Dotąd wydawało się, że mężczyźni fotografujący się ze zwierzakami domowymi wyglądają w oczach kobiet na bardziej atrakcyjnych i godnych uwagi. A przez to łatwiej im umawiać się na randki. Z podobnego założenia wyszły amerykańskie badaczki: Lori Kogan z Colorado State University i Shelly Volsche z Boise State University. Postanowiły jednak zawęzić temat i sprawdzić, czy mężczyzn uważa się za bardziej pożądanych partnerów, gdy pozują do zdjęcia sami, czy trzymając kota. Postawiły hipotezę, że facet z kotem sprawia korzystniejsze wrażenie. Okazało się, że nic podobnego. Reguła o atrakcyjności mężczyzny ze zwierzakiem dotyczy raczej psów, a nie kotów. O wynikach swoich badań Kogan i Volsche napisały w czasopiśmie naukowym „Animals”, publikującym specjalistyczne artykuły o odkryciach z zakresu zoologii, etnozoologii i nauki o zwierzętach.

Fotka na wagę randki

W czasach, gdy przez portale randkowe umawiają się miliony ludzi, coraz bardziej istotna wydaje się kwestia, jak się tam prezentują i pod jakim kątem są oceniani. Oczywiście niektórzy korzystają z tych witryn, aby znaleźć długoterminowego partnera, podczas gdy inni szukają krótkoterminowych relacji. Tym niemniej wszyscy oceniają potencjalnego partnera na podstawie zamieszczonych na portalu zdjęć. Z kolei zwierzęta domowe częstokroć są bardzo ważne w życiu ich opiekunów, świadczą o ich towarzyskości i trosce, pełnia rolę domowników, bywają traktowane niemal jak dzieci. Mogą więc być pomocą lub przeszkodą w tworzeniu i rozwoju nowych romantycznych związków, przypisuje się także tym zwierzętom rozmaite cechy, czasem rzutujące też na opiekunów. 

Sprawa dotyczyła umawiania się przez portale randkowe, więc także online przeprowadziły amerykańskie uczone swoje badania. Po prostu dały użytkowniczkom do oceny zdjęcia tych samych młodych panów, mających 20-21 lat, z kotem i bez kota. Następnie zapytano tę grupę badawczą złożoną z kobiet, czy byłyby chętne do nawiązania z nimi długotrwałych lub krótkoterminowych związków. Badanie przeprowadzono w dwóch rzutach – w jednym wzięło udział 708, a w drugim 680 młodych Amerykanek w wieku od 18 do 24 lat, deklarujących się jako heteroseksualne. Wyniki okazały się zaskakujące!

Poszkodowani kociarze

Mężczyznę z kotem częściej oceniano jako potencjalnie neurotycznego, chociaż przyjacielskiego. Faceta bez kota natomiast jako bardziej ekstrawertycznego i sumiennego. W zależności od grupy, z mężczyzną bez kota umówiłoby się chętniej 23–30 proc. przebadanych kobiet, zaś z kociarzem –19 proc. Połowa w zasadzie nie widziała różnicy.

Kociarze mogą więc się pocieszać, że różnice na ich niekorzyść nie są wcale duże. A poza tym diabeł tkwi w szczegółach: niemal połowa badanych kobiet zadeklarowała się bowiem jako miłośniczki psów, tylko jedna piąta jako miłośniczki kotów, a jedna czwarta stwierdziła, że lubi oba te zwierzaki. Czyżby badania były więc tendencyjne? 

Poza tym przebadano młode Amerykanki, a nie Polki, Francuzki czy Włoszki. Jak podkreślają komentatorzy, w amerykańskiej kulturze to psy odbierane są jako „męskie”, koty – zdecydowanie nie. I chociaż w naturze to koty chadzają własnymi drogami i mają własne zdanie, takie cechy jak niezależność i samodzielność przypisywane są psom i ich właścicielom. Psy są także zwykle uznawane za bardziej towarzyskie od kotów, więc wymagające większej uwagi i troski. Co ciekawe, z innych, wcześniejszych badań wiadomo, że mężczyzna ma dużo większe szanse na to, że dostanie numer telefonu od kobiety, gdy towarzyszy mu pies, niż gdy podchodzi do niej sam! Amerykańskie uczone nie wykluczają więc, że w kolejnych badaniach zajmą się wpływem tych czworonogów na postrzeganie randkowiczów. Wzięłyby pod uwagę zdjęcia mężczyzn z konkretnymi rasami i rozmiarami psów.