Technicznie zrównanie następuje dokładnie kiedy Słońce znajduje się idealnie nad równikiem. Dzień i noc trwają wtedy dokładnie po 12 godzin. W tym roku w Polsce zdarzy się to około 22:58. Cztery godziny później obserwatorzy nieba będą mogli podziwiać wyjątkowo wyraźny Księżyc, o ile oczywiście nie wybiorą drzemki, bo to dobra okazja by porządnie wypocząć. 

1. Dlaczego istnieje takie zjawisko?

Zarówno pory roku jak i takie zjawiska jak przesilenia czy zróżnicowany czas dnia i nocy wynikają z jednego podstawowego faktu: oś obrotu Ziemi nie jest prostopadła do płaszczyzny jej orbity. Przez pół roku biegun północny jest wychylony w stronę Słońca, przez pół roku – południowy ma więcej światła. 

Fot. Wikimedia Commons

2. Czy w ciągu roku każdy punkt Ziemi dostaje równą ilość światła słonecznego?

W miesiącach letnich więcej światła trafia na północną część planety. Powyżej koła podbiegunowego panuje dzień polarny i światło jest tam przez 24 godziny. W zimie natomiast sytuacja się odwraca i panuje tam przez cały czas ciemność. Czy zatem można powiedzieć, że ilość światła w ciągu roku się równoważy, szczególnie w miejscach o mniej ekstremalnym położeniu?  Nie do końca.

Ogólnie rzecz biorąc każdy na Ziemi w ciągu roku może zobaczyć tyle samo światła, jednak na samym równiku jest go odrobinkę mniej niż na biegunach. Dlaczego? Astronom Tony Flanders tłumaczy na łamach Sky & Telescope, że światło na biegunach mocniej się załamuje niż na biegunach niż na równiku. Efektem tego jest widoczne rozciągnięcie dysku słonecznego na niebie (przypomina wielki Księżyc podczas pełni, gdy zbliża się do horyzontu). Zdeformowane przez taki efekt Słońce (a raczej to ile go widzimy z Ziemi) dłużej wschodzi i zachodzi. Według obliczeń podanych przez Flandersa równik przez 50,5% roku jest nasłoneczniony, podczas gdy bieguny przez 51,5% - 53% roku. Oczywiście założywszy naprawdę piękną pogodę – zatem to czysto teoretyczny szacunek. 

Nasłonecznienie różnych miejsc Ziemi możecie zobaczyć na poniższej grafice. 

Fot. Wikimedia Commons