powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Publicystyka

Jesteśmy postrzegani przez pryzmat grupy, którą się otaczamy. Efekt cheerleaderki

Niektórych rzeczy po prostu nie warto robić samemu. Czasem nawet na randkę lepiej iść w większym towarzystwie – trzeba je tylko odpowiednio dobrać.

Focus
16.11.2020·5 minut·
przyjaciele, przyjaźń, ludzie
Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego nos Micka Jaggera wydaje się odrobinę mniejszy niż zazwyczaj, gdy muzyk jest obok kolegów z zespołu? Albo czemu niepozornemu Ringo Starrowi w otoczeniu reszty Beatlesów przybywa centymetrów? I dlaczego dziewczyny ze Spice Girls razem olśniewały, a osobno – już trochę mniej? Jesteśmy postrzegani przez pryzmat grupy, w której się znajdujemy – wyjaśniają psychologowie. I podpowiadają, że jeśli chcemy wydać się bardziej atrakcyjni, powinniśmy zadbać nie tylko o strój, makijaż i fryzurę, ale także o towarzystwo.

Efekt cheerleaderki

Wszystkiemu winne jest ludzkie oko, a dokładniej mechanizm uśredniania. Kiedy patrzymy na grupę ludzi, wyciągamy średnią z ich wyglądu. Jest ona zwykle całkiem niezła – w otoczeniu odrobinę ładniejszych od siebie ci trochę mniej atrakcyjni zyskują na urodzie. Co prawda mózg jest wybredny – lubi symetrię i za piękne uważa raczej twarze symetryczne, a nie asymetryczne – kiedy jednak tych twarzy jest dużo obok siebie, jest w stanie nieco zmniejszyć swoje wymagania. Psychologowie z University od California nazwali to zjawisko efektem cheerleaderki (choć można by je także nazwać efektem drużyny koszykarzy): każda z dziewcząt w atrakcyjnej grupie okazuje się bardziej olśniewająca, niż gdyby postawić ją obok i poprzyglądać jej się dłuższą chwilę. Wówczas być może spostrzeglibyśmy, że nie ma tak wysmukłych nóg ani tak wielkich oczu, jak nam się jeszcze przed chwilą wydawało.

Drew Walker i Edward Vul, psychologowie z University of California w San Diego, sprawdzili w doświadczeniu z udziałem 130 osób (studentów, jak to bywa najczęściej w testach psychologicznych), w jaki sposób otoczenie wpływa na postrzeganie pojedynczej osoby. Badanym pokazano zdjęcia 

100 kobiet i mężczyzn. Fotografie przedstawiały ich w niewielkich grupach lub pojedynczo. Rezultat badania nie zdziwił: twarze na fotografiach solo były odbierane jako mniej atrakcyjne niż te w towarzystwie. Działo się tak niezależnie od tego, czy na zdjęciu była kobieta, czy mężczyzna, i niezależnie od tego, kto oceniał, kobieta czy mężczyzna.

Czy wystarczy więc, by niezbyt atrakcyjna koleżanka poszła do klubu z oszałamiającą pięknością, a uroda drugiej spłynie na pierwszą? Niestety, nie do końca. „Istnieje jeszcze coś takiego jak efekt kontrastu. Dlatego nie radzę, by niepozorna szara myszka udawała się na podryw w towarzystwie klasycznej piękności. Będzie między nimi tak duża różnica, że ta pierwsza zniknie w tłumie i nie znajdzie adoratora. Będzie się wydawała jeszcze mniej atrakcyjna niż jest” – ostrzega dr Anna Braniecka, psycholożka z Uniwersytetu SWPS.

„Umiejętność dobrania sobie towarzyszki czy towarzysza o określonym wyglądzie może zwiększyć lub zmniejszyć naszą szansę na podryw. Lepiej by jedna z osób była średnio atrakcyjna – powiedzmy na 5, a druga – atrakcyjna na 6. Wówczas obie mają szansę mieć atrakcyjność na poziomie 5,5”. 

Kiedy patrzymy na grupę ludzi, wyciągamy średnią z ich wyglądu: w otoczeniu trochę ładniejszych ci nieco mniej atrakcyjni zyskują na urodzie 

Prawdopodobnie moglibyśmy nauczyć się wykorzystywać ten efekt dla swoich egoistycznych celów. Ale czy nie byłoby to wstrętne, gdybyśmy kolegowali się z kimś tylko dlatego, by wykorzystać jego atrakcyjność do poprawienia własnej? W każdym razie, zanim zgodnie z radą z piosenki Kabaretu Starszych Panów zjednoczymy się „wespół w zespół”, powinniśmy przyjrzeć się sobie i oszacować swój stopień atrakcyjności.

Kiedy więcej znaczy lepiej

Są jednak i takie sytuacje, w których bycie wśród ludzi działa na naszą korzyść niezależnie od tego, jakiej wielkości jest nasz nos i czy mamy proste zęby. Otaczanie się sporą grupą stanowi synonim powodzenia towarzyskiego, co zdecydowanie zwiększa atrakcyjność jednostki, zwłaszcza wśród nastolatków, ale nie tylko. „Z wiekiem ta zależność się zmienia: o ile czterdziestolatkowie otoczeni wianuszkiem adoratorów są odbierani pozytywnie, o tyle seniorów raczej taki tłum onieśmiela” – mówi dr Anna Braniecka.

Istnieją też podstawowe różnice w postrzeganiu tłumu przez kobiety i mężczyzn w sytuacji miłosnych polowań. Otoczona przez adoratorów kobieta zwykle nie onieśmieli mężczyzny. „Z badań wynika, że panowie chętnie idą w konkury, nie odstraszają ich konkurenci. Ba – wydaje się, że jest dla nich ważna opinia znajomych i kolegów na temat danej kobiety” – mówi dr Braniecka. Odwrotnie wygląda sytuacja w przypadku pań. Zbyt szeroki wianuszek wielbicielek wokół mężczyzny budzi w nich niepokój – kobiety raczej nie będą się ścigać, żeby osiągnąć sukces w ramionach tego wybranego. Odpuszczą i zadowolą się tym, któremu one także wpadną w oko bez stawania w blokach startowych.

Podwójne szczęście lepiej smakuje

Załóżmy, że mieliśmy szczęście i z klubu – także dzięki odpowiedniemu wsparciu znajomych – nie wyszliśmy samotnie. Potem zaś już dzięki naszym osobistym przymiotom ducha i ciała udało nam się znajomość rozwinąć i pogłębić. Czy warto pochwalić się powodzeniem przed przyjaciółmi? 

Wiadomo – prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Za dobrego przyjaciela uważamy często osobę, która zabiera nas na piwo i pociesza, gdy nie zdali albo nie dostaliśmy awansu. My odwzajemniamy, pozwalając wyżalić się koledze, którego właśnie rzuciła dziewczyna. Z nowych badań wyłania się jednak nieco inne wyobrażenie o przyjaźni: bratniej duszy równie mocno jak w chwilach klęsk ludzie potrzebują wówczas, gdy powodzi im się szczególnie dobrze.

Po co mielibyśmy słuchać o sercowych podbojach pięknej koleżanki? Choćby po to, by być szczęśliwszym! Okazuje się, że kiedy przyjaciel czy przyjaciółka opowiada ci o swoim sukcesie, obie strony czerpią z tego korzyści. On czy ona, bo jeżeli zrelacjonuje ci np. udaną randkę, będzie miał(a) milsze i bardziej szczegółowe wspomnienia z tym związane (co przyda się w chwilach gorszego samopoczucia). Ale i ty czerpiesz siłę z pozytywnego nastawienia swoich znajomych.

Z nowych badań wynika, że najszczęśliwsi są ci, którzy pozostają przy znajomych, kiedy w ich życiu wszystko się dobrze układa, i których sukcesy odbierają z radością. „Mówiąc inaczej: w naszym interesie powinno leżeć, aby naszym przyjaciołom wiodło się jak najlepiej, bo wtedy także my opływamy w dobrostan” – podkreśla dr Anna Braniecka. Potwierdzają to badania Shelly Gable z University of California, dowodzące że kiedy ludzie nie potrafią cieszyć się z sukcesów bliskich, wzrasta prawdopodobieństwo, że ich relacja się rozpadnie (uwaga! częściej dzieje się tak w przypadku mężczyzn, którzy – jak wynika z ostatnich badań – rzadziej potrafią cieszyć się z sukcesów partnerki niż na odwrót).

Nie wszyscy ludzie jednak czerpią radość z sukcesów innych, jednocześnie im przy tym nie zazdroszcząc. „Umiejętność bezinteresownego cieszenia się z powodzenia innych ludzi jest sama w sobie komplementem dla nas. Dlaczego? Bo stanowi niepodważalny dowód, że mamy dojrzałą osobowość i umiemy regulować swoje emocje” – dodaje dr Anna Braniecka. Jednym słowem: że jesteśmy wypełnieni miłością do innych, bez względu na to, czy mają nosy małe czy duże. 

Tematy:psychologia

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google
Udostępnij
FacebookX