Mam mieszane uczucia wobec obsesyjnego mierzenia snu. Jeśli po przebudzeniu najpierw sprawdzamy wynik w aplikacji, a dopiero później zastanawiamy się, czy jesteśmy wypoczęci, technologia zaczyna trochę odwracać role. Eight Sleep idzie jednak w ciekawszą stronę. Pod 6 ma przede wszystkim reagować. Zamiast kolejnego wykresu do oglądania przy kawie dostajemy łóżko, które na podstawie danych zmienia temperaturę podczas nocy.
Dziewięć razy więcej czujników pod prześcieradłem
Pod 6 nadal składa się przede wszystkim z inteligentnego Cover nakładanego na istniejący materac oraz urządzenia Hub odpowiedzialnego między innymi za system termiczny. Eight Sleep gruntownie przebudowało oba elementy. Hub stał się mniejszy i może zmieścić się pod większością ram łóżek, więc urządzenie nie musi już zajmować miejsca przy szafce nocnej.
Znacznie ciekawiej zrobiło się jednak wewnątrz samej nakładki. Liczba sensorów biometrycznych wzrosła dziewięciokrotnie. System śledzi między innymi fazy snu, tętno, zmienność rytmu serca HRV, częstotliwość oddechu i chrapanie. Dane trafiają do Autopilota, czyli oprogramowania, które uczy się rytmu użytkownika i może automatycznie zmieniać temperaturę w trakcie nocy.
Nowe czujniki mają również lepiej orientować się w przestrzeni. Pod 6 potrafi określić położenie konkretnych osób na materacu i oddzielić ich dane nawet wtedy, gdy śpią bardzo blisko siebie. Ma też rozpoznawać obecność dziecka albo zwierzęcia. To ważniejsze, niż może się wydawać. Łóżko pełne sensorów jest mało przydatne, jeśli pies śpiący w nogach zaczyna nagle uczestniczyć w naszym raporcie regeneracji.
Temperatura to najciekawsze rozwiązanie
Eight Sleep od początku budowało swój system wokół termoregulacji i Pod 6 tego kierunku nie zmienia. Przeprojektowany Hub ma reagować na potrzebę ochłodzenia lub ogrzania łóżka o 20% szybciej niż poprzednia generacja. Ma to znaczenie zwłaszcza przy nocnym poceniu, uderzeniach gorąca albo zwyczajnej sytuacji, gdy temperatura w sypialni zmienia się w ciągu kilku godzin.

Temperatura otoczenia i komfort cieplny są silnie związane z jakością snu, a zarówno nadmierne ciepło, jak i chłód mogą pogarszać jego przebieg. Badania nad termoregulacją pokazują również, że wymagania cieplne różnią się między ludźmi i mogą zmieniać się w ciągu jednej nocy.
Wspólne łóżko jest tutaj idealnym przykładem. Jedna osoba śpi z nogą wystawioną spod kołdry, druga w sierpniu najchętniej dołożyłaby jeszcze koc. Standardowy Pod pozwala utrzymywać różne ustawienia po obu stronach materaca. Zamiast negocjować temperaturę całej sypialni, każdy dostaje własny mikroklimat.
Singiel też może mieć łóżko z autopilotem
Dużą zmianą w szóstej generacji jest pojawienie się wersji Solo. Do tej pory oferta Eight Sleep była mocno związana z większymi, dwuosobowymi łóżkami. Teraz system można zamontować na pojedynczym łóżku albo wykorzystać nakładkę Solo tylko po jednej stronie większego materaca. Producent pozwala również połączyć dwie nakładki Solo z jednym Hubem.
To dość logiczny ruch. Rynek technologii snu przez lata dziwnie zakładał, że zaawansowane chłodzenie materaca jest problemem par. Tymczasem nocne przegrzewanie się, problemy z utrzymaniem komfortowej temperatury czy potrzeba monitorowania regeneracji nie zależą przecież od stanu cywilnego.

Wersja Solo ma jednak ograniczenia. Nie współpracuje z regulowaną bazą Base ani termicznym kocem Blanket. Pełny ekosystem Eight Sleep pozostaje więc przeznaczony dla standardowych wersji Pod 6.
Sen premium ma także cenę premium
Pod 6 kosztuje od 1 799 funtów, czyli około 9 170 zł. To już poziom, przy którym trudno mówić o kolejnym domowym gadżecie kupowanym z ciekawości. Do tego dochodzi Autopilot – przez pierwszych 12 miesięcy korzystania z Pod członkostwo jest obowiązkowe. To właśnie ono odpowiada za automatyczne zmiany temperatury, alarm termiczno-wibracyjny, raporty dotyczące snu i zdrowia oraz część inteligentnych funkcji systemu.
Ile jesteśmy gotowi zapłacić za dobry sen? Zegarki i pierścienie nauczyły nas mierzyć noc. Eight Sleep chce zrobić kolejny krok i zacząć nią aktywnie zarządzać.
Pod 6 dobrze pokazuje, dokąd zmierza cała kategoria sleep tech. Czujniki mają znikać z nadgarstków, urządzenia z szafek nocnych, a technologia coraz mocniej wtapiać się w przedmioty, których używamy od zawsze. Możliwe więc, że za kilka lat inteligentne łóżko przestanie brzmieć egzotycznie. Nadal jednak chciałabym, żeby po przebudzeniu pierwszym kryterium udanej nocy pozostawało zwyczajne czuję się dobrze, a dopiero później wykres HRV.
