Obecnie spełniają praktycznie wszystkie zachcianki audiofilów i osób aspirujących do tego statusu o różnej zasobności portfela na tego typu hobby. Od DAC, przez pięknie stylizowane, drogie odtwarzacze muzyki w bezstratnym formacie, przez odtwarzacze MP3, przez nawet walkmany aż po wzmacniacze. FiiO po prostu rozpieszcza.
Wzmacniacz od FiiO zachwyci fanów muzyki. Jest pięknie zaprojektowany i obiecuje adekwatnie brzmiące dźwięki
Na przykład na początku tego roku, firma ukazała swój niewielki wzmacniacz, który adekwatnie nazywał się Level 1, pokazując od razu, że jest dla osób poszukujących czegoś więcej od klasycznej muzyki w formacie stereo bez rozbijania banku. Ten niewiele większy od Chromecasta zestawik oferował zintegrowany wzmacniacz, który łączył wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz i przetwornik DAC i był w stanie dostarczyć 300 watów na kanał (przy 4 omach).

Teraz przyszła pora na krok dalej ze wzmacniaczem lampowym FiiO EA13. To jest nadal opcja po budżetowej stronie audiofilstwa z metką głoszącą cenę około 4000 złotych. W ramach tej kwoty obiecuje jakość hi-fi i powinien projektem przemówić nawet do fanów starej technologii. Bowiem naprawdę czapki z głów, lecz ta chińska firma czuje bluesa.
FiiO EA13 budzi wiele dobrych emocji za stosunkowo niewysoką cenę
Samo spojrzenie na ten wzmacniacz budzi falę emocji. Po pierwsze pomarańczowy wyświetlacz ze wskazówkami analogowymi od razu sprawia, że wyobraźnię wypełniają obrazy starych wzmacniaczy Pioneer i podobnych urządzeń sprzed paru dekad. Metalowa, siatkowana obudowa z heksagonalnymi otworami, pozwala ujrzeć chowające się wewnątrz lampy, co łechce zmysły w miłą stronę.

Nowe narzędzie firmy to dwukanałowy wzmacniacz lampowy, to pierwszy w swoim rodzaju od tego producenta i jest mu przeznaczone napędzać zestaw pasywnych głośników spoczywających na półce lub kolumn wiernie stojących na podłodze. FiiO EA13 posiada łącznie aż sześć lamp i są to chociażby dwie Sylvania NOS PCF80 odpowiedzialne za wzmocnienie, które napędzają cztery lampy JJ Electronic EL34. Wspólnie mają dostarczyć miękki, przyjemny dźwięk.

Ten wzmacniacz ma być zdolny do oferowania aż 28 watów na każdy z kanałów o wartości 8 albo 4 omów, co powinno być wystarczające dla osób, którym jest ten sprzęt dedykowany. Raczej nie są to potężne zestawy w zaprojektowanych do odsłuchu pomieszczeniach, lecz przestrzenie użytkowe, w których po prostu chce się od czasu do czasu poczuć coś ekstra.

Powinien ten sprzęt przypaść do gustu osobom szukającym czegoś oldschoolowego, ale takiego kalibru wymagającego odrobiny poświęceń. To nie jest po prostu narzędzie wyglądające jak wzmacniacz lampowy, naprawdę nim jest i jedynie czasy wygody, w których żyjemy, wymagają doprecyzowania. Bowiem nie podłączy się tutaj ani telefonu, ani tym bardziej nie włączy Spotify po Bluetooth. Należy FiiO EA13 podłączyć do pozostałych elementów układanki systemu hi-fi, jak za starych, dobrych czasów.
Dostępność i cena w Europie
Zdjęcia bywają mylące, lecz tutaj na szczęście nie zdradzają osoby oglądające ów wzmacniacz. To naprawdę jest obudowa wykonana z aluminium docinanego maszynami CNC, a to też ma swoje odbicie w wadze całego sprzętu, która sięga niemalże 18 kilogramów. Nie trzeba się także obawiać, że FiiO EA13 się nie poużywa nocą, kiedy nadejdzie ochota na jakąś płytę winylową, bo naturalnie nie mogła zabraknąć gniazdka jack 6,35 mm.
Czytaj też: Generacja Z wie co dobre, więc robią to tak, jak my w latach 2000. Zapomnij o Spotify i Apple Music
W Europie wyceniono wzmacniacz na 799 euro, czyli do 3500 złotych przy obecnym kursie i jest on dostępny do zamówienia na oficjalnej stronie producenta z dwuletnią gwarancją oraz dożywotnim wsparciem technicznym po jej wygaśnięciu.
Źródło: gearpatrol
