawieszenie, hamulce, sprzęgło, elektronikę i szereg zmian w podwoziu. Powstał sprzęt przygotowany bezpośrednio do rywalizacji.
Z motocrossu zrobiło się prawdziwe supermoto
Bazę stanowi Desmo450 MX, czyli pierwszy współczesny motocykl motocrossowy Ducati. Jego aluminiowa rama pozostała, ale resztę konstrukcji dopasowano do dyscypliny, która motocykla wymaga rzeczy pozornie sprzecznych. Supermoto oznacza bardzo mocne hamowania, błyskawiczne zmiany kierunku, kontrolowane uślizgi tylnego koła, a często również fragmenty szutrowe i skoki.

Dlatego zmieniło się między innymi zawieszenie. Z przodu pracuje w pełni regulowany widelec Showa o średnicy 49 mm i skoku 280 mm, z tyłu znalazł się również regulowany amortyzator Showa zapewniający 295 mm skoku koła. Co ciekawe, ustawienia zostały opracowane bezpośrednio przez Showę specjalnie dla tego modelu. Ducati podkreśla, że po raz pierwszy zastosowano takie podejście w seryjnym motocyklu supermoto.
Zmiana charakteru motocykla widać jeszcze lepiej przy kołach. Z przodu zamontowano obręcz 16,5 cala, z tyłu 17-calową. Standardem są slicki Metzeler Racetec SM, czyli opony stosowane również w mistrzostwach świata Supermoto. Przednia obręcz jest przy tym rozwiązaniem typowo wyścigowym i nie współpracuje ze zwykłymi 17-calowymi oponami motocyklowymi. Już ten detal dobrze pokazuje, jak mało kompromisów przewidziano w projekcie.

63,5 KM przy 109 kg brzmi wystarczająco przekonująco
Jednocylindrowy silnik ma 449,6 cm3 i desmodromiczny układ rozrządu, który pozostaje jednym ze znaków rozpoznawczych Ducati. Jednostka rozwija 63,5 KM przy 9400 obr./min i 53,5 Nm przy 7500 obr./min. Ogranicznik ustawiono dopiero przy 11 900 obr./min.
Na papierze 63,5 KM może nie wyglądać szczególnie egzotycznie w świecie motocykli, gdzie grubo ponad 200 KM przestało kogokolwiek szokować. Tyle że Desmo450 SM waży zaledwie 109 kg bez paliwa. Tutaj proporcje robią się zdecydowanie ciekawsze. Lekki motocykl z wysokoobrotowym singlem, krótkimi przełożeniami i geometrią przygotowaną do torowej walki może dostarczyć emocji przy prędkościach, przy których superbike dopiero zaczyna się rozbudzać.
Nie trzeba mieć 200 KM, żeby po kilku okrążeniach zejść z maszyny z przyspieszonym pulsem. Czasem wystarczy niewiele ponad 100 kg, przyczepna przednia opona i silnik, który bardzo chętnie zapuszcza się w okolice 12 tysięcy obrotów.

Ducati pozwala się ślizgać, ale cały czas patrzy kierowcy na ręce
Desmo450 SM ma pięciobiegową skrzynię z quickshifterem działającym przy zmianie przełożeń w górę oraz sprzęgło antyhoppingowe Suter. Jego kalibrację przygotowano specjalnie pod jazdę supermoto, w tym wejścia w zakręt z uślizgiem tylnego koła.
Do tego dochodzi elektronika, która w tak lekkim motocyklu wyczynowym wygląda wręcz zaskakująco rozbudowanie. Ducati Traction Control oferuje cztery poziomy działania i potrafi szacować rzeczywisty poślizg tylnego koła. System można oczywiście wyłączyć. Są również Launch Control, Engine Brake Control, dwa tryby jazdy oraz możliwość konfiguracji ustawień za pomocą aplikacji X-Link.

Hamowanie powierzono zestawowi, którego obecność tutaj trudno uznać za przypadek. Z przodu pracuje radialny zacisk Brembo Stylema z tarczą Galfer o średnicy 310 mm. Z tyłu znalazła się tarcza 240 mm. Przy masie motocykla wynoszącej 109 kg oznacza to potencjał do naprawdę brutalnych opóźnień.
Na światłach nim raczej nie postoisz
Ducati jasno określa przeznaczenie Desmo450 SM. To motocykl wyczynowy przygotowany do rywalizacji i nieposiadający homologacji drogowej. Slicki, 16,5-calowe przednie koło i cała konfiguracja podwozia dodatkowo podkreślają, że centrum miasta nie było priorytetem konstruktorów.
Sportowe przeznaczenie oznacza też sportowy harmonogram obsługi. Wymiana oleju przypada co 15 godzin pracy, kontrolę luzów zaworowych i wymianę tłoka przewidziano co 45 godzin, a kompletny remont silnika co 90 godzin. Ducati wprowadziło również system predictive maintenance, który ma analizować eksploatację jednostki i ułatwiać ocenę zużycia poszczególnych elementów.
To ważny szczegół, bo Desmo450 SM może z daleka wyglądać jak kolejna fantazja na temat lekkiego motocykla do zabawy. W rzeczywistości mamy przed sobą maszynę wyścigową, która wymaga odpowiedniego serwisu, transportu na tor i całej otoczki związanej ze sportową eksploatacją.

Ducati znalazło sobie kolejny plac zabaw
Desmo450 SM ma jeszcze jeden argument, którego nie da się wpisać do tabelki ze specyfikacją. Konstrukcja zdążyła wystartować w zawodach jeszcze przed oficjalną premierą wersji produkcyjnej. Marc Reiner Schmidt wraz z Team Undici doprowadził Ducati do zwycięstwa już podczas światowego debiutu tej platformy w supermoto.
Firma wykorzystuje Desmo450 jako całą rodzinę lekkich motocykli, zamiast traktować motocrossowy projekt jako jednorazową ciekawostkę. Powstały już maszyny MX, enduro i kolejne odmiany, a supermoto otwiera następne drzwi.
Desmo450 SM ma pojawić się u wybranych europejskich dealerów od grudnia 2026 roku. Zapewne pozostanie sprzętem niszowym, bo jego właściciel musi mieć tor, czas, budżet na serwis i sporą ochotę na naukę jazdy bokiem. Mimo wszystko cieszę się, że takie motocykle powstają. W czasach, gdy niemal każda maszyna próbuje być coraz wygodniejsza, bardziej wszechstronna i przyjazna na co dzień, Ducati przygotowało 109-kilogramowe supermoto na slickach.
