Ale zanim o konsekwencjach, zacznijmy od przyczyn. Te są dość oczywiste: napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Co gorsza, konflikt wciąż trwa, co sprawia, że ryzyko dalszych zakłóceń w dostawach pozostaje bardzo wysokie. Eksperci ostrzegają, iż choć obecnie nie ma sygnałów świadczących o natychmiastowym zagrożeniu dla funkcjonowania europejskich lotnisk, margines bezpieczeństwa jest najmniejszy od wielu lat.
Największym problemem pozostają zakłócenia w dostawach ropy i produktów naftowych związane z napięciami wokół Iranu oraz ograniczoną przepustowością szlaków transportowych prowadzących przez Cieśninę Ormuz. To właśnie przez ten region przebiega znaczna część światowego handlu ropą naftową, a każde utrudnienie w żegludze natychmiast odbija się na rynku paliw lotniczych. Europa jest szczególnie narażona na skutki takich zakłóceń, ponieważ w dużym stopniu opiera się na imporcie paliwa i komponentów wykorzystywanych do jego produkcji.
Analitycy firmy Energy Aspects szacują, że w trzecim kwartale tego roku europejski rynek może zmagać się z deficytem sięgającym około 600 tysięcy baryłek paliwa lotniczego dziennie. Dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej pokazują jednocześnie, że pod koniec maja zapasy były wprawdzie wyższe niż rok wcześniej, a produkcja europejskich rafinerii wzrosła o około 30 procent, jednak nie pozwoliło to stworzyć większego bufora bezpieczeństwa. W praktyce dostępne rezerwy nadal odpowiadają zaledwie około miesiącowi zapotrzebowania.
Europejskie rafinerie próbują zwiększać produkcję, a importerzy sprowadzają większe ilości paliwa ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Nigerii, Indii oraz Korei Południowej. Dodatkowo część państw korzysta z półproduktów przeznaczonych do dalszego przerobu w europejskich zakładach. Działania te pozwalają ograniczyć presję na rynek, jednak nie eliminują ryzyka, zwłaszcza w okresie letniego szczytu przewozów lotniczych.
Mimo napiętej sytuacji ceny paliwa lotniczego spadły względem marcowych szczytów, co częściowo zmniejszyło presję kosztową na linie lotnicze. Nie oznacza to jednak automatycznie tańszych biletów. Przewoźnicy zauważają, iż ograniczona dostępność samolotów, a także utrzymujące się wysokie koszty działalności sprawiają, że przestrzeń do obniżek cen pozostaje niewielka.
Czytaj też: Koniec z ukrytymi opłatami i rozdzielaniem rodzin w samolotach
Według informacji agencji Reuters Komisja Europejska monitoruje rozwój sytuacji i przygotowuje scenariusze awaryjne na wypadek dalszego pogorszenia warunków dostaw. Jednym z rozważanych rozwiązań jest skoordynowane uwolnienie części krajowych rezerw paliw, jeśli problemy logistyczne utrzymają się bądź ulegną pogłębieniu. Na razie nie zapadły jednak decyzje o uruchomieniu takich mechanizmów. Oczywiście nie ma co popadać w nadmierną panikę: obecna sytuacja nie oznacza, iż europejskie lotniska w najbliższych dniach pozostaną bez paliwa. Tak niski poziom zapasów sprawia jednak, że rynek jest wyjątkowo podatny na każdy kolejny wstrząs.
Źródło:Reuters
