W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu z Centrum Kosmicznego im. Kenndy'ego na Przylądku Canaveral (FLoryda, USA), wystartował w misję o kryptonimie STS-126 prom kosmiczny Endeavour. Na pokładzie wahadłowca leci w kosmos siedmioosobowa załoga. W lukach wahadłowca jest 14,5 tony zaopatrzenia, które zostanie wykorzystane do naprawy (uszkodzona toaleta) i przebudowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W ładunku są m. in. dodatkowe przedziały dio spania, dodatkowa - druga toaleta, system odzyskiwania wody, który kosztował 250 milionów dolarów, dzięki któremu będzie można wozić na orbitę o sześć ton wody mniej niż dotychczas. Ten dodatkowy bagaż bardzo się przyda, bo od przyszłego roku załoga Międzynarodowej Stacji Kosmicznej powiększy się dwukrotnie. Jej stała sześcioosobowa załoga będzie potrzebowała więcej wody - którą ma zapewnić system jej odzyskiwania z uryny i wydychanego powietrza, a koje i dodatkowa łazienka, kuchenka i niewielka lodówka umożliwią wygodny pobyt na stacji. Lodówka znajdzie się w kosmosie po raz pierwszy - dzięki niej astronauci będą mogli pić chłodne napoje.

Start przebiegł bez zakłóceń. Był to jednocześnie rzadki widok, bo to jeden z niewielu nocnych startów wahadłowców.

Endeavour przybije do stacji orbitalnej w niedzielę po południu czasu amerykańkiego.

Sandra Magnus z załogi wahadłowca przejdzie na stację, gdzie zmieni Gregory'ego Chamitoffa, który wróci na Ziemię. Lądowanie dopiero 29 listopada - aby dać astronautom czas na niezbędne naprawy i montaż urządzeń. h.k.