Rozbawił mnie rozmach tego pomysłu. Producent mówi o sportowym GT z lat 60., bez przedstawiania fotela jako oficjalnego produktu Porsche, ale skojarzenie z 911 moim zdaniem jest ekstremalnie czytelne.
Klasyczne 911 jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych kształtów świata motoryzacji
Sylwetka dawnych 911 daje projektantom szczególnie wdzięczny materiał. Okrągłe reflektory i linia błotników wystarczają, żeby uruchomić rozpoznanie, nawet kiedy proporcje całego przedmiotu mocno się zmieniają. Arkadia-Life wykorzystała zarówno przód, jak i tył samochodu, łącząc je w skróconej bryle. Z boku zostało jedno wyraźne nadkole.

To właśnie ta kondensacja podoba mi się w projekcie. Fotel wygląda jak samodzielnie narysowany obiekt, ze świadomie ustalonymi proporcjami. Nie sprawia wrażenia przypadkowo przeciętego nadwozia, do którego ktoś dołożył poduszkę. Motoryzacyjne skojarzenie jest mocne, lecz całość zachowuje własną formę.
Nazwa Classic Sofa może sugerować kanapę, ale P01 jest meblem jednoosobowym. Sporo miejsca wokół siedziska zajmuje dekoracyjna karoseria. Do wyboru są różne kolory lakieru i tapicerki, od stonowanych zestawień po mocną czerwień. Taką bryłę najłatwiej wyobrazić mi sobie w dużym pomieszczeniu, gdzie można obejść ją także od tyłu.
Przy ścianie zniknęłaby część detali, na które producent poświęcił tyle uwagi. To szczególny sposób urządzania mieszkania: jeden fotel zaczyna wyznaczać rozstaw pozostałych mebli. Dla kolekcjonera może być centralnym punktem pokoju, dla kogoś dzielącego z nim salon – początkiem długiej rozmowy o metrażu.

Z tyłu ukryto wyposażenie rodem z luksusowego salonu
Pod tylną pokrywą umieszczono chłodzony schowek na butelki oraz regulowane uchwyty na napoje. Są również ładowanie bezprzewodowe i boczne wysuwane schowki ukryte w nadkolach. Wyposażenie uzupełnia system SENSONUM z trzynastoma głośnikami, wzmacniaczem, subwooferem i Bluetooth. Jak na jedno miejsce do siedzenia robi się z tego małe centrum wypoczynku.
Mnie najbardziej bawi kontrast między dawną sylwetką a współczesnymi dodatkami. Oglądamy formę przywołującą samochód sprzed dekad, a korzystać mamy z wygód znanych z dzisiejszej elektroniki. W prawdziwym klasyku podobne wyposażenie mogłoby wywołać spór o oryginalność. W fotelu pozwolono sobie na znacznie większą swobodę.
P01 skupia całe wyposażenie wokół jednej osoby: muzykę, telefon, napoje i schowki. To wyraźnie wydzielone miejsce odpoczynku, które zajmuje w salonie znacznie więcej przestrzeni niż samo siedzisko. W pokoju kolekcjonera taka forma może pasować do pozostałych motoryzacyjnych pamiątek.

W rodzinnym salonie wymaga uzgodnienia, jak dużo miejsca przeznaczyć na mebel przeznaczony dla jednego domownika. Rozmach projektu widać właśnie w tej proporcji: skrócone nadwozie pomieściło rozbudowaną elektronikę i chłodziarkę, lecz nadal oferuje tylko jeden fotel. To świadomy wybór sposobu urządzenia pokoju, z którym pozostali użytkownicy też będą się stykać.
Za karoserią nadal jest miejsce do siedzenia
Przy oglądaniu podobnych projektów łatwo skupić się na detalach i zupełnie pominąć to, co zwykle oceniamy w fotelu. Interesuje mnie głębokość siedziska, podparcie pleców i możliwość wygodnego oparcia rąk. Na zdjęciach skórzana część zajmuje znacznie mniej uwagi niż lampy czy chrom.
To zrozumiałe w prezentacji, ale po pierwszym zachwycie właściciel będzie po prostu siedział. Chciałabym, żeby miał ochotę zostać w tym miejscu przez cały album albo dłuższą rozmowę. Wtedy motoryzacyjna forma mogłaby zyskać własne codzienne zastosowanie. Samo przyglądanie się jej podczas wizyty gości byłoby dość drogim sposobem korzystania z tak rozbudowanego mebla.

Arkadia-Life wykonuje P01 na zamówienie i prezentuje go między innymi w showroomie w Szanghaju. Cena startuje od 30 tysięcy dolarów, czyli około 118 400 zł. Opcje lakieru i tapicerki wymagają dopłaty od 750 dolarów, czyli około 2 960 zł.
Personalizacja pasuje do charakteru projektu: przy tak wyrazistym przedmiocie kolor może mocno zmienić jego odbiór. Srebrny lakier z ciepłą skórą przywołuje elegancję klasycznego auta, mocna czerwień zrobi z niego znacznie bardziej widowiskowy element wnętrza. Nadal trudno mi porównywać tę cenę ze zwykłymi fotelami. Bliżej jej do rynku wykonywanych na zamówienie przedmiotów kolekcjonerskich.

Sama przy podobnym budżecie zaczęłabym zapewne od oglądania jeżdżących klasyków. Rozumiem jednak przyjemność, którą ma oferować P01: ulubiona sylwetka zostaje w domu i można się nią cieszyć niezależnie od pogody. Podoba mi się też, że projektanci poszli ze swoim pomysłem do końca.
Skoro już fotel ma przypominać samochód, dostał również tył, schowki i własne audio. Chętnie bym w nim usiadła. Być może dopiero po godzinie słuchania muzyki okazałoby się, czy patrzę na kosztowną dekorację, czy na wyjątkowo osobiste miejsce odpoczynku.
