Władze Kalifornii poinformowały, że odnalezienie wszystkich szczątków samolotu, w którym w Górach Sierra Nevada zginął Steve Fossett, może potrwać do lata przyszłego roku. W piątek 3 października przedstawiciele biura szeryfa, miejscowe służby poszukiwawczo-ratownicze oraz śledczy z amerykańskiego urzędu do spraw bezpieczeństwa transportu (National Transportation Safety Board - NTSB) dotarli na miejsce katastrofy. Już wcześniej zabezpieczono szczątki ciała, jednak teraz władze podały, że po dokładnym przeszukaniu miejsca katastrofy znaleziono trzy kolejne fragmenty - już sprecyzowano, że chodzi o kości. Największe kawałki rozbitego jednosilnikowego samolotu Bellanca Citabria Super Decathlon zostały zawinięte w płachty transportowe, opasane taśmami i przeniesione helikopterem na lawetę. W górach Sierra Nevada nastąpiło jednak gwałtowne pogorszenie pogody i spadł śnieg. Rzecznik biura szeryfa hrabstwa Madera Erica Stuart stwierdziła, że nie spodziewa się, aby warunki poprawiły się na tyle, by można kontynuować dalsze poszukiwania szczątków maszyny. Jej zdaniem na pewno w tym roku nie będzie można już kontynuować poszukiwań, które prawdopodobnie zostaną odłożone do lata przyszłego roku. Przedstawiciele NTSB podali, że zabezpieczono większość potrzebnego do śledztwa materiału. Szczątki samolotu zostaną przez specjalistów tej agencji ponownie złożone w całość w celu ustalenia przyczyny katastrofy, w której 3 września ubiegłego roku zginął w wieku 63 lat milioner, podróżnik i ekscentryk Steve Fossett. h.k.