powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Dom i ogród

Dywany od lat były słabym punktem robotów sprzątających. Narwal próbuje to wreszcie zmienić

Roboty sprzątające przez lata uczyły nas wygodnego kompromisu. Podłogi twarde? Coraz lepiej. Codzienne okruszki, kurz, sierść? W większości przypadków wystarczająco dobrze. Mopowanie? Bywa już naprawdę użyteczne, zwłaszcza gdy ktoś nie oczekuje od robota cudów po rozlanym sosie pomidorowym. Ale dywany wciąż pozostają tym elementem mieszkania, przy którym wiele automatów traci pewność siebie. Przejechać potrafią. Odkurzyć tak, żeby nie było wrażenia, że jedynie pogłaskały włókna szczotką – z tym bywa różnie.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Dywany od lat były słabym punktem robotów sprzątających. Narwal próbuje to wreszcie zmienić

fot. Narwal

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google

Narwal Freo Z10 Turbo powstał właśnie z myślą o tej słabości. To nowy robot odkurzająco-mopujący, który 18 maja 2026 roku trafi do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Cena regularna wyniesie 899,99 dolarów, czyli około 3290 zł, ale do końca maja sprzęt ma być dostępny za 599,99 dolarów, czyli około 2190 zł.

Robot, który dostał zadanie: wreszcie zająć się dywanem porządnie

Najważniejszą nowością jest tu technologia CarpetFocus. Gdy Freo Z10 Turbo wjeżdża na dywan, automatycznie unosi pady mopujące, a osłona szczotki opuszcza się tak, by ograniczyć ucieczkę powietrza i mocniej skupić ssanie na czyszczonej powierzchni. Robot ma też zwiększać intensywność pracy i wykonywać dodatkowe przejazdy.

Narwal podaje, że CarpetFocus ma zapewniać dwukrotnie wyższą skuteczność zbierania zabrudzeń i wzrost wydajności czyszczenia o 182% w porównaniu z trybem standardowym. Trzeba oczywiście pamiętać, że są to wyniki z testów laboratoryjnych producenta, a prawdziwe mieszkania mają nieprzyjemny zwyczaj nieprzypominania sterylnych plansz pomiarowych. Sam kierunek jest jednak ciekawy. Roboty sprzątające od dawna ścigają się na moc ssania, jakby 5000 Pa więcej automatycznie rozwiązywało każdy problem. Tu przynajmniej widać próbę sensowniejszego wykorzystania tej mocy.

Freo Z10 Turbo ma 25 000 Pa maksymalnego ssania. To sporo, nawet jak na obecny rynek robotów z wyższej półki, ale sama liczba nie robi na mnie już takiego wrażenia jak kilka lat temu. Bardziej interesuje mnie to, czy urządzenie potrafi tę moc uruchomić tam, gdzie faktycznie jest potrzebna, zamiast głośno rozpędzać wentylator na panelach, na których leży kilka drobin piasku.

fot. Narwal

Bez kamer, ale z laserem. I to może być dla części osób zaleta

Narwal Freo Z10 Turbo korzysta z nawigacji LDS, czyli laserowego mapowania pomieszczeń. W odróżnieniu od części droższych modeli marki nie opiera się na systemie kamer RGB. Mimo to ma rozpoznawać ponad 100 typów domowych przeszkód, od skarpetek po przewody, oraz tworzyć mapę mieszkania w około 8 minut.

To jeden z tych wyborów, które dobrze pokazują, jak rozwarstwił się rynek robotów. Kamery dają urządzeniom więcej informacji o otoczeniu, ale nie każdy chce dodatkowych obiektywów jeżdżących po salonie i sypialni. Laser jest rozwiązaniem bardziej oswojonym, mniej „intymnym”, a w wielu domach w zupełności wystarczającym. Mam wrażenie, że po kilku latach zachwytu nad AI w każdym możliwym zakamarku część klientów zaczyna doceniać sprzęty, które są sprytne, ale niekoniecznie muszą wszystko widzieć.

Z10 Turbo nie rezygnuje przy tym z funkcji, których oczekuje się dziś od sensownie wyposażonego robota. Obsługuje wielopiętrowe mapy, widok 3D, sterowanie z aplikacji i komendy głosowe. Jest też blokada rodzicielska, co przy małych dzieciach lub bardzo ciekawskich zwierzętach potrafi być mniej śmiesznym dodatkiem, niż mogłoby się wydawać.

Mopowanie nadal ma znaczenie

Choć cała premiera została zbudowana wokół lepszego czyszczenia wykładzin i dywanów, Freo Z10 Turbo pozostaje pełnoprawnym robotem mopującym. Producent zastosował tu dwa trójkątne pady obrotowe, które mają lepiej dochodzić do krawędzi i narożników niż klasyczne, okrągłe mopy. Prawy mop potrafi się wysuwać i pracować przy listwach z naciskiem 12 N, a jego obrót sięga 180 razy na minutę.

W praktyce to właśnie okolice ścian, nóg mebli i kuchennych cokołów długo były słabą stroną robotów mopujących. Środek salonu wyglądał po sprzątaniu świetnie, za to przy krawędziach zostawał ten cienki pasek pyłu, który skutecznie psuł wrażenie automatycznej perfekcji. Narwal próbuje ten problem zmniejszyć, podobnie jak wiele innych marek w ostatnich kilkunastu miesiącach. I dobrze, bo wojna o coraz bardziej widowiskowe stacje dokujące zaczęła momentami odciągać uwagę od prostej rzeczy: robot ma przede wszystkim dokładnie sprzątać podłogę.

Stacja robi już prawie wszystko. Prawie, bo worka sama nie wyniesie

Freo Z10 Turbo dostaje rozbudowaną stację, która automatycznie opróżnia pojemnik na kurz, uzupełnia wodę, dozuje detergent, myje pady mopujące gorącą wodą i suszy je ciepłym powietrzem. Temperatura suszenia wynosi około 40°C, a mycie mopów odbywa się w zakresie 45–75°C. Stacja ma przechowywać zabrudzenia w worku nawet przez 120 dni.

fot. Narwal

To już właściwie standard w droższych robotach, ale nadal uważam, że właśnie ta część najmocniej zmieniła codzienne korzystanie z takich urządzeń. Dawniej robot sprzątał za nas, ale po każdym większym cyklu człowiek musiał opróżnić zbiornik, wypłukać szmatkę, sprawdzić, czy nic nie wplątało się w szczotkę. Dziś dobry model znika z pola widzenia na kilka dni, a użytkownik zaczyna interesować się nim dopiero wtedy, gdy aplikacja przypomni o wodzie albo worku.

Narwal dodaje również system DualFlow Tangle-Free, który ma ograniczać plątanie włosów na szczotce bocznej i głównej. Jedna z nich potrafi odwracać kierunek pracy, żeby uwolnić pasma włosów, a stożkowa konstrukcja wałka ma prowadzić je w stronę pojemnika. W domach z długimi włosami albo zwierzętami takie detale mają bardzo duże znaczenie.

Jednocześnie zachowałabym trochę ostrożności. Narwal ma już w ofercie roboty chwalone za mopowanie, ale nie zawsze równie dobrze oceniane za skuteczność odkurzania i przewidywalność pracy.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google
Udostępnij
FacebookX