Opowieść o Tidusie i Yunie miała w sobie melancholię, rozmach i muzykę, którą nadal łatwo rozpoznać po kilku pierwszych dźwiękach. Ćwierć wieku później świat Spiry znalazł nietypowy sposób, by wrócić do codzienności fanów: trafił na tarcze dwóch zegarków Tendence. Jubileuszowa kolekcja obejmuje modele poświęcone Tidusowi i Yunie, wyprodukowane w liczbie zaledwie 200 egzemplarzy każdego wzoru. To tylko 400 sztuk łącznie, więc trudno mówić o gadżetach przygotowanych na masowy rynek.
Świat Spiry nadal chce się wracać
Final Fantasy X trafiło na PlayStation 2 w 2001 roku i dla serii oznaczało ważny krok w sposobie opowiadania historii. Trójwymiarowe lokacje, rozbudowane sceny przerywnikowe i głosy aktorów pozwoliły mocniej wyeksponować relacje pomiędzy postaciami. Tidus, zawodnik blitzballa, trafiał do obcego świata, natomiast Yuna wyruszała w podróż związaną z wielką odpowiedzialnością i poświęceniem. To opowieść, w której widowiskowość stale mieszała się z osobistymi emocjami bohaterów.
Po 25 latach sporo graczy pamięta szczegóły, które dla przypadkowego odbiorcy brzmią jak hasła z innego języka. Zanarkand Abes, Brotherhood, Nirvana czy blitzball są czymś więcej niż elementami fantastycznego słownika. Przywołują sceny, walki i muzykę towarzyszące pierwszemu przejściu gry. Projektanci Tendence odwołali się właśnie do tych skojarzeń.
Tidus dostał duży zegarek w barwach wody i nieba
Wersja poświęcona Tidusowi nosi oznaczenie TY146110. Ma aluminiową kopertę o średnicy około 50 mm, więc na większości nadgarstków będzie prezentować się bardzo wyraziście. Błękit i biel przechodzą płynnie między tarczą, kopertą oraz silikonowym paskiem, przypominając charakterystyczne dla gry morze i jasne niebo. Takie gradientowe wykończenie pochodzi z rodziny De’Color, którą Tendence wykorzystało jako bazę tej współpracy.
W centralnej części umieszczono znak drużyny Zanarkand Abes. Wskazówki otrzymały kształty nawiązujące do mieczy Brotherhood i Ultima Weapon, a dodatkowy żółty element przywodzi na myśl piłkę do blitzballa. Brzmi to jak duża liczba motywów na jednej tarczy, ale są one podporządkowane jednej postaci. Przyznam, że najbardziej doceniam właśnie tę konsekwencję. Gdyby zostawić sam błękitny gradient, zegarek nadal wyglądałby efektownie. Jednak dopiero znajomość gry wyjaśnia, dlaczego projektanci wybrali akurat takie szczegóły.

Yuna ma delikatniejszy projekt, który łatwiej nosić na co dzień
Druga wersja, TY933010, nawiązuje do Yuny i ma kopertę o średnicy około 41 mm. Różnica dziewięciu milimetrów w porównaniu z modelem Tidusa jest bardzo wyraźna, szczególnie w zegarku o tak charakterystycznej konstrukcji. Projektanci sięgnęli po pastelowe odcienie różu, błękitu i żółci, uzupełnione perłową tarczą. Jej powierzchnia ma zmieniać wygląd w zależności od kąta padania światła.
W centrum umieszczono ozdobę kwiatową kojarzoną ze strojem Yuny. Wskazówki odwołują się natomiast do broni Nirvana i Magistral Rod. Całość jest spokojniejsza niż wersja Tidusa, choć nadal trudno pomylić ten zegarek z klasycznym minimalistycznym modelem. Gdybym wybierała któryś dla siebie, skłaniałabym się właśnie ku Yunie. Pastelowy gradient nie wymaga znajomości fabuły, żeby wyglądać interesująco, a dodatkowe odniesienia pozostają przyjemnym odkryciem dla tych, którzy pamiętają grę.
Kwarc i mineralne szkło. Płacimy przede wszystkim za projekt
Oba zegarki wykorzystują mechanizmy kwarcowe, mineralne szkła i silikonowe paski. Deklarowana wodoszczelność wynosi 10 barów, czyli klasę odpowiadającą 100 metrom. Nie jest to jednak argument, by bez sprawdzenia instrukcji traktować je jak profesjonalne zegarki nurkowe. Konstrukcja pokazuje przede wszystkim estetyczne ambicje Tendence, które od lat tworzy duże, odważnie stylizowane czasomierze.
W segmencie tradycyjnego zegarmistrzostwa za podobne pieniądze można znaleźć modele z automatycznym mechanizmem i szafirowym szkłem. Tutaj sytuacja wygląda inaczej: otrzymujemy projekt kolekcjonerski, którego wartość dla nabywcy zależy przede wszystkim od przywiązania do Final Fantasy X. Każdy egzemplarz ma mieć własny numer seryjny, co potwierdza przynależność do limitacji. Nie daje to jednak gwarancji, że zegarek z czasem zyska na wartości. Rynek produktów popkulturowych bywa nieprzewidywalny, a kolekcjonerskie zainteresowanie trudno policzyć na podstawie samej liczby sztuk.
Ceny i dostępność mogą zaskoczyć nawet wiernych fanów
W Japonii model Tidusa wyceniono na 69 300 jenów, czyli orientacyjnie około 1 730 zł. Wersja Yuny kosztuje 53 900 jenów, czyli około 1 350 zł. Są to ceny na rynku japońskim, uwzględniające tamtejszy podatek konsumpcyjny. Przedsprzedaż rozpoczęła się 20 października 2026 roku, a oficjalną premierę zaplanowano na 20 listopada. Nie ogłoszono szerokiej sprzedaży poza Japonią.

Limitacja do 200 egzemplarzy każdego wzoru oznacza, że zainteresowani mogą mieć niewiele czasu na podjęcie decyzji. Mimo wszystko nie zachęcałabym do pośpiesznego zakupu wyłącznie ze strachu przed utratą okazji. Warto sprawdzić wymiary, warunki ewentualnego sprowadzenia zegarka i koszty całego zamówienia. Szczególnie duża wersja Tidusa może wyglądać na zdjęciach inaczej niż na niewielkim nadgarstku.
Produkty związane z grami często bywały traktowane jako mniej poważna kategoria kolekcjonerstwa. Dzisiaj postacie z popularnych tytułów trafiają na ubrania, akcesoria i zegarki, a odbiorcami są dorośli ludzie, którzy wychowywali się wraz z kolejnymi generacjami konsol. Nie widzę w tym niczego dziwnego. Nasze wspomnienia nie stają się mniej ważne tylko dlatego, że dotyczą świata stworzonego przez scenarzystów i programistów.
W przypadku jubileuszowego Final Fantasy X dobrze wypada zwłaszcza to, że każdy zegarek opowiada o innym bohaterze. Tidus otrzymał sportowy charakter i wyraziste kolory, Yuna delikatniejszą kompozycję z osobistymi symbolami. Być może za 25 lat niewiele osób będzie pamiętało aktualny katalog Tendence. Jednak właściciele tych zegarków wciąż mogą pamiętać chwile spędzone w Spirze. I właśnie dla takiej emocji kupuje się czasem przedmioty, których praktyczną funkcję można przecież zastąpić telefonem.
