Ergolace 2 pojawia się w czterech wersjach: pod pedały platformowe i zatrzaskowe, a każda z nich może mieć klasyczną, lżejszą cholewkę albo wariant z wodoodporną membraną GORE-TEX Invisible Fit. Te buty są zaprojektowane dla osób, które jednego dnia jadą na szutrową pętlę, drugiego wybierają leśny singiel, a trzeciego pakują sakwy i przestają sprawdzać prognozę co godzinę.
Fizik nie robi butów „na chwilę”
Nowa generacja Ergolace wyraźnie mocniej skręca w stronę jazdy przygodowej, w której but nie kończy swojej pracy w momencie wypięcia z pedału. Fizik poszerzył przód cholewki, żeby palce miały więcej miejsca, a stopa mniej protestowała po kilku godzinach jazdy. Zamiast klasycznego języka pojawiła się bardziej skarpetowa konstrukcja z perforowanego Airprene’u, która ma równiej układać się na podbiciu. Do tego dochodzi system szybkiego sznurowania Ergo Speed-Laces, przesunięty na bok, żeby nie przeszkadzał przy korbie i dało się go sprawnie dociągnąć.


W rowerach gravelowych, bikepackingu i lżejszym MTB nie wszyscy szukają wrażenia startu w Pucharze Świata. Część osób chce po prostu przejechać długo, wygodnie i bez poczucia, że cały dzień podporządkowano jednemu elementowi wyposażenia. But rowerowy, który po postoju pod sklepem albo na stromym podejściu nie każe żałować własnych wyborów, brzmi całkiem rozsądnie.
GORE-TEX Invisible Fit w bucie rowerowym
Najbardziej charakterystyczną nowością jest wodoodporna wersja z membraną GORE-TEX Invisible Fit. Ten typ konstrukcji jest znany z butów biegowych i trekkingowych, bo ma mniej wpływać na elastyczność oraz dopasowanie cholewki niż klasyczne, bardziej „warstwowe” rozwiązania.


Tu akurat trudno mi się dziwić, że Fizik poszedł w tę stronę. Wodoszczelne buty rowerowe bywają świetne, dopóki patrzymy na pogodę. Gdy jednak trzeba je nosić przez wiele godzin, część modeli przypomina trochę kompromis wynegocjowany pod presją: sucho jest, ale z lekkością i naturalnym czuciem stopy bywa różnie. Invisible Fit ma ten efekt ograniczyć. Czy faktycznie tak będzie, okaże się po testach, ale sam pomysł wydaje mi się trafiony. Zwłaszcza że użytkownik gravelówki lub roweru wyprawowego znacznie częściej niż szosowiec jedzie przez mokrą trawę, błoto, kałuże i boczne drogi, które po deszczu nagle stają się osobną dyscypliną sportu.
Dwie podeszwy – dobrze, że Fizik nie wrzuca wszystkiego do jednego worka
Wersje pod pedały zatrzaskowe dostały bieżnik Vibram MegaGrip, z agresywniejszym profilem przy palcach i pięcie, czyli tam, gdzie stopa ma łapać podłoże podczas prowadzenia roweru. Wersje flat korzystają z gumy Vibram XS Ride i gęściej ułożonego środka podeszwy, przygotowanego z myślą o lepszym kontakcie z pinami pedałów platformowych.


Fizik różnicuje też sztywność. Modele clipless mają 4/10, czyli o jeden punkt więcej niż wcześniej, natomiast flaty zostają przy 2/10. To rozsądny podział. But do zatrzasków powinien skuteczniej przekazywać siłę na pedał, ale w segmencie przygodowym przesadna twardość szybko odbiera sens całej koncepcji. Z kolei model do platform, zwłaszcza gdy ma czasem służyć również do pchania roweru pod górę, nie może zachowywać się jak deska.
Cena nie jest symboliczna, ale też nie bierze się znikąd
Fizik Ergolace 2 Flat kosztuje 149 euro, czyli około 632 zł, a wodoodporny Ergolace 2 GTX 189 euro, czyli około 802 zł. Wersje do pedałów zatrzaskowych mieszczą się w tych samych pułapach cenowych.

To sporo, ale w tej kategorii nie jest to poziom odklejony od rynku. Zwłaszcza że dostajemy kilka konkretnych zmian, które mają sens: szerszy przód, poprawioną konstrukcję cholewki, inne podeszwy dla różnych stylów jazdy i wodoodporną opcję zaprojektowaną tak, by nie odbierać butom naturalności. Bardziej zastanawia mnie co innego: czy Ergolace 2 będą rzeczywiście tak uniwersalne, jak sugeruje ich charakter.

Ergolace 2 dobrze pokazują, jak zmienia się sprzęt rowerowy
Coraz częściej widzę, że akcesoria dla rowerzystów przestają być projektowane wyłącznie pod czysty wynik i coraz mocniej odpowiadają na realny sposób używania sprzętu. Nie każdy trening kończy się pod domem. Nie każda trasa jest zaplanowana co do kilometra. Fizik Ergolace 2 wpisują się w ten kierunek całkiem przekonująco.
Podoba mi się, że nie są kolejną parą butów, które próbują wyglądać ekstremalnie sportowo, nawet gdy ich właściciel po prostu chce przejechać sześć godzin po szutrach, wejść na punkt widokowy i wrócić bez mokrych skarpet.
