„W zeszłym roku, tuż przed Wigilią, Natasza nasza koleżanka zarządzająca działem kreatywnym Volcano, zainspirowała wszystkich akcją charytatywną z Holandii. Wolontariusze rozdawali tam ludziom bez domu i nadziei, ciepłe kurtko-śpiwory na trudny zimowy czas. Wtedy w zespole Volcano zrodził się pomysł, aby wykorzystać nasze doświadczenie w produkcji kurtek oraz poświęcić własny czas i środki na pomoc potrzebującym w Polsce” – czytamy na profilu firmy Volcano na Facebooku.

Tak powstała akcja „Ciepłe serce”, w ramach której zaprojektowano J-HOME, czyli kurtko-śpiwór. Początkowo za cel wzięto wyprodukowanie 900 sztuk, które miały trafić do bezdomnych na terenie całego kraju. Wyprodukowano ich już o 200 więcej. Akcję można wesprzeć wpłacając darowiznę na zakup kolejnych kurtek. Koszt nietypowego kombinezonu dla jednej osoby to 200 złotych.

Koszty mogły być większe, ale w inicjatywę Volcano włączyły się inne firmy, które postanowiły wesprzeć projekt, wśród nich chiński dostawca materiału. – Powiedział nam: „Tak nam się ten pomysł podoba, że rezygnujemy z marży i kupimy wam tkaninę stokową, czyli pochodzącą z nadwyżek produkcyjnych i dzięki temu tańszą – opowiada założyciel Volcano Tomasz Koselski, w rozmowie z INNPoland.pl.

Podobne rozwiązanie zaproponowała firma transportowa, która postanowiła zrezygnować z części kosztów dostarczenia kurtko-śpiworów do Polski. – Dzięki zaangażowaniu różnych ludzi, projekt powstał prawie po kosztach – mówi Koselski.

Kurtko-śpiwory, jak sama nazwa wskazuje, to połączenie kurtki i śpiworu. Kurtkę można traktować jako zwykłe okrycie wierzchnie, a dolną część – odpinany śpiwór – zakładać tylko do snu. Gdy nie jest używany, śpiwór może być przechowywany w specjalnym worku, który łatwo zarzucić na plecy. Kombinezon ma też długie, wykonane z polaru ściągacze przy rękawach, które z powodzeniem mogą zastąpić rękawiczki.

Kurtko-śpiwór wyprodukowany jest z wiatroszczelnego, wodoodpornego i ocieplonego polarem materiału. Co ciekawe, jest odporny na pleśnienie.

Kurtka ma kilka dużych kieszeni zewnętrznych i wewnętrznych, aby jej właściciel miał gdzie przechowywać dokumenty lub gotówkę, nie martwiąc, że gdy zaśnie zostanie okradziony.

– Zwracaliśmy uwagę na najbardziej prozaiczne rzeczy, jak zapięcie zamka. Gdy ktoś mieszka na ulicy, to najpewniej jego ręce są zgrabiałe od zimna i trudno mu złapać mały uchwyt zapięcia. Stworzyliśmy więc szersze taśmy do pociągania – opisuje Koselski.

Szacuje się, że w Polsce żyje nawet 30 tysięcy bezdomnych. Każdego roku, na skutek wychłodzenia, ginie blisko 100 z nich.