Koncept Hondy zdobył Red Dot w kategorii Design Concept. Premiera odbyła się podczas Japan Mobility Show w październiku 2025 roku, a producent od początku zaznaczał, że pokazuje wizję motocykla przeznaczonego dla świata po 2030 roku. Dlatego próżno szukać tu zapowiedzi konkretnej daty sprzedaży czy cennika. Znacznie ciekawsze jest pytanie, które Honda zadała sobie podczas projektowania: skoro elektryczny napęd daje zupełnie inne możliwości rozmieszczenia podzespołów, dlaczego maszyna miałaby nadal wyglądać dokładnie tak samo jak motocykl spalinowy?
Dwa silniki w kołach zmieniły proporcje całego motocykla
EV Outlier wykorzystuje dwa silniki typu in-wheel umieszczone bezpośrednio w przednim i tylnym kole. To rozwiązanie pozwoliło uwolnić sporą część przestrzeni, którą w tradycyjnej konstrukcji zajmują silnik, przekładnia czy klasyczny układ przeniesienia napędu. Akumulator znalazł się w centralnej, czarnej części nadwozia, a resztę elementów można było rozmieścić znacznie swobodniej.
Rezultat wygląda bardziej jak bardzo niski futurystyczny cruiser niż kolejna próba elektryfikacji znanej konstrukcji. Siedzisko umieszczono wyjątkowo blisko ziemi, przód stał się masywny, a szerokie opony jeszcze mocniej podkreślają nietypowe proporcje. Honda świadomie obniżyła również punkt, z którego kierowca patrzy na drogę. Ma to zwiększać wrażenie prędkości i przyspieszenia.
Odpada część ograniczeń narzuconych przez duży silnik spalinowy, zbiornik paliwa czy klasyczne przeniesienie napędu, pojawia się okazja do eksperymentowania. Kopiowanie starego układu tylko po to, żeby użytkownik poczuł się bezpiecznie, może być wygodne, ale konstrukcyjnie trochę marnuje potencjał elektryfikacji.
Honda chce, żeby jazda przypominała ślizg tuż nad asfaltem
Projektanci opisują charakter EV Outlier za pomocą trzech haseł: Gliding, Ecstasy i Low. Pierwsze odnosi się do płynności elektrycznego napędu, ciszy oraz łagodnych przejść między przyspieszaniem, hamowaniem i zmianą kierunku. Drugie do natychmiastowej reakcji silników oraz dużego momentu obrotowego. Trzecie odpowiada za ekstremalnie niską pozycję kierowcy.
Sama koncepcja dwóch niezależnie sterowanych silników jest bardzo interesująca. Elektronika może regulować moment obrotowy przedniego i tylnego koła zależnie od warunków oraz wybranego trybu jazdy. Honda zakłada więc coś w rodzaju elektrycznego napędu obu kół z bardzo precyzyjną kontrolą rozdziału siły.
Do tego dochodzi kubełkowe podparcie pleców. Ma pomagać podczas mocnego przyspieszania, ale według konstruktorów wpływa także na sposób pokonywania zakrętów, pozwalając kierowcy mocniej pracować biodrami. Trudno oczywiście ocenić takie deklaracje bez jazdy. W przypadku konceptu projektanci mogą pozwolić sobie na odrobinę fantazji. Mimo wszystko dobrze widzieć motocykl elektryczny, którego ambicje sięgają dalej niż poprawianie zasięgu o kolejne kilkanaście kilometrów.

Zamiast lusterek są kamery, a ekran pokazuje pracę obu kół
Futurystyczna forma nie kończy się na podwoziu. EV Outlier otrzymał bardzo szeroki i niski zestaw ekranów, a tradycyjne lusterka zostały zastąpione kamerami. Interfejs może prezentować między innymi kąt pochylenia motocykla, ustawienia trybów jazdy, rozdział momentu obrotowego między silnikami oraz zachowanie przedniego i tylnego koła.
Honda rozważa nawet powiązanie systemu z profilem użytkownika. Motocykl mógłby wtedy dostosowywać ustawienia do umiejętności kierowcy oraz podpowiadać miejsca docelowe na podstawie jego planów i preferencji. Ta część brzmi już bardzo 2030+, choć zapewne znacznie łatwiej będzie przenieść ją do seryjnych modeli niż ekstremalne proporcje całej maszyny.
Red Dot jest nagrodą za pomysł. Teraz pozostaje pytanie, ile z niego przetrwa
Honda otrzymała Red Dot właśnie w kategorii projektów koncepcyjnych, więc nagroda nie oznacza, że za chwilę zobaczymy EV Outlier w salonie. Firma sama określa go jako propozycję tego, jak mogłyby wyglądać motocykle po 2030 roku. Równocześnie nagrodzony został jej film dotyczący przyszłości elektrycznych jednośladów, tym razem w kategorii Brand & Communication Design.
Mam jednak nadzieję, że Outlier nie pozostanie wyłącznie efektownym eksponatem z targów. Nie musi trafić do produkcji w identycznej formie. Wystarczyłoby, żeby kilka pomysłów zaczęło pojawiać się w seryjnych Hondach: dwa niezależne silniki, większa swoboda w projektowaniu pozycji kierowcy czy odejście od proporcji narzuconych przez motocykle spalinowe.
Elektryfikacja jednośladów będzie miała znacznie więcej sensu, jeśli producenci wykorzystają ją również do wymyślania motocykla od nowa. EV Outlier wygląda momentami jak pojazd zaprojektowany do gry science fiction, ale przynajmniej pokazuje przyszłość, którą można odróżnić od teraźniejszości bez szukania gniazda ładowania.
