Wreszcie się udało. Amerykański wahadłowiec Endeavour wystartował w czwartek kilka minut po północy naszego czasu (w środę o godz. 18.03 czasu wschodnioamerykańskiego) z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Przylądku Canaveral na Florydzie (USA). Start był przekładany wiele razy, ostatnio z powodu złej pogody. Burze które przeszły nad Florydą zagroziły platformie startowej, a pioruny które uderzyły w konstrukcję były pretekstem do odłożenia startu i przeprowadzenia testów. Również gęste chmury i zbytnia bliskość frontów burzowych odległych o zaledwie parędziesiąt kilometrów nie ułatwiały procedury. Wreszcie niebo się przejaśniło i Endeavour mógł wyruszyć z misją STS-127 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. A opóźnienie jest spore, bo miesiąc temu start tej samej misji przerwano w NASA w ostatniej chwili, gdy okazało się podczas tankowania, że z głównego zbiornika cieknie skroplony wodór - paliwo silników rakietowych. Usterkę usunięto, dzięki czemu będzie można umieścić na orbicie zewnętrzną platformę badawczą japońskiego laboratorium orbitalnego Kibo, która umożliwi prowadzenie eksperymentów naukowych w otwartej przestrzeni kosmicznej. Przy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Endeavour będzie w piątek naszego czasu. Siedmioosobowa załoga wymieni jeszcze panele solarne. h.k.