powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Elektroniczna zmiana biegów za ułamek ceny? Kusi, ale mam tu kilka ważnych zastrzeżeń

Przez lata rowerowy osprzęt był światem dość przewidywalnym. Shimano, SRAM, gdzieś obok Campagnolo, a cała reszta raczej w roli ciekawostki, budżetowego zamiennika albo tematu do dyskusji na forach. Mam jednak wrażenie, że ten porządek właśnie zaczyna się kruszyć. Wystarczająco wyraźnie, by warto było się zatrzymać przy marce L-Twoo.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Elektroniczna zmiana biegów za ułamek ceny? Kusi, ale mam tu kilka ważnych zastrzeżeń

fot. L-Twoo

Chiński producent, założony w 2016 roku przez Liu Chunshenga, byłego pracownika SRAM, ma dziś ofertę znacznie szerszą, niż można byłoby zakładać po marce wciąż słabo rozpoznawalnej poza bardziej techniczną częścią rowerowego internetu. L-Twoo robi mechaniczne i elektroniczne przerzutki do szosy, gravela, MTB, rowerów składanych oraz elektrycznych. I nie chodzi już wyłącznie o tanie manetki do miejskiego roweru. W katalogu są elektroniczne grupy z hydraulicznymi hamulcami tarczowymi, aplikacją mobilną, konfigurowaniem przełożeń i ceną, która dla wielu osób może brzmieć jak bardzo mocny argument.

L-Twoo wyrósł tam, gdzie wielcy mieli problem z dostępnością

Sama historia firmy jest ciekawa, bo dobrze pokazuje, jak zmienia się rowerowy rynek. L-Twoo nie pojawił się znikąd. Firma od lat rozwija własne rozwiązania, a szersze zainteresowanie poza Chinami przyszło w czasie pandemii, gdy dostawy komponentów Shimano i innych dużych producentów mocno się rozjechały. Gdy sklepy i producenci rowerów zaczęli szukać alternatyw, chińskie marki dostały moment, którego wcześniej mogły nie mieć. L-Twoo ten moment wykorzystał.

Dziś producent oferuje już nie tylko proste zestawy mechaniczne, ale też elektroniczną szosową grupę eRX, bardziej przystępny ER7, elektroniczny gravel EG, górski eTX czy rozwiązania dla czasówek. Nadal trzeba pamiętać o jednym: L-Twoo nie sprzedaje pełnych grup w rozumieniu Shimano czy SRAM. W komplecie dostajemy manetki, przerzutki i hamulce, ale korbę, kasetę oraz łańcuch trzeba dobrać osobno. Dla kogoś, kto sam składa rower albo modernizuje konkretną maszynę, nie będzie to dramat. Dla mniej doświadczonego kupującego może być już pierwszym momentem, w którym „okazja” robi się trochę bardziej wymagająca.

Elektroniczna zmiana biegów za znacznie mniejsze pieniądze

Najwięcej uwagi przyciąga oczywiście eRX, czyli topowa elektroniczna grupa szosowa L-Twoo. Obsługuje kasety 10-, 11- i 12-rzędowe, korzysta z baterii ukrytej w ramie, ma bezprzewodowe klamkomanetki zasilane popularnymi bateriami CR2032 i hydrauliczne hamulce tarczowe. Producent w najnowszej wersji poprawił ergonomię manetek, pracę przedniej przerzutki i logikę działania tylnej. Do tego dochodzi obsługa przez aplikację, zdalne aktualizacje oraz możliwość dostosowywania funkcji przycisków.

fot. L-Twoo

W praktyce brzmi to jak zestaw funkcji, który jeszcze niedawno automatycznie kierował myśli w stronę znacznie droższych rozwiązań. I właśnie tutaj L-Twoo robi największe zamieszanie. Elektroniczne grupy drogowe i czasowe producenta można znaleźć od około 650 dolarów, czyli około 2360 zł. Na AliExpress eRX z hydraulicznymi hamulcami był wystawiony na przecenie za około 3680 zł, choć cena regularna przekraczała około 4900 zł. Do tych kwot trzeba jednak doliczać możliwe podatki, cło i realia zakupu poza klasyczną europejską dystrybucją.

Mam tu mieszane uczucia, bo z jednej strony to faktycznie otwiera drzwi do elektroniki osobom, które nie chcą wydawać fortuny na rowerowy upgrade. Z drugiej – cena sama w sobie nie załatwia sprawy, jeśli później pojawiają się wątpliwości związane z serwisem, kompatybilnością albo gwarancją.

L-Twoo udostępnia instrukcje montażu i materiały techniczne, ale jasnych, dobrze wyeksponowanych informacji o gwarancji w oficjalnej komunikacji wciąż brakuje. A przy osprzęcie, który ma pracować w deszczu, błocie i na długich trasach, nie jest to detal.

Gravel i MTB też dostają elektronikę, ale w bardziej użytkowym wydaniu

Bardzo ciekawie wygląda elektroniczny osprzęt do gravela i MTB. Gravelowy EG działa w układzie 1x, obsługuje od 10 do 13 przełożeń zależnie od wersji i pozwala pracować z kasetami do 11–50 zębów. Zamiast baterii w ramie ma akumulator w tylnej przerzutce, ładowany przez USB-C. Górski eTX idzie podobną drogą: również celuje w napędy 1x, oferuje sprzęgło, zabezpieczenie przed uderzeniami i kompatybilność z szerokimi kasetami.

fot. L-Twoo

Właśnie w tych segmentach pomysł L-Twoo wydaje mi się szczególnie przekonujący. Gravel i MTB od dawna są przestrzenią bardziej otwartą na mieszanie komponentów, praktyczne przeróbki i poszukiwanie rozsądnej relacji ceny do funkcji. Elektroniczna zmiana biegów nie jest tu już wyłącznie efektownym dodatkiem dla zawodowców. Przy szerokich zakresach kaset, jeździe w zmiennym terenie i zabrudzonym napędzie precyzja działania potrafi realnie poprawić komfort. Jeśli chiński producent dowiezie trwałość, może znaleźć dla siebie bardzo wdzięczną niszę.

Do tego aplikacja L-Twoo nie jest tylko ozdobą w folderze. Pozwala wybrać liczbę przełożeń, aktualizować oprogramowanie, regulować szybkość wielokrotnej zmiany biegów, ograniczać skrajne linie łańcucha, kalibrować poszczególne biegi i przypisywać funkcje przyciskom. Marka próbuje dać użytkownikowi kontrolę, którą do tej pory kojarzyliśmy z systemami znacznie mocniej osadzonych producentów.

fot. L-Twoo

Tanie nie znaczy już prymitywne. Ale rozsądek nadal jest potrzebny

Mechaniczne zestawy L-Twoo są jeszcze tańsze. Szosowe i gravelowe konfiguracje z hydraulicznymi zaciskami zaczynają się od około 120 funtów, czyli około 590 zł. Kompletne mechaniczne grupy z internetowych sklepów potrafią kosztować około 300 dolarów, czyli około 1090 zł. To są poziomy cenowe, przy których trudno przejść obojętnie, zwłaszcza jeśli ktoś buduje drugi rower, odnawia starszą ramę albo zwyczajnie nie ma ochoty płacić coraz więcej za części, które kilka lat temu były wyraźnie tańsze.

Nie chciałabym jednak wpadać w łatwy zachwyt pod hasłem „chińskie goni zachodnie”. To się po prostu dzieje, ale rowerowy osprzęt nie jest powerbankiem, który w razie awarii odkładamy do szuflady. Tu liczy się powtarzalność działania, dostępność części, sensowny serwis i pewność, że za dwa sezony nadal będzie można coś dokupić albo naprawić. L-Twoo wygląda dziś znacznie poważniej niż typowa internetowa ciekawostka, ale wciąż stoi trochę między światem dużych, sprawdzonych marek a światem zakupowych eksperymentów.

I może właśnie dlatego warto go obserwować. L-Twoo przypomina dużym producentom o czymś, o czym branża rowerowa czasem wygodnie zapomina – dobre technologie przestają być luksusem tylko dlatego, że ktoś zdoła je zaoferować taniej i wystarczająco dobrze. A gdy rynek dostaje realną alternatywę, ceny i ambicje konkurencji zwykle zaczynają zachowywać się odrobinę przyzwoiciej.

M

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka. Fascynują mnie odkrycia, które pomagają lepiej rozumieć świat i Wszechświat, a także innowacje, które z laboratoriów trafiają do codziennego życia. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu dietetyki i sztucznej inteligencji. W wolnym czasie uwielbiam gry i muzykę.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX