Do tego dochodzi coroczne pytanie: na co właściwie zapisać dziecko po szkole? Angielski często pojawia się wysoko na tej liście. Trudno się temu dziwić. Rodzice wiedzą, że język przyda się później w edukacji, podróżach, pracy i zwyczajnym korzystaniu ze świata, który dla dzisiejszych dzieci od początku jest znacznie bardziej międzynarodowy niż ten, w którym dorastało wielu z nas.
Jednocześnie coraz mniej przekonuje mnie pomysł zapełniania dziecku całego tygodnia kolejnymi godzinami przy biurku. Zwłaszcza jeśli po kilku latach nauki potrafi rozwiązać ćwiczenie gramatyczne, zna sporą liczbę słówek, a podczas prawdziwej rozmowy po angielsku zamiera i zaczyna szukać w głowie jednego idealnego zdania.
Ten paradoks zna chyba spora część dorosłych Polaków. Przez lata uczyliśmy się języka, pisaliśmy kartkówki, uzupełnialiśmy luki i odpowiadaliśmy przy tablicy. Później przychodził pierwszy zagraniczny wyjazd, ktoś pytał nas o drogę i nagle cały Present Perfect opuszczał budynek.
Dlatego przy planowaniu angielskiego na nowy rok szkolny warto pomyśleć nie tylko o tym, ile dziecko będzie się uczyć. Znacznie ciekawsze pytanie brzmi: jak często będzie miało okazję naprawdę używać języka?
Wrzesień to miesiąc wielkiego rodzinnego planowania
Według badania “Novakid Survey about extracurricular activities” in Poland z 2025 roku, przeprowadzonego wśród 150 polskich rodziców dzieci w wieku 6-12 lat, w zajęciach sportowych uczestniczy 69% dzieci, a w językowych 61%. Jednocześnie aż 83% rodziców uważa, że mimo dodatkowych aktywności dzieci mają wystarczająco dużo czasu na zabawę i odpoczynek.
Jednocześnie rodzice coraz wyraźniej próbują pilnować równowagi. Aż 83% badanych uważa, że mimo dodatkowych aktywności dzieci mają wystarczająco dużo czasu na zabawę i odpoczynek.
I dobrze. Dziecięcy kalendarz naprawdę nie musi wyglądać jak terminarz prezesa międzynarodowej korporacji.
Przy wyborze zajęć zaczynają więc liczyć się bardzo konkretne kwestie organizacyjne. 56% rodziców zwraca uwagę na lokalizację lub odległość, 55% na cenę, natomiast 27% wskazuje elastyczny grafik albo możliwość uczestnictwa online.

To pokazuje zmianę, którą łatwo zauważyć także poza statystykami. Dobre zajęcia powinny oczywiście rozwijać dziecko, ale coraz większe znaczenie ma też to, czy cała rodzina będzie w stanie normalnie funkcjonować wokół nich.
Bo godzinne zajęcia stacjonarne bardzo rzadko zajmują godzinę. Dochodzi przygotowanie, wyjście z domu, stanie w korkach, parking, powrót, czasem jeszcze oczekiwanie rodzica na miejscu. Nagle z jednego punktu w planie robi się całe popołudnie.
Przy angielskim można część tej logistyki ograniczyć. Zajęcia online dają możliwość wpasowania kontaktu z językiem pomiędzy szkołę, odpoczynek i inne aktywności bez kolejnej podróży przez pół miasta.
Tylko wygoda sama w sobie oczywiście nie wystarczy. Kluczowe pozostaje to, co dziecko robi podczas tych zajęć.
Znać angielski i potrafić rozmawiać po angielsku to dwie różne umiejętności
Szkoła daje dzieciom fundament. Jest program, gramatyka, słownictwo, czytanie, pisanie, ćwiczenia i kolejne poziomy trudności. Taka struktura jest potrzebna.
Później jednak pojawia się etap, którego nie da się dobrze opanować wyłącznie z zeszytu.
Rozmowa.
W dużej klasie możliwości są z natury ograniczone. Jeśli nauczyciel ma przed sobą kilkudziesięciu uczniów, każdy z nich dostaje tylko część dostępnego czasu. Trudno przez większą część lekcji prowadzić indywidualną rozmowę z każdym dzieckiem.
A swobodnego mówienia trzeba po prostu doświadczyć.

Z badania Jakość publicznej edukacji z zakresu języka angielskiego, przeprowadzonego przez Novakid w 2025 roku, wynika, że 74% polskich rodziców planuje zapisać dziecko na dodatkowe zajęcia z angielskiego lub już z takiego wsparcia korzysta. 62% uważa aplikacje edukacyjne i kursy online za skuteczne narzędzia nauki, a 47% deklaruje, że wspiera dziecko w nauce angielskiego także w domu.
Zainteresowanie jest więc ogromne. Mam jednak wrażenie, że warto częściej patrzeć na naukę języka z perspektywy sytuacji, w których dziecko będzie go później potrzebowało.
Nie będzie przecież spacerowało po Londynie z ćwiczeniami wyboru wielokrotnego pod pachą. Będzie musiało zapytać o drogę, zamówić coś w restauracji, odpowiedzieć drugiemu dziecku podczas wakacji albo za kilka lat uczestniczyć w rozmowie online z ludźmi z różnych krajów.
Wtedy liczy się zdolność do reagowania.
Bariera przed mówieniem potrafi zostać na lata
Wielu dorosłych doskonale zna uczucie, kiedy w głowie pojawia się zdanie po angielsku, ale zanim zostanie wypowiedziane, przechodzi jeszcze kilka kontroli jakości.
Czy użyłam dobrego czasu? Czy końcówka jest poprawna? Czy akcent nie brzmi dziwnie? Czy powinnam powiedzieć this czy that?
Rozmówca zdążył już zmienić temat, a my nadal poprawiamy pierwsze zdanie w głowie.
U dzieci taki mechanizm również może się pojawić, zwłaszcza kiedy język zaczyna mocno kojarzyć się z ocenianiem poprawności.
Dlatego możliwość mówienia w środowisku, w którym błędy są naturalnym etapem nauki, ma ogromne znaczenie. Dziecko powinno mieć przestrzeń do budowania zdań po swojemu, zadawania pytań, szukania słów i poprawiania się w trakcie rozmowy.

W codziennej komunikacji przecież dokładnie tak działa język. Nawet osoby bardzo dobrze posługujące się angielskim czasem czegoś nie pamiętają, przeformułowują zdanie albo zastępują słowo innym.
Pewność siebie nie pojawia się po przeczytaniu reguły w podręczniku. Zwykle rośnie wraz z kolejnymi sytuacjami, w których dziecko przekonuje się: powiedziałam, zostałam zrozumiana, mogę mówić dalej.
Novakid tworzy przestrzeń, w której angielski jest używany
Właśnie wokół praktycznego posługiwania się językiem zbudowany jest Novakid. Platforma działa jako anglojęzyczne środowisko online uzupełniające szkolną naukę o regularną rozmowę, słuchanie i aktywne korzystanie z angielskiego.
Dziecko podczas zajęć pracuje z lektorem, który pełni rolę przewodnika po języku. Rozmawia z nim, odpowiada na pytania, reaguje i stopniowo oswaja się z sytuacją, w której angielski służy komunikacji.
To podejście jest ważne również ze względu na emocje. Im więcej dziecko ma okazji do rozmowy, tym mniej niezwykłym wydarzeniem staje się konieczność powiedzenia czegoś po angielsku.
A właśnie normalność jest tutaj dużą wartością.
Wyobraźmy sobie dziecko, które po kilku miesiącach spotyka na wakacjach rówieśnika z innego kraju. Zamiast zastanawiać się przez pół minuty, czy jego zdanie będzie gramatycznie perfekcyjne, zaczyna rozmowę. Może popełnić błąd. Może zabraknąć mu słowa. Ale rozmowa trwa.
Moim zdaniem taki moment mówi o skuteczności nauki języka znacznie więcej niż perfekcyjnie wypełniona strona ćwiczeń.

Dziecko powinno mieć powód, żeby zacząć mówić
Sama możliwość rozmowy jest ważna, ale równie istotne jest zaangażowanie. Trudno oczekiwać, że siedmiolatek zachwyci się wizją długoterminowego rozwoju kompetencji językowych.
Dziecko potrzebuje czegoś znacznie bliższego.
Ciekawego tematu. Gry. Zadania. Bohatera. Zagadki. Czegoś, co sprawia, że angielski staje się środkiem prowadzącym do celu.
Dlatego w Novakid wykorzystywane są elementy grywalizacji i interaktywne formy pracy. Dziecko może ćwiczyć język również przy pomocy AI Tutora Pandy. Według danych marki korzysta z niego aktywnie 60% dzieci uczących się w Novakid.
Takie rozwiązania dobrze wpisują się w sposób, w jaki dzieci poznają dziś świat. Technologia jest dla nich naturalnym środowiskiem, więc może być również narzędziem do krótkiego, dodatkowego kontaktu z językiem.
Kluczowa pozostaje regularność.
Rodzice też mogą stworzyć w domu trochę więcej angielskiego
Nie trzeba przy tym zamieniać mieszkania w drugą salę lekcyjną. Czasami najlepsze efekty dają bardzo drobne zmiany.
Jeżeli dziecko lubi konkretną bajkę, można od czasu do czasu włączyć ją po angielsku. Jeśli interesuje się kosmosem, dinozaurami czy piłką nożną, warto szukać anglojęzycznych materiałów właśnie na ten temat. Znajomość kontekstu pomaga zrozumieć więcej nawet wtedy, gdy część słownictwa jest jeszcze obca.

Można również wprowadzać krótkie pytania podczas codziennych czynności albo wspólnie nazywać przedmioty. Bez odpytywania i bez atmosfery sprawdzianu.
Duże znaczenie ma też reakcja na błędy. Jeśli dziecko próbuje powiedzieć coś po angielsku, warto najpierw zauważyć sam fakt komunikacji. Poprawianie każdego drobiazgu w połowie zdania może szybko odebrać ochotę do dalszej rozmowy.
Dorośli również nie uczą się najlepiej wtedy, gdy ktoś zatrzymuje ich po każdym źle postawionym przecinku.
Zajęcia online mogą ułatwić rodzinie utrzymanie regularności
Jedną z zalet modelu Novakid jest brak dojazdów. Dziecko może uczestniczyć w zajęciach z domu, a rodzic łatwiej wpisuje je w tygodniowy rytm.
Ta pozornie organizacyjna kwestia może mieć duży wpływ na regularność.
Jeżeli każde zajęcia wymagają skomplikowanej logistyki, łatwiej zacząć je odwoływać, przesuwać albo zwyczajnie uznać, że kolejny obowiązek zaczyna być dla całej rodziny zbyt męczący. Online usuwa przynajmniej jedną przeszkodę.
Dla niektórych rodzin szczególne znaczenie może mieć też indywidualne tempo pracy. Dzieci różnią się przecież temperamentem. Jedno błyskawicznie zaczyna rozmowę z nową osobą, drugie przez pierwszych kilka spotkań potrzebuje więcej czasu. Przy nauce języka ta różnica nie oznacza problemu, lecz po prostu inne tempo oswajania komunikacji.

Za platformą stoi już spora skala
Novakid zaufało już ponad milion rodzin w ponad 50 krajach, a z platformy skorzystało ponad 1,2 mln dzieci. Platforma współpracuje z ponad 3700 lektorami – native speakerami. Tylko w 2025 roku polskie dzieci odbyły w Novakid niemal 1,3 miliona zajęć online.
Liczby są ważnym punktem odniesienia, szczególnie kiedy rodzic wybiera usługę edukacyjną dla dziecka. Ja zwróciłabym jednak uwagę jeszcze na coś: sam model odpowiada na bardzo konkretną lukę, która pojawia się w nauce języka.
Dziecko zdobywa wiedzę, a później potrzebuje miejsca, żeby tę wiedzę uruchomić.

Warto zostawić w dziecięcym planie trochę miejsca na prawdziwe życie
Wrzesień zawsze będzie miesiącem decyzji. Basen czy tenis? Angielski czy programowanie? Wtorek czy czwartek? Da się jeszcze wcisnąć coś w środę?
W pewnym momencie dobrze jednak zamknąć kalendarz.
Bo rozwój dziecka nie polega na maksymalnym wykorzystaniu każdej godziny po szkole. Potrzebny jest również odpoczynek, nuda, spontaniczna zabawa i zwyczajne popołudnie bez planu.
Dlatego przy wyborze angielskiego szukałabym rozwiązania, które daje dziecku regularną praktykę, ale nie dokłada całej rodzinie kolejnej skomplikowanej operacji logistycznej.
Novakid może być takim uzupełnieniem szkolnej nauki. Daje przestrzeń do rozmowy, kontakt z lektorem, interaktywną formę oraz możliwość dopasowania zajęć online do rytmu rodziny.
A cel pozostaje prosty. Za kilka miesięcy czy kilka lat dziecko spotka kogoś mówiącego po angielsku. I zamiast przypominać sobie stronę z podręcznika, po prostu zacznie rozmawiać.
Sprawdź ofertę Back to School Novakid i zobacz, jak stworzyć dziecku więcej okazji do używania angielskiego w praktyce.
Pomóż dziecku rozpocząć nowy rok szkolny z większą pewnością siebie. Sprawdź promocję Back to School Novakid z kodem “PL15SZKOLA”* i skorzystaj z 15% zniżki na pakiety zajęć.
Oferta dotyczy pakietów obejmujących co najmniej 6 miesięcy lub więcej, których aktywacja odbędzie się przed 30.09.2026.
