Patrząc z perspektywy czasu na rozwój nauki, widzimy go jako logiczny ciąg wydarzeń, w którym jedno odkrycie otwiera drogę łańcuchowi kolejnych. W rzeczywistości przypomina on rozgałęziony system dróg, w którym nie brakuje ani ścieżek długich i krętych, ani ślepych zaułków. Drogami, które wydają się prowadzić do rozwiązań intrygujących zagadek, uczeni podążają szczególnie chętnie, drepczą też nimi często szaleńcy gotowi wyrwać nauce jej tajemnice. Jak magnes przyciągają śmiałków na przykład problemy matematyczne sformułowane tak, że rozumie je nawet słaby uczeń szkoły podstawowej, w istocie jednak piekielnie trudne i opierające się genialnym matematykom przez wiele wieków. Historia nauki zna wiele podobnych, rozpalających umysły iskier. Ci, którzy dają się wciągnąć do gry, wiedzą, że dążenie do celu może być mozolne, ale o triumfalnym okrzyku „Eureka!” dowie się cały świat. Choćby z zagadnieniem zmagały się pokolenia, do historii trafia ten, kto stawia kropkę nad i.

KWADRATOWE KOŁO


Klasycznym przykładem króliczka, za którym uczeni gonili przez wieki, są trzy słynne zadania starożytności: kwadratura koła, podwojenie sześcianu i trysekcja kąta (podział dowolnego kąta na trzy równe części). Wszystkie należało rozwiązać za pomocą cyrkla i linijki bez podziałki. Łatwe z pozoru zadania okazały się arcytwardym orzechem do zgryzienia. Kwadratura koła weszła nawet do wielu języków jako synonim problemu, którego nie da się rozwiązać.

Pierwszy problem Greków pojmie już uczeń podstawówki: czy za pomocą linijki i cyrkla można narysować kwadrat, który miałby taką samą powierzchnię jak dane koło? Bezowocne próby konstrukcji kwadratury koła bądź udowodnienia, że nie jest ona możliwa, podejmowali m.in. tak wielcy matematycy jak Archimedes (w III w. p.n.e.), Fibonacci (w XIII w.) i Euler (w XVIII w.). W 1775 r. francuska Królewska Akademia Nauk znużona zalewem nadsyłanych do niej listów z rozwiązaniami tego problemu w ogóle odmówiła ich rozpatrywania. Zadanie o podwojeniu sześcianu wiązało się z grecką legendą. Mówi ona, że gdy na Delos szalała dżuma, mieszkańcy udali się do świątyni Apollina, opiekuna wyspy, by go przebłagać. Bóg zażądał podwojenia ołtarza. Spełnienie tego żądania nie wydawało się skomplikowane, co najwyżej kosztowne. Grecy postawili więc obok ołtarza w kształcie sześcianu drugi o identycznych wymiarach. Jednak dżuma nadal zbierała żniwo. Apollo chciał bowiem dwa razy większego ołtarza, ale o niezmienionym kształcie... Trysekcja kąta też wydawała się łatwa, lecz i nad tym problemem na próżno łamały sobie głowy całe pokolenia matematyków. Wszystkie trzy słynne greckie zadania czekały na dowody, że nie da się ich rozwiązać z użyciem cyrkla i linijki, aż do... XIX w.

MILION ZA HIPOTEZĘ