Większość z nas uważa, że Internet jest świetnym źródłem informacji, stanowiącym kopalnię wiedzy godną XXI wieku. Za jego pośrednictwem zawierane są nowe znajomości, można poznać odległe lądy, a także sposób postrzegania świata przez innych ludzi, którzy umożliwiają nam to dzięki prowadzonym przez siebie blogom. Czy jednak tak jest wszędzie? Czy Internet faktycznie jest synonimem wolnego słowa?

Niestety nie. W niektórych krajach do dnia dzisiejszego zdarzają się przypadki stosowania represji wobec blogerów, którzy w negatywny sposób wypowiadają się np. o osobach sprawujących władzę. Bardzo często zdarza się, że dostęp do ich „niepoprawnych” stron jest blokowany lub wręcz całkowicie likwidowany. W samych tylko Chinach w więzieniach przebywa obecnie ponad 40 internautów, którzy przez wrogów swobodnej wypowiedzi w Internecie uznani zostali za przestępców.

Dzień Wolności Słowa w Internecie wymyślony został przez Organizację Reporterów bez Granic, którzy w ten sposób chcieli pokazać, że w wielu krajach dostęp do Internetu i korzystanie z niego wcale nie jest faktem oczywistym, a zjawisko cenzury nie należy do przeszłości. 12 marca Reporterzy bez Granic chcą zmobilizować każdego Internautę do odwiedzenia i wspierania jednej z darmowych akcji protestacyjnych, umieszczonych na ich stronie (www.rsf.org ).      

Wśród „wrogów” Internetu znajdują się takie kraje jak: Arabia Saudyjska, Syria, Zimbabwe, Kuba, Uzbekistan, Iran, Białoruś, Chiny, Birma, Północna Korea, Erytrea, Tunezja, Turkmenistan czy Wietnam.