Wolf Tooth Components właśnie wszedł w ten segment z rozmachem. Amerykańska firma pokazała własną rodzinę piast przeznaczonych do rowerów szosowych, gravelowych oraz MTB. Są obrabiane w USA, występują w charakterystycznych anodowanych kolorach i korzystają z mechanizmu INNERDRIVE opracowanego przez ENVE. Mam wrażenie, że właśnie ostatni punkt jest tu szczególnie ciekawy.
Wolf Tooth testował również własne rozwiązanie, lecz ostatecznie uznał, że istniejący system spełnia jego wymagania lepiej. W branży uwielbiającej dopisywać słowo proprietary do praktycznie wszystkiego brzmi to wręcz odświeżająco.

Jedna rodzina piast, trzy bardzo różne zastosowania
Wolf Tooth przygotował trzy konfiguracje. Wersja Straight Pull Road/Gravel ma 24 otwory i według producenta komplet waży 326 g. Odmiana Straight Pull MTB Boost przygotowana z myślą o XC i trailu otrzymała 28 otworów, a masa zestawu wynosi 371 g. Najcięższa i najbardziej pancerna wersja J-Bend MTB Boost przeznaczona jest do agresywnego trailu oraz downhillu. Dostępna będzie z 28 lub 32 otworami, a komplet waży 442 g. Przednia piasta w tym wariancie może współpracować również z osiami 15 i 20 mm.
Korpusy wykonywane są z aluminium 7075-T6 i obrabiane we własnym zakładzie Wolf Tooth w Minnesocie. Na start pojawiło się sześć anodowanych kolorów: czarny, czerwony, niebieski, złoty, pomarańczowy i Ultraviolet Purple. Producent zapowiada kolejne. Kolory można oczywiście dopasować do zacisków sztycy, sterów, suportu czy drobnych elementów Wolf Tooth.

I zwykle właśnie tutaj takie produkty zaczynają przypominać biżuterię dla roweru. Tyle że pod kolorowym aluminium znajduje się znacznie ciekawsza część projektu.
W środku pracuje technologia ENVE INNERDRIVE
Wolf Tooth nie stworzył własnego mechanizmu bębenka. Firma korzysta z systemu ENVE INNERDRIVE opartego na dwóch współpracujących pierścieniach zębatych. ENVE stosuje pierścienie o dużej średnicy, umieszczone nad łożyskami. Konstrukcja ma ograniczać obciążenia osi i łożysk oraz pozwalać na zastosowanie większej liczby punktów zazębienia bez drastycznego zmniejszania trwałości zębów.

Do wyboru są mechanizmy 40T, 60T, 80T oraz 100T. Im więcej zębów, tym szybciej napęd podejmuje pracę po rozpoczęciu pedałowania. W wariancie 100T kąt zazębienia wynosi zaledwie 3,6 stopnia. Dla 80T jest to 4,5 stopnia, dla 60T 6 stopni, a przy 40T 9 stopni. W technicznym MTB szybka reakcja może być bardzo przydatna, szczególnie podczas pokonywania sekcji, w których trudno wykonać pełny obrót korbą. Na szosie liczy się również niski opór podczas jazdy bez pedałowania.
Dlatego w piastach szosowych i gravelowych Wolf Tooth standardowo montuje lekki mechanizm 40T Pro. Producent ograniczył w nim ilość materiału, a odpowiednio dobrana sprężyna ma zmniejszać opory podczas swobodnego toczenia. Osoba chcąca szybszej reakcji może później przejść na 60, 80 albo 100 zębów.

Dla mnie ciekawsza od rekordowego kąta zazębienia jest sama możliwość wyboru. W rowerowym osprzęcie bardzo często dostajemy parametry ustalone przez producenta i mamy je zaakceptować. Tutaj charakter piasty można częściowo dopasować do rodzaju jazdy.
Projektanci pomyśleli również o dniu, w którym trzeba będzie ją rozebrać
Wolf Tooth mocno podkreśla łatwość serwisowania i akurat temu kierunkowi trudno mi się dziwić. Efektowny komponent za kilka tysięcy złotych po kilku sezonach nadal będzie wymagał smaru, łożysk albo zwykłego czyszczenia.

System Perfect Preload wykorzystuje falistą podkładkę do automatycznego ustawiania napięcia wstępnego łożysk. Po dokręceniu końcówki osi odpowiednim momentem użytkownik nie musi ręcznie szukać idealnego ustawienia między luzem a zbyt dużym oporem. ENVE stosuje podobne rozwiązanie we własnych piastach INNERDRIVE.
Wolf Tooth ujednolicił także rozmiary łożysk w przedniej i tylnej piaście oraz długości szprych w obrębie zestawu. Mechanizm zapadkowy można łatwo wymienić, a pierścień zabezpieczający utrzymuje jego elementy na miejscu podczas rozbierania piasty. To drobiazgi, które podczas zakupu mogą wydawać się mniej ekscytujące od fioletowego anodowania. Po kilku latach użytkowania prawdopodobnie okażą się znacznie ważniejsze.

Prawie 2 800 zł za komplet piast
Wolf Tooth wycenił przednią piastę na 239,95 dolarów, czyli około 910 zł. Tylna kosztuje 489,95 dolarów, czyli około 1 860 zł. Za komplet trzeba zapłacić 729,90 dolarów, czyli około 2 770 zł. To zdecydowanie segment premium, choć podobne pieniądze od dawna pojawiają się przy komponentach marek takich jak Chris King, White Industries czy Industry Nine.

Producent sprzedaje piasty oddzielnie dla osób budujących własne koła, ale współpracuje też z ENVE i We Are One. Powstają dzięki temu kompletne zestawy oparte między innymi na obręczach ENVE SES 4.5, G SES 4.5, M6 i M8 oraz We Are One Whisp i Triad.
I chyba właśnie w customowych projektach Wolf Tooth ma największą szansę się odnaleźć. Kto kupuje gotowy rower, zazwyczaj przyjmuje piasty znajdujące się w fabrycznych kołach. Kto składa zestaw za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych, zaczyna patrzeć nawet na kolor śrubek.

Wolf Tooth dobrze zna takich klientów. Nowe piasty są przedłużeniem filozofii, którą firma stosowała już przy sterach, suportach, pedałach i dziesiątkach drobniejszych komponentów. Tym razem jednak ozdobne aluminium dostało bardzo poważne wnętrze. A możliwość wyboru charakterystyki zazębienia i łatwiejszy serwis mogą przekonać również tych, których fioletowa anodowana piasta sama w sobie zostawia całkowicie obojętnymi.
